Maja Włoszczowska: rzadko korzystam z zabiegów kosmetycznych. Leżenie męczy mnie bardziej niż trening!

Na rower wskakuje w dopracowanym manikiurze i z warstwą blokera słonecznego na twarzy. O sekrety urody, diety i stylu pytamy wicemistrzynię olimpijską Maję Włoszczowską.

W tym roku zdobyła srebrny medal i została twarzą olimpijskiej kampanii "Dziękuję Ci, Mamo" Procter & Gamble. Jest jedną z najbardziej lubianych polskich sportsmenek i wielką ozdobą wszelkich sportowych gal i bankietów. Nam opowiada o sekretach dobrego wyglądu i pielęgnacji w ekstremalnych warunkach.

 

Follow.Gazeta.pl: Jak dbać o siebie w ekstremalnych warunkach? Znajdujesz w ogóle na to czas między treningami?

Maja Włoszczowska: Podstawą jest sen. Staram się nigdy nie zarywać nocy, nie podróżować na noc, a w ciągu dnia znaleźć czas na 15 minutową drzemkę. To najlepsza regeneracja, nie tylko dla zmęczonych mięśni, ale i całego ciała. Poprawę w wyglądzie włosów, paznokci i skóry przy odpowiedniej dawce snu zauważam niemal natychmiast.

Rozumiem, że piękną figurę zawdzięczasz kolarstwu. A jak odżywia się wicemistrzyni olimpijska?

Po prostu zdrowo. Nie liczę kalorii, ale dbam o to, by na talerzu nie znajdowało się nic „zbędnego”. Zawsze jest więc bardzo dużo warzyw. Podstawą mojej diety są oczywiście również węglowodany i dobrej jakości białko. Im cięższe treningi, tym ich więcej. Przed zawodami podstawa diety to zwykły ryż i makaron. Najczęściej tylko z dodatkiem oliwy z oliwek, lekkostrawnych warzyw i jajka. Na co dzień w mojej diecie są także różne smoothies owocowo-warzywne, zupy i sok z buraka.

 

1,5 godzinny wyścig górski to ekstremalny wysiłek, tuż po poprosiłaś o porządną dawkę cukru. Orientujesz się, ile kilokalorii kosztuje Cię taka walka o medal?

Sam wyścig to wydatek około 1200 kcal. Do tego dochodzi to co spalę na rozgrzewce, rozjeździe i. to co zje stres.

Maja Włoszczowska na trasieMaja Włoszczowska na trasie Tomasz Świerczyński KROSS Racing Team

Masz jakieś ulubione kosmetyki, które naprawdę sprawdziły się wśród pyłu, słońca i potu w warunkach cross-country?

Najważniejsze są kremy odżywcze do stosowania po jeździe oraz na noc. W trakcie jazdy nie lubię mieć na sobie zbyt dużo kosmetyków, dlatego używam tylko kremu przeciwsłonecznego od Olay. Słońce powoduje, że nasza skóra szybciej się starzeje, a po drugie. w kolarstwie daje mało atrakcyjną opaleniznę, gdyż połowa twarzy jest zasłonięta przez kask i okulary.

Maja Włoszczowska na trasieMaja Włoszczowska na trasie archiwum prywatne

Twoje złote paznokcie stały się już hitem w mediach. Słyszałam, że należysz do dziewczyn, które lubią „bawić się” manikiurem?

Na co dzień raczej stosuję stonowane kolory, które są po prostu trwalsze. Za to zawsze wybieram mocniejsze kolory na zawody. Przeważnie jest to po prostu polska czerwień :) Mimo iż startuję w długich rękawiczkach, to po prostu lepiej się czuję z manikiurem. Pewniej, bardziej kobieco. Tym bardziej, że nigdy nie robię make-upu, który mógłby spłynąć z mojej twarzy razem z potem i błotem.

Wystawa Kolarze w obiektywie - Maja WłoszczowskaWystawa Kolarze w obiektywie - Maja Włoszczowska Fot. Łukasz Rajchert

Maja Włoszczowska na zdjęciu Łukasza Rajcherta z wystawy "Kolarze w obiektywie"

Potrafisz czasem wyluzować się i zeskoczyć z roweru do SPA?

Jasne! Uwielbiam saunę, która jest zresztą świetnym sposobem na regenerację po treningach. Rzadko korzystam natomiast z zabiegów kosmetycznych. Głównie z braku czasu oraz konieczności leżenia przez 1-2 godziny. To mnie męczy bardziej niż trening!

Masz piękne włosy – jak o nie dbasz?

O, dzięki! Prawdę powiedziawszy. Wcale. Poza regularnym myciem rzecz jasna. Jedyna oznaka dbałości z mojej strony to eliksir z olejkiem arganowym Pantene Pro-V.

Gala Mistrzów Sportu 2015: Maja Włoszczowska z Przemkiem ZawadąGala Mistrzów Sportu 2015: Maja Włoszczowska z Przemkiem Zawadą KAPIF.pl

Należysz do sportsmenek, które na każdym balu czy publicznych wystąpieniu i wyglądają jak gwiazdy. Masz jakieś patenty „na wielkie wyjście”?

Heh. Dobry stylista :) Moim najczęściej jest mój partner – Przemek Zawada, który ma dużo lepszy gust ode mnie. A tak naprawdę, "największą robotę" robi po prostu dobry nastrój i szeroki uśmiech!