Czy kłótnie w związku wróżą jego koniec?

Czy częste kłótnie są oznaką nieudanego związku? Czy małżeństwo sprawi, że wszelkie konflikty znikną? Najnowsze badania pokazują, że na to liczyć nie możemy. Równocześnie udowodniły, że spokojne i zgodne małżeństwa mogą być równie nieszczęśliwe co te, które drą ze sobą koty.
Czym jest udany związek

Według najnowszych badań uniwersytetu stanu Ohio intensywność kłótni po zawarciu związku małżeńskiego zostaje na tym samym poziomie. To dobra wiadomość dla tych,, którzy żyją ze sobą w umiarkowanej zgodzie - nic się w ich relacjach nie zmieni. Dla tych zaś, którzy kłócą się często informacja ta może być niepokojąca. Nie powinni się jednak zbytnio martwić, gdyż naukowcy mają dla nich dobre wieści - burzliwy związek nie musi być więc związkiem nieudanym. Równocześnie para, która nigdy nie podniesie na siebie głosu nie koniecznie jest ze sobą szczęśliwa. Nie ma jednego scenariusza na wspólne życie, gdyż każdy sam określa sobie normy, w których może funkcjonować. Szczęście przecież dla różnych ludzi oznacza co innego, tak więc i spełnienie w związku dla jednych może oznaczać co innego niż dla drugich. Claire Kamp-Dush, która kierowała badaniami twierdzi, że jakość małżeństwa ma różne wymiary. Dla niektórych ludzi życie w konflikcie daje poczucie bezpieczeństwa. Jeśli jednak komuś trudno jest się odnaleźć w związku z osobą, która często wywołuje kłótnie, najprawdopodobniej nie powinna decydować się na małżeństwo z nią.

Wzloty i upadki

Do tej pory uważano, że każde małżeństwo po okresie głębokiego zakochania i zachwytu sobą nawzajem wchodziło w czasy, gdy się od siebie mocno oddalało. Zazwyczaj taki "miesiąc miodowy" drastycznie kończyło pojawienie się na świecie pierwszego dziecka. Wiele badań wskazywało na to, że pociechy gasiło nieco uczucie i bliskość jaka łączyła ich rodziców. Relacje między nimi miały zacząć się psuć i być bardziej oschłe. Wszystko zaś wracało do stanu z czasów, kiedy było się nowożeńcami, w momencie gdy dzieci wyfruwały z gniazdka. Jednak badania z ostatniej dekady pokazują, że choć rzeczywiście ogień uczuć mija po narodzinach dzieci, to nie można się spodziewać, że wraca nagle i niespodziewanie po wielu latach, gdy ostatnia latorośl wyprowadzi się z domu.

Szczęście przebadane

Czy wszelkie statystyki, analizy i badania psychologiczne mogą pokazać, kto rzeczywiście jest szczęśliwi i czy związek jest udany? Trudno w to wierzyć, naukowcy jednak uparcie starają się nam udowodnić, że o tak nieuchwytnym uczuciu jak miłość można mówić liczbami. Analizie zostało poddanych 2000 par na przestrzeni 20 lat - od 1980 roku do 2000. Badacze podzielili je na 3 grupy: 16% stanowiły te o niskim poziomie konfliktów, 60% o umiarkowanym, 22% zaś było wysoce konfliktogenne. Większość małżeństw pozostała w tych samych grupach przez 20 lat trwania badań. Pokazało to, że ilość kłótni nie zmienia się, czy jest ich w związku mało, czy dużo. Kolejnym krokiem było sklasyfikowanie grup w cztery kategorie. Określały one podejście wszystkich par do konfliktów. Znalazły się więc wśród nich związki, które były wrogo do siebie nastawione, i każdą kłótnie traktowało jak walkę. Stanowili oni 20% badanych, i byli grupą, w której najczęściej zdarzały się rozwody. Zarówno żony jak i mężowie deklarowali, że są nieszczęśliwi nie zważając na to jak często się kłócili. 6% par usilnie starało się konfliktów unikać, mieli ich więc niewiele, i określali swoje związki jako średnio lub bardzo udane. Do grupy tej należą ludzie, którzy uważają, że małżeństwo zawierane jest na zawsze i przyklaskują czasom, w których mężowie nie byli zaangażowani w prace domowe. Osoby, które do kłótni w związku podchodzą z wesołością i swobodą, nie przywiązując do nich większej wagi, tworzyły pary umiarkowanie lub bardzo szczęśliwe. 54% par tworzyli ludzie nie kryjący własnego zdania i starający się je uzasadnić. Charakteryzowali się niskim wskaźnikiem rozwodów. Nie kłócą się bardzo dużo, a ich małżeństwa oceniane są jako dobre lub bardzo dobre. To pary, które podejmują wszelkie decyzje wspólnie i zarówno kobieta jak i mężczyzna zajmują się domem.

Małżeństwo tradycyjne czy partnerskie

Od lat toczona jest dyskusja czy małżeństwo tradycyjne, w którym kobieta opiekuje się domem i nie może liczyć na pomoc męża, który zarabia na rodzinę, jest lepsze niż małżeństwo egalitarne. Według Kamp-Dush związki partnerskie nie mogłyby przetrwać, gdyby para była zbyt indywidualistyczna, a więc również nie wystarczająco angażująca się we wspólne życie. Jednak gdy w tradycyjnym małżeństwie rozwód nie jest w ogóle brany pod uwagę, dwójka ludzi może żyć razem do końca życia, będąc ze sobą bardzo nieszczęśliwa. Wydaje się, że wyniki badań Kamp-Dush pokazują to co wie każdy z własnego doświadczenia: o udanym związku nie decydują żadne narzucone z góry zasady i jest to kwestia indywidualnego podejścia.

Czy relacje w waszym związku bardzo zmieniły się po ślubie? Jeśli tak to w jaki sposób?



Czy uważasz, że podupadający związek może zostać uratowany przez małżeństwo?