Łapy precz od Kim. W obronie ciężarnej Kardashian

Proponuję, żebyśmy postawili się na miejscu Kim Kardashian. Kobietom, które mają za sobą ciążę pewnie będzie łatwiej się z nią solidaryzować, mężczyznom trudniej. Ale spróbujmy. I zamiast ją ?dojeżdżać? komentarzami wesprzyjmy przyszłą mamę dobrą myślą.
Przyznaję szczerze - kiedy przypadkiem usłyszałam komentarz dwóch osób pochylonych nad zdjęciem ciężarnej Kim Kardashian: - To chyba pierwszy przypadek, żebym płód rozwijał się z tyłu, zamiast z przodu - takie spostrzeżenie rozbawiło mnie. Kiedy jednak zorientowałam się, że jazda na ciężarny strój i wrzucane kilogramy stała się główną rozrywką portali internetowych i pism plotkarskich postanowiłam stanowczo odciąć się od pospolitego ruszenia. Dlaczego?




Kim Kardashian i jej, dokumentowana każdego dnia, ciąża. Fot. Splash News/East News; Christopher Peterson/Splash News/East News

"Radosny czas oczekiwania"

Są kobiety, które źle znoszą ciążę - psychicznie i fizycznie. Znam jedną niewiastę, która w ciąży była dwukrotnie i nie ma z tego okresu żadnego zdjęcia - to było ponad 20 lat temu, w czasach, gdy łatwo dało się uniknąć cyfrowego oraz komórkowego szaleństwa i życia w kadrach. Owa mama twierdzi, że w dniu, w którym zachodziła w ciążę jej waga automatycznie wzrastała o 5 kg, zatrzymywała się woda w organizmie, a twarz aż do rozwiązania była opuchnięta. I to nie jej subiektywny odbiór siebie samej - mąż i rodzina milcząco potwierdzają jej wspomnienia.

Kim Kardashian programowo wystawia swoje życie na widok publiczny - kto chciał mógł zobaczyć naprawdę dużo (niesławna seks taśma). W reality show, w których pokazuje się Kardashian ze swoją rozbudowaną rodziną miała poniekąd kontrolę nad swoim wyglądem. Ciąża zburzyła to poczucie i dobre samopoczucie Kim.




Stroje Kim spotykają się z krytyką - są zdaniem stylistów zbyt seksowne. Fot. Splash News/East News; McAf/Splash News/East News

Nie mam żadnych wątpliwości, że Kim czuje się źle - sam fakt, że tłumaczy przyrost wagi problemami z hormonami - moim zdaniem tego dowodzi. Przed ciążą i na jej początku - nawet przyłapana bez makijażu, w klapach, na manikiurze, celebrytka się uśmiechała. Wie doskonale, że jest wymarzoną reklamą towaru, który sprzedaje - czyli samej siebie, a paparazzi to jej najlepsi promotorzy. Teraz już się raczej nie uśmiecha, a nawet jeśli, to jakoś tak z przymusu i tylko wtedy, kiedy ma pewność, że wygląda w swoim odczuciu naprawdę dobrze.



Fala krytyki

Trudno się braku radości dziwić, skoro w kolorowej prasie jeżdżą po niej jak po łysej kobyle, prorokując, że ze względu na fakt, że przytyła, ojciec jej dziecka już zaczyna rozglądać się za inną partnerką - szczuplejszą i atrakcyjniejszą. Z gazet wynika także, że Kim z pewnością zaniża liczbę kilogramów, o którą powiększyła się jej waga. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze krytyka jej stylizacji i porównania z innymi spodziewającymi się dzieci znanymi paniami - m.in. Kate Middleton. A Middleton nie tylko ma inną figurę, ale także jest od Kim znacząco wyższa (ma ponad 177 cm wzrostu, podczas gdy Kim zaledwie 157 cm). Kim jednak zawsze ubierała się seksownie, chodziła na obcasach, podkreślała swoje kształty. Przy jej proporcjach ciała, w ubraniach maskujących ciążę i wagę będzie wyglądała jak hobbit. Dajmy jej więc spokój, nie śmiejmy się z jej pupy, odpuśćmy żarty na temat biustu. To jeszcze tylko kilka miesięcy, potem z pewnością wszyscy będą gremialnie zachwycać się jej błyskawicznym powrotem do figury sprzed ciąży.