Życie seksualne: wszystko o dziewictwie

"Dla niektórych par dziewictwo może być wartością, ale trzeba pamiętać też, że narzucanie sobie powściągliwości w sferze seksu może mieć przykre konsekwencje" - mówi Michał Lew-Starowicz. Lekarz, specjalista psychiatra, seksuolog i psychoterapeuta opowiada nam o tym, jakie znaczenie mogą mieć pierwsze doświadczenia seksualne.

Michał Lew-Starowicz, lekarz, specjalista psychiatra, seksuolog, psychoterapeuta, pierwszy w Polsce specjalista medycyny seksualnej (FECSM) afiliowany przez European Union of Medical Specialists, fot. Grzegorz Kapla Michał Lew-Starowicz, lekarz, specjalista psychiatra, seksuolog, psychoterapeuta, pierwszy w Polsce specjalista medycyny seksualnej (FECSM) afiliowany przez European Union of Medical Specialists, fot. Grzegorz Kapla

Katarzyna Szczerbowska, kobieta.gazeta.pl: Stracić dziewictwo, nie lubię tego określenia. Nie wydaje się Panu, że nazywanie inicjacji seksualnej stratą jest złe?

 

Michał Lew-Starowicz: Sugeruje, że coś w życiu znika bezpowrotnie. Tymczasem, mówimy raczej o pogłębieniu bliskości fizycznej z partnerem. Tak naprawdę zyskuje się coś, a nie traci. Podczas inicjacji nasze życie seksualne ma szansę się wzbogacić.

 

Dziewictwo jest przez wielu ludzi postrzegane jako dar kobiety dla mężczyzny. Czy musi być tak patetycznie? Mówiąc szczerze jestem zażenowana, gdy któryś z moich znajomych chełpi się tym, ze trafił na dziewicę.

 

- Na dziewictwo można patrzeć z różnych perspektyw. Wyjdźmy od kierunku najbardziej biologicznego i ewolucyjnego. Dla mężczyzny, dziewictwo partnerki jest sygnałem, że przed nim nie współżyła z żadnym innym mężczyzną. Daje mu to poczucie, że jest pierwszym i nadzieję na to, że będzie jedyny. Pozwala mu to wyjść z przekonania, że tylko on podaruje jej swoje geny. Taka sytuacja daje mu poczucie wyłączności. Postawy społeczne wobec wartości dziewictwa zmieniają się.

 

To fakt. Na szczęście już nikt nie chwali się zakrwawionym prześcieradłem po nocy poślubnej.

 

- Jeżeli przyjrzymy się dotyczącym tego tematu raportom na przestrzeni kilkudziesięciu lat, zauważymy, że wartościowanie zachowania dziewictwa aż do ślubu w naszej kulturze zmniejsza się, podobnie jak nierozerwalności małżeństwa. Wzrasta liczba rozwodów, z drugiej strony ludzie lepiej oceniają jakość swoich aktualnych związków. Jest mniejszy imperatyw pozostawania w związku, w którym się nie układa i mniejszy nacisk na zachowanie dziewictwa dla męża. Równocześnie nie wiąże się to z wyraźnym wcześniejszym rozpoczęciem aktywności seksualnej, ponieważ wiek inicjacji seksualnej w naszym kraju jakoś istotnie się nie zmienił. Średni wiek pierwszych kontaktów seksualnych wciąż wynosi około 18 lat. W tej chwili wydłuża się droga młodych ludzi do samodzielności, wydłuża się ścieżka edukacji zawodowej, osiągania pewnego statusu, przez to też później bywa podejmowana decyzja o małżeństwie. To oczywiste więc, że jest większa skłonność do rozpoczynania współżycia seksualnego przed ślubem.

 

Czekać z pójściem do łóżka do ślubu? To chyba nie jest dobry pomysł.

