Salon piękności w wiosce olimpijskiej. Jak to wygląda od kuchni?

Sekret dobrego wyglądu zawodników Igrzysk? Salon piękności Procter&Gable, w którym wizażyści czekali na zawodników od rana do wieczora.

Ponad 100 osób pracujących w systemie rotacyjnym, rekord 1000 wizyt pobity mniej więcej w połowie igrzysk, fryzury i makijaże opracowane przez celebrytów świata beauty... Tak możemy podsumować działalność P&G Beauty Salon w Rio de Janeiro. Salon kosmetyczny, obsługiwany przez marki Aussie, Pantene, Gilette, Head & Shoulders i Cover Girl, otworzył się już w lipcu, żeby służyć atletom w przygotowaniach do występów publicznych. Przed galą otwarcia zadbano m. in. o makijaż i fryzurę Caroline Wozniacki.

P&G Olympic Village SalonP&G Olympic Village Salon Marianna Massey / Getty Images

W pierwszych dniach działania salonu o fryzury sportowców zadbał sam Gabriel Samra, stylista gwiazd i osobowość social media. Podsumował swoją wyprawę do Rio na Instagramie:

Samra nie jest jedynym rozpoznawalnym ekspertem zaangażowanym w działania Beauty Salon P&G. Uczesania dla marki Aussie zaproponowała Sarah Potempa, dbająca o uczesania modelek Victoria's Secret, a makijaże dla Cover Girl - Pat McGrath, autorka makijaży na Tygodniach Mody.

Salon piękności P&G w wiosce olimpijskiej na Rio 2016Salon piękności P&G w wiosce olimpijskiej na Rio 2016 arch. prywatne

W Rio odwiedziliśmy popularny salon, żeby dowiedzieć się, o co proszą światowej sławy sportsmenki. Olimpijki wpadały do salonu spontanicznie, przed wywiadami telewizyjnymi albo zapisywały się na wizytę przed samym startem.

Przed wywiadami wiele dziewczyn prosi o miękkie plażowe fale, ale zapisują się także zawodniczki w trakcie treningów czy przed zawodami, wtedy wybierają warkocze od Aussie. Taka fryzura świetnie się trzyma, nawet w czasie treningu. Ogromną popularnością cieszą się usługi dla mężczyzn, miejsca na zapisy wyczerpały się już dawno. Teraz przyjmujemy tylko bez zapisów. Zawodnicy ustawiają się w kolejce o 8.45, w nadziei, że załapią się na cięcie i golenie - mówi nam Betsy Pourvakil, koordynatorka salonu.

Dodaje, że na początku igrzysk sportsmenki przychodziły głównie na manikiur, ale z biegiem czasu rosła popularność makijaży i fryzur. Powód? Medale już zdobyte, czas przygotować się olimpijskie imprezy.

Olimpijczycy kochają to miejsce, wielu z nich przyjechało prosto z innych zawodów albo intensywnych treningów, nie mieli więc okazji pójść na cięcie albo manikiur. Jedna z zawodniczek zwierzyła mi się: to wspaniałe uczucie, że ktoś dotyka moich włosów. Przychodzą tu, żeby być rozpieszczani, żeby się zrelaksować - podkreśla Pourvakil.

Paznokcie to osobny temat - ta usługa cieszyła się w Rio dziką wręcz popularnością. Powodów jest wiele, od praktycznych aż po chęć wpisania się w instagramową modę na zdjęcia mani. Manikiurzystki P&G przygotowały się do zadania perfekcyjnie - umiały odtworzyć na dłoniach każdą, nawet najbardziej skomplikowaną flagę narodową, świetnie radziły sobie z cieniutkimi kółkami olimpijskimi. Zdradziły nam, że najdrobniejsze wzorki wykonują nie lakierem, a... farbami do tkanin. Efekt? Zdumiewający.

Manikiur w salonie P&G w wiosce olimpijskiejManikiur w salonie P&G w wiosce olimpijskiej arch. prywatne


WIĘCEJ ZDJĘĆ Z SALONU PIĘKNOŚCI DLA OLIMPIJCZYKÓW

Salony piękności P&G w wiosce olimpijskiej i w Family Home powstały jako element kampanii "Dziękuję Ci, Mamo" Procter&Gamble, oficjalnego partnera Komitetu Olimpijskiego.