Nadgryzione zębem czasu. Jak starość puka do naszych drzwi?

Wydaje nam się, że zawsze będziemy piękne i młode, a tu pewnego dnia okazuje się, że czas nas jednak znalazł, dopadł i podstępnie odcisnął swoje piętno...
Witaj zmarszczko!

- Kiedy do mnie dotarło, że się starzeję? - zastanawia się 34-letnia Katarzyna, mama dwójki dzieci. - Kiedy po wstaniu z łóżka na mojej skórze coraz dłużej widoczna była odciśnięta poduszka, za każdym razem gdy patrzę na mój brzuch po ciążach, który już nigdy nie będzie taki sam. O upływającym czasie bardzo dobitnie świadczą także zwisy po uniesieniu ramion, powolne pojawianie się drugiego podbródka... Katarzyna nie narzeka jeszcze na zmarszczki, ale z trudem znosi utratę jędrności skóry. - Proces starzenia stał się widoczny po trzydziestych urodzinach, ale kremy przeciwstarzeniowe stosowałam od razu po skończeniu 25 urodzin - dodaje.




Fot. Jaras76/Flicr.com

Dzień dobry, zamiast cześć

Dla Olgi, lat 33, o upływającym czasie dało znać otoczenie. - Pierwszy zaczął mój kolega z pracy, młodszy o niemal rok. Stwierdził - z bardzo kwaśną miną - że właśnie od gówniarzy na klatce schodowej, zamiast standardowego "cześć" usłyszał "dzień dobry". Pokiwaliśmy smutno głowami nad upływającym czasem i bezczelnością młodego pokolenia, które nie wie jak odzywać się do starszych, po czym o sprawie zapomniałam. Na jakiś czas. Miałam wtedy sporą nadwagę i cieszyłam się dzięki niej pucułowatą ale gładką twarzą. Potem zaczęłam biegać, chudnąć i spod fałdek wyłoniły się moje właściwe kształty, niemal takie jak na studiach. Tyle, że twarz studentki bezpowrotnie zniknęła.

Wcale nie chodziło o pojawienie się wyraźnych zmarszczek, ale zmianę rysów twarzy. Zdaniem Olgi jej buzia wygląda gorzej niż na to wskazuje metryka, ale to oczywiście jej subiektywna opinia, którą można złożyć na karb kompleksów.

Pokwitanie i rozkwitanie

- Najgorsze w starzeniu jest to, że zaczyna się natychmiast, kiedy tylko uda się wyleczyć trądzik i jako tako zapanować na kapryśnymi potrzebami skóry - mówi Marlena, lat 36 - mama przedszkolaka. - Zmarszczkami mimicznymi naprawdę się nie przejmuję - kurze łapki wokół oczu wynikają z tego, że jestem pogodna i dużo się śmieję. Jedyna zmarszczka, która mnie całkowicie zasmuciła to pionowa przy ustach.... Marlena nie pali, nie robi buzi w ciup i nie rozumie, skąd taka linia na jej twarzy. Inną sprawą, która ją zasmuca jest utrata jędrności biustu. - Moje ciało nie wygląda źle - nogi są OK, ramiona i pupa także. Problem stanowi biust, który obwisł i zmalał. Nie zdaję już testu ołówka, bo mogę pod pierś schować zawartość całego piórnika - żali się kobieta.

Utrata młodości

- Mając 17 lat uważałam się za niewzruszoną feministkę: wiek i uroda się nie liczą, bo przemijają - wspomina Alicja. - Atrakcyjne kobiety to kobiety inteligentne - ich piękno to charyzma. Dziś, w wieku 27 lat, nie poznaję siebie i bawi mnie buńczuczna i zaparta wersja mnie sprzed lat. Wtedy łatwiej było mi tak myśleć. Alicja przyznaje, że zdaje sobie sprawę, że na ten stan wpływają dwa czynniki: strach przed starością i komunikat mediów: to, co piękne i interesujące jest młode, a wzorzec atrakcyjności: lolita i przekonywanie samych nastolatek do tego, że lepiej być sexy nie pomaga. - Przyłapuję się na tym, że trochę zazdroszczę, gdy widzę spojrzenia, jakie rzucają mężczyźni współczesnym gimnazjalistkom, bo gdy wspominam siebie w tym wieku, widzę ówczesną nastolatkę, której nie w głowie było to, co jest normą dla współczesnych dziewczyn: atrakcyjność seksualna i wabienie.

Nie jest jednak tak źle, jakby brzmiało ze słów Alicji. Kobieta przyznaje, że lubi swój obecny wiek, bo uważa, że najlepiej wygląda właśnie teraz. - Niemniej momentem, w którym zorientowałam się, że czas biegnie, a młodość mija szybko były 26 urodziny, czyli wiek, w którym państwo zabiera większość zniżek i zmienia sposób rozliczania się ze składek tak, jakby to właśnie od tego momentu przestało się być młodym - nastolatką, studentką, córką.

Pierwszy siwy włos

- Mam 31 lat i siwieję! - to nie głos z forum szukających wsparcia, ale odpowiedź Diany na pytanie o oznaki starości w jej życiu. - Dla mnie to problem, bo już wiem, że przy liczbie moich siwych włosów jestem skazana na regularne ich farbowanie. W ten sposób została radykalnie ograniczona wolność osobista Diany, która w siwych włosach nie chce paradować. - Sorry, ale za młoda jestem na bycie siwą gąską - oburza się.




Pierwsza z prawej zupełnie siwa modelka - Kristen McMenamy. Fot. Richard Young/Rex Features/East News

Przed i po

Zmianę w swoim wyglądzie Beata, lat 38, zauważa głównie oglądając zdjęcia. - Mój mąż zapewnia, że teraz jestem o wiele piękniejsza niż kiedyś. No ale ja tam widzę, że zaczyna mi się robić "chomik", górna powieka osiada na rzęsach, usta straciły dawną jędrność... - Co zrobić? - pytam. - No trzeba się pogodzić i godnie starzeć - radzi Beata.

Godnie i dumnie

Olga zapisywała się ostatnio na jakiś bieg uliczny i z zaniepokojeniem odkryła, że z jej grupą wiekową kwalifikuje się do kategorii seniorzy, a za lat kilka - będzie biegła jako weteranka. Marlenie o jej wieku przypomina syn, który prosi, żeby zawsze się malowała - bo wtedy "wygląda jak księżniczka". Córeczki Katarzyny wskazując na jej mniej jędrny brzuch pytają, "czy ma w brzuszku dzidziusia".

Alicja uważa, że kobiety w kwestii starzenia się mają gorzej po 50-ce, 60-tce gdy zdaje się, że tracą swoją płeć. - Wiek oceniam w kontekście bycia atrakcyjną dla płci przeciwnej i lęku przez przemijaniem, a moje przemyślenia kształtują raczej czynniki zewnętrzne, nie mój wygląd i zmarszczki. Beata regularnie chodzi do kosmetyczki i poddaje się niezbyt inwazyjnym zabiegom medycyny estetycznej, twierdząc, że skórze należy pomagać.

Poza tym, jak słusznie zauważa jedna z nich, teraz czterdziestka to nowa trzydziestka. Czas można więc cofnąć - przynajmniej w nazewnictwie.



Lubisz nasze artykuły? Zostań fanem i kliknij tutaj.

Oznaki starzenia? U mnie to...