 

- To indywidualna decyzja każdego człowieka. Wielu ludzi tworzy związki trwające wiele lat zanim dojdzie do ich sformalizowania, dlatego zazwyczaj decydują się na rozpoczęcie współżycia przed ślubem. Decyzja o odsunięciu współżycia aż do ślubu jest często podejmowana ze względów religijnych. Dla niektórych par dziewictwo może być wartością, ale trzeba pamiętać też, że narzucanie sobie powściągliwości w sferze seksu może mieć przykre konsekwencje. Do gabinetu seksuologa przychodzą pary, które przez długi czas starały się hamować swoje potrzeby seksualne i okazało się, że po ślubie mają trudności z podjęciem współżycia. Ludzie mogą się tak skutecznie zablokować wobec siebie seksualnie, że potem nie potrafią się wspólnie otworzyć na tą sferę. Nie ma przepisu na to, jak jest najlepiej. Każdy podejmuje takie decyzje zgodnie ze swoimi przekonaniami. Ogromną wartość ma współżycie podjęte wtedy, kiedy człowiek jest przekonany o tym, że chce to zrobić z tym a nie innym partnerem, w tym a nie innym momencie. Kluczowe jest to, jak się czujemy w danej relacji. Ważne jest to, żeby pójście pierwszy raz z kimś do łóżka nie było efektem presji partnera czy mody, tylko własnej, świadomej i przemyślanej decyzji. Żeby to było pogłębienie relacji, a nie działanie wbrew sobie.

 

Ciągle się słyszy, że kobiety pamiętają swój pierwszy raz, że stanowi on dla nich punkt odniesienia w budowaniu kolejnych związków, że od tego jak wygląda pierwszy seks zależy nasze całe dalsze życie seksualne. Czy rzeczywiście to z kim, jak i kiedy idziemy pierwszy raz do łóżka ma takie wielkie znaczenie?

 

- Pierwsze doświadczenia seksualne oczywiście są istotne, ponieważ na ich podstawie weryfikuje się pierwsze wyobrażenia na temat bliskości. Mogą być zachęcające do otworzenia się na seks, mogą działać hamująco lub wręcz odstręczać od sfery seksualnej. Udana, pozytywna inicjacja ma korzystny wpływ na dalsze życie seksualne. To potwierdza, że decyzji o współżyciu nie należy podejmować pochopnie. Warto zrobić to z partnerem, z którym łączy nas dobrze ukształtowana relacja. W dobrych związkach takie doświadczenia są zazwyczaj udane, nawet jeśli "technicznie" wszystko idealnie nie wychodzi. Można liczyć na wsparcie partnera. No, ale też nie demonizujmy pierwszego doświadczenia seksualnego. Pamiętajmy, że po nim czeka nas jeszcze wiele lat życia seksualnego, które może skorygować złe wrażenia z inicjacji, jeśli była nieudana. Nieraz pacjenci opowiadając o pierwszym doświadczeniu mówią, że byli za młodzi, nieprzygotowani i że dopiero potem pojawiły się w ich życiu lepsze relacje.

 

Przed wojną młodzi mężczyźni tracili cnotę w domach publicznych. Lepiej mieć swój pierwszy raz z osobą doświadczoną?

 

- Można to potraktować jako pragmatyczną formę wejścia w aktywność seksualną. Pozwalającą nabyć doświadczenia w tej sferze z kobietą, która zajmuje się zaspokajaniem mężczyzn, zna ich potrzeby oraz pomaga debiutantom. To niekoniecznie musiała być prostytutka, ale np. guwernantka albo starsza kuzynka. Mężczyźni o lękowej postawie, niepewni siebie mogli w kontaktach z doświadczoną kobietą poczuć się bezpiecznie. Taki szybki sposób na uzupełnienie braków w edukacji seksualnej. Smutne w tym zwyczaju było to, że pozbawiało młodych mężczyzn szansy na inicjację z kimś kochanym, bliskim.

 

Dotknął Pan kwestii edukacji seksualnej. Seks z prostytutką to dość kontrowersyjna forma nauki. W Polsce nadal w tej kwestii jest wiele do zrobienia. Jak Pan myśli dlaczego edukacja seksualna ma u nas tak wielu wrogów? Przecież wiedza na ten temat w ogromnym stopniu ułatwiałaby życie, chroniłaby ludzi przed wieloma tragediami. Nie dochodziłoby do tylu niechcianych ciąż i nieudanych związków.

 

- Przeciwnicy edukacji seksualnej na ogół twierdzą, ze kiedy zaczniemy mówić młodym ludziom o seksie, to oni zaczną go od razu uprawiać. Nic bardziej błędnego. Promując rzetelną edukację seksualną możemy spowodować, że ludzie będą lepiej rozumieli swoją seksualność, akceptowali ją, że wyzwolą się od mitów, które leżą u podłoża m.in. problemów związanych z inicjacją. Badania pokazują, że w krajach, w których prowadzona jest rzetelna edukacja seksualna, zmniejsza się liczba wczesnych ciąż i aborcji.

