7 rzeczy gorszych dla związku niż zdrada

Brzmi jak herezja, bo w końcu co może być gorszego dla związku niż zdrada? A jednak - pewne cechy charakteru i złe zwyczaje mogą wpłynąć na twoje relacje z najbliższą osobą o wiele gorzej niż skok w bok.

Ja, wyżej podpisana Linda Lovelace, na samym wstępie oświadczam, że nie zawsze jestem politycznie poprawna. Zdarza mi się wspominać wydarzenia co najmniej niegrzeczne, sugerować rozwiązania niekoniecznie moralnie właściwe oraz snuć fantazje, dla niektórych zbyt kontrowersyjne. I nie zamierzam nawet udawać, że jest mi z tego powodu przykro (udawanie - zwłaszcza orgazmów - nie leży w mojej naturze).

Dlatego bez najmniejszych nawet skrupułów przedstawię wam listę (niezbyt) zawoalowanych sugestii i zachowań, które działają na wyobraźnię większości przeciętnych heteryków. Ach, że nie obędzie się bez generalizowania? Że znów te stereotypy przebrzydłe? No cóż, generalizowaniem jest też stwierdzenie, że każda kobieta marzy o diamentach. Dziwnym trafem jednak większość cieszy się z nich bardziej niż z bursztynków znalezionych na plaży.

Może zabrzmieć jak tania kontrowersja, ale dziś jestem w nastroju refleksyjnym. Internet przemówił, więc postanowiłam przemówić i ja. Mamy XXI wiek i może w końcu warto spojrzeć prawdzie w oczy - niektóre zwyczaje i cechy mogą mieć bardziej negatywny wpływ na związek niż zdrada. Zanim krew się w was zagotuje i zakrzykniecie z wielkim oburzeniem "hańba!" przeczytajcie poniższą listę. Podyskutujemy w komentarzach, OK?

Brak komunikacji

Nie chodzi tu bynajmniej o wysyłanie sobie setek SMS-ów dziennie i raportowanie każdego swojego poczynania - to nie jest ciekawe, nie ma też większego sensu. Ale nieumiejętność powiedzenia sobie rzeczy, które bolą i są dla nas ważne prędzej czy później wybuchnie nam w twarz. Mądrzy ludzie mówią, że chowanie urazy jest jak picie trucizny.

Kłótnie o skarpetki

Może brzmieć niedorzecznie, ale taka prawda - zawsze nastąpi taki moment, kiedy pierdoły tego pokroju urosną do niebotycznych rozmiarów. Jeżeli nie jesteś królową brytyjską i nie możesz tylko leżeć i pachnieć albo zawsze marzyłaś o układzie partnerskim i nie masz zamiaru być nieustannym i dobrowolnym kierownikiem produkcji waszego związku i życia to trzeba wprowadzić jasne i przejrzyste zasady. Im wcześniej się za to zabierzesz, tym lepiej.

Szalone papużki nierozłączki

To zawsze na początku wydaje się świetny pomysł. Nie możesz bez niego żyć, nie interesuje cię spędzenia czasu bez niego, przyjaciółeczki i znajomi idą w odstawkę. Chwilę potem przestajesz funkcjonować społecznie jako pojedynczy byt, wszędzie jesteś plus jeden. W social mediach tylko buziaczki, cukiereczki, wspólne zdjęcia i tagowanie w każdym statusie. Słitaśnie, prawda? Warto jednak wcześniej niż później przypomnieć sobie, że fajnie mieć własne zainteresowania i trochę czasu dla siebie. I, że, kiedy ty chodzisz na kurs paralotniarstwa, on spokojnie może chodzić na warsztaty fotografii otworkowej, a wasz związek naprawdę na tym nie ucierpi. Ludzie, którzy mają własne pasje są o wiele ciekawsi. Dla siebie samych i swoich partnerów. Poza tym, do licha!, przecież jesteś osobną osobą, nie można być jak huba!

Słowa jak noże

Jedno i drugie należy raczej do stworzeń temperamentnych i potrafi się zagalopować w kłótni? Nie idźcie tą drogą, jeżeli nie chcecie obrać zdecydowanie złego kursu. Słowa często potrafią ranić bardziej niż noże, a odzywanie się do siebie z szacunkiem pozostanie jednak na zawsze podstawą dobrych relacji.

Bycie upartym osłem

W wakacje tylko aktywny wypoczynek i ciężka wędrówka po wysokich górach, na obiad w niedzielę tylko rosół, marsz do łóżka codziennie o północy. Urodziłaś się uparta z natury, masz bardzo wyraziste poglądy i zasady. W dodatku uważasz, że jest to powód do dumy i sztandar, który warto nieść wysoko - przez życie, no i oczywiście przez związek. Pozwól, że wyprowadzę cię z błędu. Bycie upartym jak osioł nie zaprowadzi cię daleko, ponieważ większość z nas jako filar związku widzi jednak umiejętność zawierania kompromisu i wypracowywanie takich zwyczajów i rozwiązań, które przypadną obydwojgu partnerom do gustu.

Bycie razem z wygody

Zaplanowaliście już wspólne wakacje albo remont, właśnie kupiliście samochód albo jednemu z was zaczęło właśnie lepiej iść zawodowo po latach posuchy? Co z tego, że po drodze uczucie się wypaliło? Bycie razem z wygody naprawdę jest fatalnym pomysłem.

Trwanie w związku, ponieważ jest się od siebie zależnym

Najcięższy kaliber. Nie ma już między wami chemii, uczucia też już dawno poszły w las. Łączą was za to wspólne rachunki, znajomi, kawałek podłogi i lęk, przed byciem samemu i zaczynaniem wszystkiego od nowa. Kto ma trochę lat na karku i jakieś doświadczenia za sobą doskonale wie, że życie nie jest czarno-białe. I że wymądrzanie się w takiej sytuacji można sobie wsadzić głęboko w cztery litery. Wiadomo, że rozstanie z osobą, z którą spędziło się jedną trzecią życia i przeżyło wiele pięknych chwil może jawić się jako dobrowolne wyrwanie sobie trzustki bez znieczulenia. Ale prawda jest taka, że nie ma chyba większego oszustwa niż trwanie w związku z osobą, której się już nie kocha. Oszustwa, które działa w dwie strony, ponieważ oszukujesz i siebie i partnera.

I co? Zgodzisz się ze mną, czy będziesz próbować mnie przekonać?