Szokująca tajemnica Holokaustu, za którą stała "Suka z Buchenwaldu"

- Jak cię dorwiemy, to zrobimy z ciebie abażur - krzyczeli za dorastającym w Nowym Jorku małym Markiem Jacobsonem dzieci włoskiego pochodzenia. One wiedziały, o czym mówią, Mark nie miał pojęcia. Pół wieku później temat lampy wykonanej z ludzkiej skóry - mitycznego dowodu na bestialstwo nazistów - wypłynął ponownie - tym razem wraz ze spustoszeniem, jakie w Nowym Orleanie zostawił za sobą huragan Katrina.
"Suka z Buchenwaldu" i sadyzm w najczystszej postaci




Ilza Koch za swoje zbrodnie została początkowo skazana na 4 lata więzienia, które pod wpływem nacisków zostały zamienione na dożywocie. Fot. Mat. prasowe NGC

Ilza Koch była żoną naczelnika obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie - Carla Kocha. Jej niezdrowa fascynacja przemocą i sadyzmem w połączeniu z całkowitym brakiem ograniczeń i władzą absolutną sprawiły, że do woli mogła realizować swoje fantazje. A jedną z nich była obsesja na punkcie tatuaży. Po wyzwoleniu obozu Amerykanie znaleźli przypominające papirusy kartki, na których były różne rysunki - okazało się, że są to kawałki wytatuowanej skóry więźniów. Po śmierci uwięzieni trafiali na stół laboratoryjny, gdzie przed skremowaniem usuwano im złote zęby, narządy wewnętrzne, które wysyłano jako pomoce naukowe studentom niemieckich akademii medycznych oraz skórę z - ciekawymi w odczuciu "Suki z Buchenwaldu" jak określano Koch - malunkami. Na obozowym stole, utrwalonym na filmie nakręconym po uwolnieniu więźniów, znajduje się jeszcze kilka szokujących przedmiotów - spreparowane głowy oraz. niegroźnie wyglądająca lampa z dużym, ręcznie szytym abażurem. I to właśnie ten abażur obrósł w legendarne historie. Podczas procesu sądowego w Dachau, kilku świadków zeznało, że na zamówienie Ilzy Koch powstało kilka lamp z abażurami uszytymi z ludzkiej skóry. Dowodów na ich istnienie - oprócz opowieści i filmu - wciąż brakuje, bo lampy zapadły się pod ziemię.




Kadr z filmu przedstawiający stół z nazistowskimi "pamiątkami". Fot. Mat. prasowe NGC

Zobacz fragment filmu i kliknij tutaj.

Drobny złodziejaszek sprzedaje abażur za 35 dolarów

Kiedy w 2005 roku w wybrzeże Stanów Zjednoczonych uderza huragan Katrina, władze apelują, żeby na chodniki wystawiać rzeczy, które są zniszczone i przeznaczone do wyrzucenia. Krążącemu po Nowym Orleanie drobnemu złodziejaszkowi wpada w oko przedziwnie wyglądający stary abażur ozdobiony frędzlami. Wykonany jest ze skóry, która wydaje mu się o wiele jaśniejsza i cieńsza niż skóra np. krowy. Słysząc wcześniej o legendarnych lampach z Holokaustu postanawia ją zabrać i sprzedać z zyskiem. Zysk okazuje się niewielki, ale za 35 dolarów lampa trafia w ręce dobrego przyjaciela Marka Jacobsona - znanego dziennikarza cenionego dwutygodnika "New York Magazine". Podczas jednej z rozmów telefonicznych, które odbywają, przyjaciel opowiada o dziwnej lampie, której przez przypadek stał się posiadaczem. - Jej autentyczność i to, czy rzeczywiście wykonano ją z ludzkiej skóry to już nie mój problem - mówi - lampa jest już w drodze do ciebie, ty w końcu jesteś dziennikarzem, zajmij się tym.




Lampę poddano wnikliwym badaniom w różnych laboratoriach. Wyniki okazały się sprzeczne, ale i z czasem technika badań poszła na przód. Fot. Mat. prasowe NGC

Zobacz fragment filmu i kliknij tutaj.

W poszukiwaniu prawdy

Zaintrygowany dziennikarz podejmuje trop i przez kilka lat abażur umieszczony w białym pudełku z odręcznie wykonanym napisem "Fragile" podróżuje metrem, pociągami i samolotami w drodze do poznania prawdy. Mark z mieszanymi uczuciami zabiera nawet abażur do muzeum w dawnym obozie w Buchenwaldzie, gdzie oględzinom poddaje lampę tamtejszy kustosz.

Pierwsze wyniki badań DNA nie pozostawiają żadnych wątpliwości - abażur wykonano z ludzkiej skóry. Nie da się jednak powiedzieć, jakiego pochodzenia była ofiara. Kolejne dowody sprawiają, że Jacobson jest coraz bardziej przekonany, że może być w posiadaniu jednej z zaginionych lamp, które wykonano na zamówienie Ilzy Koch. Analiza stali, z której wykonano stelaż także wskazuje na to, że pochodzi ona z czasów II wojny światowej. Nawet nici, z których zrobiono szwy naprowadzają naukowców na nylon stosowany do produkcji linek do spadochronów wytwarzanych przez IG Farben, fabrykę, w której pracowało 40 tysięcy więźniów, a w jej ofercie znajdował się także Cyklon B.

Pewności co te tego, że lampa nie jest osławionym egzemplarzem z Buchenwaldu nie ma kustosz muzeum, którego wraz z białym pudełkiem odwiedza Jacobson. Wszelkie wątpliwości rozwiewa także laboratorium z Kanady, które przeprowadziło badania DNA skóry, z której wykonano abażur. Okazuje się, że skóra nie jest ludzka, ale pochodzi od krowy, a błąd we wcześniejszych analizach wziął się z zanieczyszczeniami i DNA, które przez lata pozostawiały osoby, które dotykały abażuru.

Trwające kilka lat śledztwo dziennikarskie zostaje wyjaśnione. I chociaż nie rozwikłało tajemnicy buchenwaldzkiego abażuru, to jak zapewnia Mark Jacobsen: - Wiele zawdzięczam tej lampie. To dzięki niej lepiej rozumiem otaczający mnie świat".



"Abażur z ludzkiej skóry - tajemnica Holokaustu" do obejrzenia na National Geographic Channel: niedziela, 2 grudnia, godz. 13:00 - National Geographic Channel, powtórka: piątek, 11 stycznia, godz. 11:00.

Lubisz nasze artykuły? Zostań fanem i kliknij tutaj.