 

Myśli Pan, że wrogość do seksu to tylko efekt interpretacji Nowego Testamentu? Dlaczego dzieci nie mają mieć lekcji na temat seksu?

 

- Próby promowania programów edukacji seksualnej, które sprawdzają się w innych krajach, wzbudziły u nas wiele wrogości i sprzeciwów. Trudno to jednoznacznie zinterpretować. Postawa proseksualna może się nie podobać ludziom wychowywanym w konserwatywny, restrykcyjny sposób. Stosunek do tej sfery życia często wiąże się z własnymi negatywnymi doświadczeniami z intymnych relacji. Najwięcej problemów mają osoby pozbawione edukacji seksualnej, takie, które miały negatywne wzorce intymności w swoim domu.

 

Właściwa edukacja seksualna powinna...

 

- Mieć działanie proseksualne. Powinna pomagać ludziom nabyć lub rozwijać umiejętność akceptacji swojej seksualności, tak, żeby mogli się nią cieszyć zamiast doświadczać lęku, frustracji i zahamowań. Właściwa edukacja seksualna przede wszystkim uczy odpowiedzialności za siebie i za partnerkę lub partnera. Uczy podejmowania odpowiedzialnych decyzji. W pracy seksuologa wyraźnie widać, że mnóstwo problemów seksualnych i problemów w związku wynikających z trudności seksualnych to efekt braku edukacji i otwartości, braku umiejętności rozmawiania o seksie, nazywania swoich pragnień i braku przyzwolenia na to, żeby przyjąć, że seks może być czymś dobrym w życiu.

 

Styka się Pan z dojrzałymi kobietami, które cierpią z powodu swojego dziewictwa? W pewnym wieku już nawet trudno przyznać się do tego, ze nigdy nie spało się z mężczyzną. Wstyd może przekreślić jakiekolwiek próby zmiany tej sytuacji.

 

- Przychodzą do mnie zarówno kobiety jak i mężczyźni w dojrzałym wieku, którzy nie mają za sobą doświadczeń seksualnych. Przy czym to zwykle nie wynika z faktu, że była dobra okazja, a oni się nie zdecydowali z niej skorzystać. Częściej jest to konsekwencja trudności w nawiązywaniu relacji z innymi ludźmi czy przekraczania bariery intymności. Zdarza się, że tacy ludzie bywali w dłuższych związkach, ale nie potrafili nawiązać relacji seksualnej.

 

Rzeczywistość jest dość brutalna dla amatorów dziewic. Większość kobiet ma inicjację za sobą. Wiele boryka się z partnerami zazdrosnymi o to, że ten pierwszy raz był z kimś innym, zazdrosnymi o wszystkie poprzednie związki. Jak zbudować zdrową relację z mężczyzną, który wciąż się zastanawia jak kobiecie było z innym? No niby można udawać, że jest się dziewicą. Wystarczy drobny zabieg chirurgiczny.

 

- Kłamstwo to nie jest dobra droga. Przede wszystkim chodzi o dojrzałość. To zrozumiałe, że ludzie w pewnym wieku zwykle mają za sobą jakąś seksualną przeszłość. Jeżeli ktoś nie jest w stanie zaakceptować przeszłości seksualnej partnerki, to nie powinien się z nią wiązać. W przypadku chorobliwej zazdrości o poprzednich partnerów, warto się zastanowić, skąd biorą się te emocje. Może to wynikać z lęku, niepewności, obawy, że ktoś wcześniej mógł być lepszym kochankiem czy kochanką. Tacy ludzie sami prowokują los, zadręczają siebie i partnerkę lub partnera pytając o poprzednie związki. Nie jest łatwo im uświadomić, że pewne rozdziały w życiu są już zamknięte, przekonać taką osobę, że z jakichś powodów jest się teraz właśnie z nią, a nie w poprzedniej relacji (zatem nie mówię o sytuacjach, gdy partner faktycznie gloryfikuje wcześniejszy związek). Nadmierna zazdrość potrafi zniszczyć każdą relację. Partnerzy ujawniający patologiczną zazdrość wymagają indywidualnej terapii, żeby znaleźć źródła problemu. One mogą tkwić w rodzinie, dzieciństwie, sposobie wychowania, wcześniejszych doświadczeniach w związkach, niepewności w roli partnera seksualnego.

