"Seks? Nie, dziękuję". Osoby urodzone w latach 90. uprawiają seks rzadziej niż ich rodzice

Jeśli myślisz, że dzisiejsza młodzież jest obyczajowo rozpasana, to się mylisz. Młodzi dorośli urodzeni w latach 1992-1996 współżyją rzadziej od osób, które były w tym samym wieku trzydzieści lat temu.

Badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych dowodzą, że młodzi dorośli (od 20 do 24 roku życia) są mniej aktywni seksualnie niż ich wiekowi odpowiednicy urodzeni w latach 60., 70. i 80. Przepytano około 27 tysięcy osób, dane zbierano od 1989 roku.

Badania zostały opublikowane na początku sierpnia w "Archives of Sexual Behavior", uznanym naukowym piśmie seksuologicznym. Warto wyraźnie zaznaczyć, że wykonano je na gruncie amerykańskim. Dane polskie z pewnością nieco by się różniły. Możemy jednak przypuszczać, że wzór zachowań okazałby się taki sam.

Seks? Nie, dziękuję

Badanych pytano o partnerów seksualnych, których mieli po 18 roku życia lub mają w chwili badania. Amerykanie, którzy urodzili się w latach 80. i 90. okazywali się mniej aktywni seksualnie niż ci urodzeni w latach 60. i 70. Aż 15 proc. dzisiejszych młodych dorosłych (od 20 do 24 lat) twierdzi, że partnera nie ma - to ponad dwa razy więcej niż w pokoleniu lat 60. (tam wskaźnik braku partnera wynosił 6 proc.).

Zauważono, że od lat 60. odsetek seksualnych abstynentów także się zwiększył. Dotyczy to szczególnie białych, którzy nie mają wyższego wykształcenia i aktywnie należą do wspólnoty religijnej. Kobiety wykazały większą skłonność do całkowitej rezygnacji z seksu (liczba abstynentek wzrosła z 2,3 proc. kobiet do 5,4 proc.).

Te wszystkie dane prowadzą do prostej konkluzji - od lat 80. rośnie liczba młodych dorosłych, którzy nie mają za sobą inicjacji seksualnej lub uprawiają seks bardzo rzadko.

Dzisiejsi młodzi dorośli nie podchodzą do seksu z tak dużym entuzjazmem jak ich rodziceDzisiejsi młodzi dorośli nie podchodzą do seksu z tak dużym entuzjazmem jak ich rodzice Photographee.eu / Katarzyna Białasiewicz / iStock

Pokolenie "one-night stand"? Niekoniecznie

- Powszechne jest przekonanie, że aplikacje takie jak Tinder owocują krótkimi relacjami seksualnymi i nie wpływają pozytywnie na angażowanie się w długie związki - powiedziała Ryne Sherman, członkini ekipy badawczej. - Badania pokazują, że jest wręcz przeciwnie.

Wydaje się, że musimy nieco przedefiniować nasze pojęcie o współczesnej kulturze; nie jesteśmy aż tak rządni "one-night standów" (czyli związków na jedną noc), jak sądziliśmy. Wygląda na to, że mamy do czynienia z rzeczywistą zmianą pokoleniową.

Dlaczego?

Badanie nie skupiało się na przyczynach stanu rzeczy - monitorowało zachowania seksualne, które mogą posłużyć do wyciągnięcia odpowiednich hipotez. Zastanówmy się nad kilkoma z nich.

Po pierwsze - mnogość rozrywek, których dostarcza nam Internet. Filmy, seriale, poradniki, gry, komunikatory, sklepy online... To wszystko sprawia, że jeśli naprawdę nie chcemy, nie musimy opuszczać domowych pieleszy; w ten sposób zmniejsza się prawdopodobieństwo spotkania kogoś, z kim istniałaby możliwość nawiązania intymnej relacji (czy relacji w ogóle - także koleżeńskiej lub przyjacielskiej).

Po drugie - pornografia. Wachlarz jest tak szeroki, że podstawowe fizjologiczne potrzeby można zaspokajać w różnorodny, względnie ciekawy sposób.

Zobacz także: "Nie daj się miesiączce". O menstruacji w bezpośredni sposób

Mnóstwo młodych ludzi - z pewnością więcej, niż jeszcze dziesięć czy dwadzieścia lat temu - do późnej dojrzałości mieszka ze swoimi rodzicami. Mama i tata za ścianą mogą zniechęcić do seksu, prawda? Podobnie toksyczne sytuacje mieszkaniowe skutkują innymi "upośledzeniami" dorosłości; osoby po trzydziestce nie potrafią gotować, prać, płacić rachunków, słowem - wykonywać podstawowych czynności.

Mniej piją, inaczej myślą

Inne badania pokazały, że liczba nastoletnich ciąż w Anglii i Walii znacznie się zmniejszyła (tak niskiego poziomu nie było od pięćdziesięciu lat). Ponadto okazuje się, że młodzi ludzie coraz mniej piją!

Co więcej, z dodatkowych spostrzeżeń badaczy wynika, że amerykańska młodzież z lat 50. inaczej postrzegała samą istotę seksu. Zapytana o swoje życie intymne, odpowiadała z uwzględnieniem rodzajów seksu innych niż waginalny, np. oralny. Dzisiejsi młodzi ludzie często nie zaliczają seksu oralnego do "właściwego" stosunku.

Możliwe, że samoświadomość, edukacja seksualna i coraz większa emancypacja kobiet odegrały tu znaczącą rolę. W Polsce kult asertywności nie jest silnie rozwinięty, jednak na Zachodzie o wiele częściej mówi się o tym, że otwarcie możemy i powinniśmy mówić "nie", jeśli nie jesteśmy do uprawiania seksu z daną osobą przekonani.

Źródło: Archives of Sexual Behavior, The Guardian, UK Office for National Statistics

To też może cię zainteresować: