Domowy budżet - kto trzyma kasę w związku?

Układy panujące w związku mogą być różne - podobnie sposoby wydawania pieniędzy. Jak sobie radzą z życiem i finansami inni? Zaglądamy do portfela zakochanych par.
Dwa konta, jedno życie

Majka i Andrzej są razem od pięciu lat, w małżeństwie od trzech. Obydwoje mają swoje własne konta i jedno wspólne z kartami płatniczymi i jedną kredytową.

- Każde z nas ma pensję porównywalnej wysokości - chociaż kiedyś ja zarabiałam 20 procent więcej - opowiada Maja. W dniu, w którym razem zamieszkaliśmy umówiliśmy się, że będziemy dzielić się po połowie wydatkami na życie. Nie prowadziliśmy rozliczeń na papierze, ale każde z nas mniej więcej wiedziało, ile wydało ostatnio - na zmianę płaciliśmy czynsz i robiliśmy zakupy. Po ślubie założyliśmy wspólne konto, na które na początku miesiąca przelewamy identyczną - określona kwotę, która tworzy nasz miesięczny budżet - dodaje Andrzej. Z tego konta regulujemy domowe rachunki, płacimy za zakupy. Mamy karty płatnicze, za które opłacamy zakupy. Z karty kredytowej korzystamy płacąc za bilety lotnicze, robiąc zakupy w sieci - tłumaczy Maja. Na ekstra wydatki - typu opłata ubezpieczenia samochodów - zrzucamy się po połowie dodatkowo. - Każde z nas ma swoje pieniądze na koncie - około połowa pensji jest tylko nasza. - Zawsze byliśmy niezależni i nie wyobrażamy sobie tłumaczenia się z wydatków - zapewniają chórem. Nasi znajomi i rodzina w większości nie rozumieją tego układu. Kontrowersję wzbudza zwłaszcza płacenie za przyjemności. Wymiennie fundujemy sobie bilety do kina i wyjścia do knajp. Nam ten układ pasuje i to jest najważniejsze. - Co byśmy zrobili, gdyby któreś z nas straciło dochód? - Jedno z nas wzięłoby na siebie utrzymanie rodziny - mówią po chwili zastanowienia.

Jedno konto, całkowita wspólnota

Anka i Robert są małżeństwem od roku, od 4 lat prowadzą wspólnie firmę cateringową, która świetnie funkcjonuje. Od początku związku mają jedno konto i wspólne wydatki

- Wspólne konto to ogromne ułatwienie - przynajmniej w naszym przypadku tak jest. Razem zarabiamy, razem wydajemy - to nasza finansowa dewiza - zapewnia Ania. Nasze życie ułatwia na pewno fakt, że nie narzekamy na finanse i nie mamy zbyt wiele czasu na wydawanie pieniędzy. Z konta spłacamy kredyt za mieszkanie i samochód, kupujemy zakupy, bawimy się, wyjeżdżamy. Gdy za bardzo zaszalejemy, wspólnie ograniczamy wydatki - dodaje Robert. Na pytanie, jak radzą sobie z kupowaniem prezentów, mają od razu odpowiedź: - Gdy kupuję Ani prezent uprzedzam ją, żeby nie śledziła przez chwilę historii konta - śmieje się Robert. - Jestem pewna, że gdyby nasz interes nie "zażarł" i każde z nas musiałoby poszukać innego zajęcia, to dalej mielibyśmy wspólne konto i wydatki - zapewnia Anka.

Podział finansów w zależności od dochodów

Weronika i Mateusz mają różne dochody - Weronika zarabia trzy razy więcej niż jej narzeczony. W ich związku panuje zasada, że Mateusz płaci czynsz i rachunki, a Weronika robi zakupy. - Mateusz ma mikropotrzeby - ubrań nie kupuje prawie wcale, nosi je latami, więcej kasy wydaje na książki i płyty. Zapytany, czy Mateusz nie czuje się utrzymankiem, mężczyzna śmieje się: - Czasami tak. Nie mam jednak problemu z tym, że moja kobieta jest lepiej uposażona. Gdybym ja więcej zarabiał, to także zrobiłbym wszystko, żeby ukochana czuła się komfortowo. - Weronika nie robi niczego, żebym czuł się gorzej z moimi dochodami - dodaje stanowczo. - W moim rodzinnym domu panowały inne wzorce - opowiada Weronika. Mama zajmowała się mną i rodzeństwem, a tata zarabiał pieniądze. Dopiero niedawno mama się wyemancypowała i swoją pasję, czyli szycie ubrań, przekuła na dochody. Parę razy byłam świadkiem sytuacji, w której mama wahała się przed kupowaniem sobie np. perfum i zastanawiała się, co tata powie. Dla mnie taka opcja była absurdalna, bo bycie gospodynią domową to praca na pełny etat. - Nasz układ z Matim o połączenie układu partnerskiego z lekko matriarchalnym - śmieje się Weronika.

Nasi rozmówcy wyglądali na zadowolonych z panujących w ich związkach układów. No może oprócz Mateusza, który wolałby mieć więcej do zaoferowania swojej ukochanej. A jaki model wybrałaś Ty? Sprawdza się, czy szykujesz jego nowelizację?

Jaką politykę finansów stosujesz?