Żyjemy bez schematów, pod prąd [WYWIAD]

Najbardziej rozpoznawalny streetowy brand interetowy. Niepokorne projekty, czyli marka MISBHV to Katarzyna Kotnowska i Natalia Maczek. Opowiadają, dla kogo projektują swoje ubrania i z czego są najbardziej dumne.

Magdalena Bloch: Kiedy narodziła się marka MISBHV?

Katerina Kotnowska i Natalia Maczek : Poznałyśmy się 7 lat temu przez wspólnych znajomych. Pomysł na markę narodził się mniej więcej w tamtym czasie. Obydwie byłyśmy studentkami, ale czułyśmy, że chcemy zrobić coś kreatywnego i że mamy potencjał, podobne spojrzenie na niektóre sprawy i że być może razem sprostamy temu. Nie myliłyśmy się.

Skąd pomysł na nazwę - MISBHV?

W bezpośrednim tłumaczeniu MISBEHAVE to niegrzeczne zachowanie, my mamy na myśli zachowanie niepokorne, pod prąd, samodzielne myślenie i nie pozwolenie na włożenie pewnych zachowań w schematy. Życie tak, jak się to czuje i tego potrzebuje. Dzięki temu właśnie, że nie wszystsko robimy w "odpowiedniej" kolejności udało nam się stworzyć MISBHV.

Czy zainspirowała was może jakaś zachodnia alternatywna marka (pod względem pomysłu na własny biznes i ubrań, które sprzedajecie)?

Raczej zainspirował nas styl, ilość i różnorodność marek 'streetwearowych' w Europie i Stanach. Na tamten czas w Polsce takich marek jak nasza za bardzo nie było. Poza sieciówkami nie było firm, które byłyby 'blisko' młodych ludzi i niejako żyłyby obok nich.

Do kogo kierujecie swoje ubrania?

Target MISBHV to młodzi ludzie między 15 a 30 rokiem życia, w większości z polskich dużych miast, ale nie tylko, naszymi klientami są ludzie z całego świata. W tym momencie mamy prawie 40 tys fanów na fb. Obserwujemy ich na instagramie. To młodzi, przebojowi, ciekawi mody i świata klienci.

Gdzie można kupić wasze ubrania?

W naszym sklepie internetowym misbhv.com , oraz w Lokal Hero w Krakowie i Asphalt Store w Warszawie, z którymi na stałe współpracujemy. Ceny wahają się między 60 a 1000 zł.

Czy prowadzenie firmy z ciuchami zajmuje dużo czasu?

Nie wiem jak innych firm ale prowadzenie Misbehave absorbuje bardzo. Szczególnie w okolicach powstawania lookbooków, kiedy musimy dokończyć wszystkie wzory, przygotować sesje i dopiąć wszystko na ostatni guzik. Poza tym żyjemy tą firmą 24 h na dobę i razem z nią czasem pracujemy, czasem odpoczywamy. Pomiędzy wyjazdami do szwalni, hurtowni tkanin i innych producentów, spędzamy czas w naszym biurze w Krakowie. Czasem siedzimy do nocy odpowiadając na maile i przygotowując wzory, czasem dajemy sobie luz i po prostu zapraszamy znajomych. Wszyscy są u nas mile widziani!

Jakie jest zaplecze firmy MISBHV? Kto szyje wam ubrania, plecaki, torby, robi obudowy na iphone'y?

Cała produkcja odbywa się w Polsce. Również większość tkanin, o ile to możliwe, nabywamy od polskich producentów. Dlatego też staramy się uświadamiać naszych klientów, że za indywidualność, rodzimą i nie taśmową produkcję trzeba niestety zapłacić trochę więcej niż w galeriach handlowych. My znamy i czasem, można powiedzieć, że przyjaźnimy się z ludźmi odpowiedzialnymi za naszą produkcję. We wszystkich tych szwalniach panują sprawiedliwe i przyjazne warunki pracy. Różne szwalnie zajmują się oczywiście szyciem dzianin, skór, akcesoriów czy jeansu.

Co w waszej pracy sprawia wam największą frajdę?

Poczucie wolności i niezależności, możliwość kreowania pewnej rzeczywistości, patrzenia na ludzi w naszych ubraniach, na zdjęcia, otagowanych na instagramie, na ulicy w magazynach. To jest niesamowite.

Czujecie, że macie konkurencję?

Jasne, czujemy, że mamy konkurencję i bardzo, bardzo nas to cieszy i mobilizuje. Różnorodność dobrze wpływa na polski rynek odzieżowy, zarówno od strony świadomości klientów jak i potencjalnych projektantów/twórców. Natomiast nie traktujemy tego jak zagrożenie. Ludzie widząc dziesiątki marek potrafią wyczuć, co jest świeże i autentyczne, a co wtórne i nieprawdziwe. Wierzymy w naszych fanów! Myślę, że mogłyśmy stać się inspiracją w tym sensie, że trzeba realizować swoje marzenia i wszystko jest możliwe.

Powszechnie uważa się, że trudno jest się przebić do polskiego świata mody, o którym mówi się, że jest przesiąknięty znajomościami i bez tego ani rusz. Jaki macie przepis na sukces?

Misbehave powstało naturalnie dzięki wsparciu ludzi, którzy po prostu chcieli nosić nasze ubrania i uwierzyli w nas. Na szczęście w czasach, gdzie internet jest głównym narzędziem promocji i komunikacji, wielkie koszty reklamy w magazynach już nie muszą stać na przeszkodzie powstawaniu i wybijaniu się marek lub projektantów. Znajomości oczywiście pomagają ale dobrze, żeby zrodziły się na fali wspólnej pasji do mody i podobnych poglądów a nie poprzez pieniądze i tzw. koneksje.

Z którego projektu jesteście do tej pory najbardziej dumne?

Najbardziej jesteśmy dumne z tych mniej rozpowszechnionych produktów. Popularne hasła na koszulkach pomagają nam się rozwijać ale przemijają, a takie kroki na przód jak produkcja skóry, dodatków, czy w tym sezonie kurtek jeansowych - pozostają. To oznacza dla nas współpracę z nowymi producentami, pracę na nowych materiałach i innymi technikami. Jest to bardzo ekscytujące!

Czy prowadzenie firmy pozwala na realizację waszych innych pasji?

Oczywiście. Nie jesteśmy niewolnikami tej firmy. Na szczęście dajemy sobie dużo luzu i swobody, żeby Misbehave było ciągle naszą pasją a nie tylko obowiązkiem. Możemy w dalszym ciągu chociażby podróżować, jeździć w góry, tańczyć, jeździć na rowerach czy spotykać się z przyjaciółmi.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem i kliknij tutaj.

Więcej o: