Romantyczna miłość pod lupą naukowców

Czy romantyczna miłość może trwać długie lata? Czy strach może zmienić się w pożądanie? To kwestie od dawna poruszane przez pisarzy i poetów - teraz znalazły się również pod lupą naukowców

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Badacze ci zajmują się organem, w którym każda miłość się zaczyna (i czasami kończy) - mózgiem. Ponad 30 tys. z nich przyjechało właśnie do Waszyngtonu na doroczny kongres amerykańskiego Towarzystwa Neuronauki (Society for Neuroscience), żeby wymienić się doświadczeniami i wynikami swoich badań. Także tymi dotyczącymi uczuć.

Spokój spełnionej miłości

- Mamy pierwszy, czysto fizjologiczny dowód na to, że gorąca romantyczna miłość może przetrwać przez długie lata - tak zaczęła swoją prezentację dr Helen Fisher z Rutgers University w New Brunswick (USA). Posługiwała się tzw. funkcjonalnym rezonansem magnetycznym. Dzięki niemu była w stanie zajrzeć i sprawdzić, co dzieje się w mózgach dziesięciu kobiet i siedmiu mężczyzn, którzy zadeklarowali, że mimo upływu wielu lat (średnio 21) wciąż darzą swojego partnera czy partnerkę gorącym uczuciem. Kiedy ich mózgi były obserwowane za pomocą rezonansu, pokazywano im zdjęcia wybrańców serca. Wcześniej identyczny eksperyment przeprowadzono na kobietach i mężczyznach, którzy zakochali się w ostatnich siedmiu miesiącach.

Okazało się, że nawet po kilkudziesięciu latach mózg na widok ukochanego reaguje prawie tak samo jak gdyby uczucie przyszło wczoraj. W obydwu grupach - zakochanych niedawno oraz przed laty - pobudzane były regiony związane z chęcią zdobycia nagrody, ale też z rozwojem uzależnień (co akurat w przypadku miłości nie powinno dziwić). Zdaniem Fisher wyniki te jasno dowodzą, że nawet po wielu latach miłość dwojga osób może być równie silna jak na początku.

Oczywiście były też różnice - zarówno ta świeża, jak i wieloletnia miłość, choć równie mocne, miały pod kilkoma względami odmienny charakter. Na przykład tylko u osób z długim uczuciowym stażem aktywne były regiony mózgu, o których wiadomo (z wcześniejszych badań na zwierzętach), że biorą udział w tworzeniu związków opartych na monogamii. Podobnie pobudzone były ośrodki związane z poczuciem wyciszenia i łagodzenia bólu.

Z kolei na "rezonansowych" zdjęciach mózgów świeżo zakochanych jasno "świeciły" miejsca, gdzie powstają obsesyjne myśli odpowiedzialne za skupianie na czymś (lub na kimś) maksymalnej uwagi.

- Te wyniki pokazują, że ci, którzy przez długie lata doświadczali prawdziwej, romantycznej miłości, pragną nadal być ze swoim partnerem i są bardzo silnie zmotywowani, by podtrzymywać, wzmacniać i chronić swój związek - całkiem podobnie jak świeżo zakochani. Jednak początkowa obsesja na punkcie obiektu ich uczuć została z czasem wyciszona i zastąpiona przez poczucie spokoju - podsumowuje Fisher.

Jak można zarazić się pożądaniem

Innym rodzajem uczuć, choć równie mocnych jak miłość, zajmował się też silnie Patrick House z Uniwersytetu Stanforda w Palo Alto w Kalifornii. Jego badania udowodniły, że możliwe jest zamienienie panicznego strachu w zgubne pożądanie - a konkretnie, że szczur może stracić instynkt samozachowawczy i zalecać się do kota.

Kluczem do rozwiązania tej zagadki jest pewien pasożyt - Toxoplasma gondii. Badania House'a pokazały, że zarażane nim gryzonie przestawały panicznie bać się zapachu kota, a nawet reagowały na niego wyraźną ochotą i pobudzeniem. Skąd taka zmiana? Tajemnica najprawdopodobniej leży w kortykosteronie - hormonie wydzielanym (również u ludzi) w odpowiedzi na stres i strach. Testy pokazały, że zarażone szczury wydzielały znacznie mniej kortykosteronu niż normalnie. Ich mózgowe ośrodki odpowiedzialne za uczucie strachu zaczynały pracować na zwolnionych obrotach, za to o wiele bardziej aktywne stawały się te związane m.in. z pożądaniem.

Na pierwszy rzut oka trudno to racjonalnie wyjaśnić. Badacze sądzą, że korzenie tego zjawiska tkwią w z zawiłych ścieżkach ewolucji gatunków. Toxoplasma gondii, jak każdy pasożyt, może mieć kilkoro nosicieli. Jednak tylko w organizmie kota jest w stanie się dalej rozmnażać. Dlatego sprawia, że szczur przestaje się bać swojego największego prześladowcy i gdy wyczuje jego obecność, zamiast brać nogi za pas, zaczyna się do niego zalecać. Skutek jest łatwy do przewidzenia - gryzoń kończy jako smaczna przekąska, a pasożyt trafia do środowiska, gdzie może spokojnie przystąpić do przedłużania swojego rodu.

A co z ludźmi - wielu z nas też jest nosicielami Toxoplasma gondii (zarażamy się toksoplazmozą, głównie jedząc niemyte warzywa i niedogotowane mięso)? - Na razie nie wiadomo, czy ten pasożyt manipuluje również ludzkimi uczuciami - mówi House. - Pokazały się już jednak pewne prace, które łączą toksoplazmozę z podejmowaniem przez ludzi większego niż zwykle ryzyka. Najważniejsze jednak jest to, że dowiedliśmy, iż strach i miłość nie są od siebie tak bardzo odległe, jak mogłoby się to wydawać - podsumowuje naukowiec.