 

Na stosunku pochwowym seks się nie zaczyna. Rozbudowane życie seksualne można prowadzić unikając przerwania błony dziewiczej. Trochę śmieszy mnie więc to, że to właśnie ta błona ma być świadectwem tzw. czystości kobiety, dowodem na to, że nie dotknął jej żaden mężczyzna.

 

- Nie jest tak, że z niczego zaczyna się wszystko. Odbycie stosunku pochwowego czy genitalnego to oczywiście nie jest początek seksu. Na bliskość seksualną składa się intymny kontakt, słowa, gesty, zmysłowy dotyk, różne pieszczoty itd. To, że kobieta jest dziewicą naturalnie wcale nie oznacza, że nie ma seksualnych doświadczeń. Może ich mieć bardzo dużo.

 

Istnieje grupa mężczyzn dla których dziewictwo kobiety jest problemem. Wcale nie podoba im się rola pierwszego kochanka. Obawiają się, że dla dziewicy relacja z nimi może być zbyt ważna albo uważają, że niedoświadczona kochanka nie spełni ich pragnień.

 

- Niezadowolenie mężczyzny z tego, ze kobieta nie ma doświadczeń seksualnych może wynikać zarówno z lęku przed odpowiedzialnością, jak i nadmiernego skoncentrowania na swoich potrzebach - zaspokojenia przez doświadczoną kochankę. Podobnie rzecz ma się z typem Pigmaliona, mężczyzny, który szuka niedoświadczonej kobiety, by ją wyedukować stosownie do swoich potrzeb i pragnień. Wiele zależy wcale nie od tego czy kobieta miała wiele doświadczeń, ale od skali otwartości ludzi wobec siebie w danej relacji. Dwoje ludzi może się uczyć wzajemnie od siebie swoich potrzeb, mogą darzyć się czułością. Partnerka bez doświadczeń może szybko rozwinąć swój potencjał seksualny, a najbardziej doświadczona, której jednak brakuje otwartości na potrzeby partnera, pozostanie marną kochanką.

 

Kiedy najlepiej zacząć wchodzić w świat seksu? Jest jakiś idealny czas na pierwszy raz?

 

- Odpowiedniego momentu nie wyznacza się wiekiem, ale poziomem dojrzałości. Spotyka się dojrzałych, rozsądnych osiemnastolatków i zupełnie nieodpowiedzialnych i nieprzygotowanych do bliskości seksualnej trzydziestolatków. Wiek, poza skrajnymi sytuacjami, nie jest podstawowym kryterium.

 

Jak znaleźć w sobie odpowiedź na to czy jesteśmy gotowi na, mówiąc nieładnie, skonsumowanie związku?

 

- Proces rozwoju tożsamości seksualnej charakteryzuje się tym, że dojrzałość biologiczna i popędowość rozwija się wcześniej niż umiejętność tworzenia stabilnych relacji. Stąd też często pierwsze związki nie utrzymują się długo, bywają powierzchowne. Warto mieć tego świadomość. Przed decyzją o podjęciu inicjacji seksualnej, warto zadać sobie kilka podstawowych, prostych pytań. Czy czuję się dobrze i bezpiecznie z człowiekiem, z którym chcę to zrobić? Czy jest mi bliski? Czy łączy nas prawdziwe uczucie? Czy ta decyzja jest moja? Czy podejmuję ją świadomie? Czy wynika z moich potrzeb i pragnień, czy z chęci dostosowania się do sytuacji, presji społecznej? Czy jestem świadomy/a uczuć partnera czy partnerki? Czy podejmuję odpowiedzialność za niego/ za nią w tej sytuacji? Odpowiedzi na te pytania będą najlepszym wyznacznikiem na to, czy to jest dobry moment.

Prof. Lew-Starowicz o kobietach, mężczyznach, miłości i rozkoszy. Sprawdź książki >>

 

Michał Lew-Starowicz, lekarz, specjalista psychiatra, seksuolog, psychoterapeuta, pierwszy w Polsce specjalista medycyny seksualnej (FECSM) afiliowany przez European Union of Medical Specialists. Kierownik Medyczny Centrum Terapii Lew-Starowicz oraz Kierownik oddziału psychiatrycznego w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. W praktyce klinicznej zajmuje się problemami zdrowia psychicznego i seksualnego kierując się zasadą holistycznego podejścia do terapii. Prowadzi także psychoterapię indywidualną i partnerską (małżeńską).

Więcej o: