Tatuaż - teoria względności. Co się może, a co nie może podobać...

Masz wytatuowany wzór dmuchawca, jaskółkę, symbol nieskończoności? I jeszcze pewnie jesteś z niego dumna? Błąd! Prawdziwi znawcy tematu wznoszą oczy do nieba i znacząco wzdychają. Dlaczego?
Dawno mnie tak nie zdenerwowały słowa zamieszczone w sieci. Poszło o bohaterów materiału poświęconego tatuażom. Poprosiliśmy kilka osób o przesłanie zdjęć swoich tatuaży oraz o odpowiedź na pytania - o motywację, wzór, znaczenie. I się zaczęło. Fala krytyki, która pojawiła się na facebookowym profilu Rdzanieśpi (przedłużenie bloga) zupełnie nas zaskoczyła. Twórczyni profilu deklaruje, że zbiera okruchy bodmodu porozrzucane w twórczości i tfu!rczosci niebranżowej. (bodmod - od body modyfication, czyli zmian fundowanych ciału przez właściciela).




Tatuaż wyszukany na Flickr.com Fot. JINNY THE SQUINNY/Flicr.com

Śmiech na sali

Okazało się, że w kwestii tatuaży wolność wyboru jest pozorna. Jeśli macie mały wzór, to, według loży szyderców wypowiadających się na Rdzanieśpi, wasz wzór jest kochani oklepany. Duży tatuaż, zaprojektowany wspólnie z tatuatorką także nie ochroni was przed wyśmianiem. Bo tych co wiedzą, co dobre bawi powielanie jednego wzorku i dorabianie niesamowitej filozofii do takiego stempelka. Ile lasek ma jaskółki/piórka na nadgarstkach czy łopatkach? I większość na pytanie 'a po co to?', odpowiada 'to znak mej wolności! Jestem wolna niczym ptak'. No k***a, jest to śmieszne i tyle.

Wygląda na to, że słuszną filozofią, jest jej brak. Jak ktoś mnie pyta o "znaczenie moich" to odpowiadam, że to na cześć tego, że dostałam okres w wieku16 lat. Pytania się po tym kończą - manifestuje swoje szorstkie podejście do świata jedna z kobiet, które skrytykowały naszych bohaterów. Inna wytatuowana dodaje: (...) Nie bawię się w jakieś teksty w stylu "ta świnka oznacza dla mnie świat bajek, bo miałam szczęśliwe dzieciństwo, a flaki które z niej wylatują oznaczają me bogate wnętrze". Po prostu lubię świnie. Flaki też.




Tatuaż wyszukany na Flickr.com. Fot. DEANNA WARDIN@TATTOO BOOGALO/Flicr.com

Jednocześnie na blogu Rdzanieśpi aż roi się od wpisów i przykładów, które trącą filozofią, którą obie panie wytykają jako żenującą. Przykład pierwszy: Hope urodziła się trzy miesiące za wcześnie. Jako nieco ponad półkilogramowy noworodek przeszła operację serca, po której została jej blizna opasująca lewą stronę ciała. Dziś nosi pod nią cytat z Charlesa Bukowskiego "To była piękna walka - wciąż jest".

Inna maksyma: Chroń mnie przed tym, czego pragnę. Te słowa nosił na ciele, jak można doczytać na blogu: Tobias Wong, Terrible (a jednocześnie cudowne) enfant amerykańskiego designu, od zawsze miał kłopoty ze snem, a gdy udawało mu się zasnąć, lunatykował, co nieraz kończyło się poważnymi obrażeniami ciała. W 2002 roku, będąc na wystawie prac Jenny Holzer, poprosił artystkę, by napisała mu coś na przedramieniu.

Co na to panie od okresu i świni z flakami? Mam nadzieję, że kręciły głową w niesmaku, z politowaniem patrząc na te "złote myśli".

Głębsza filozofia

No dobrze, skoro mainstream (czyli tfu!rczość niebranżowa) jest ble, to co jest cacy? Jakie tatuaże są dobre, jakie przesłanki stojące za ich powstaniem chwalebne, a filozofia tłumacząca ich znaczenie słuszna? Chcę to lepiej zrozumieć, więc zapraszam fanów do dyskusji na forum Rdzanieśpi. Cisza.

Każde słowa można wykpić i ośmieszyć, a już te, które mówią o czyichś przeżyciach i przemyśleniach, najłatwiej. Ciekawa jestem, jak na pytania, które zadaliśmy naszym bohaterom odpowiedziałaby "Rdza". Sama w końcu wyraziła opinię, pisząc o tendencyjności artykułu i miałkości wybranych przykładów. Blogerka nie ma jednak zamiaru odpowiadać na pytania, które zadaliśmy w materiale, argumentując, że: jeśli ma odpowiadać na pytania, na które odpowiedziała już tysiące razy, i na które odpowiedź nikogo nie interesuje, proponuje, żebyśmy sobie rozmowę darowały.

Dobre, złe, słabe

Na swoim blogu "Rdza" chciałaby, żeby o tatuażach mówiły ciekawe osoby które będą w stanie zaprezentować jakiś poziom elokwencji i humoru, a przede wszystkim doświadczenia i ogarnięcia, zwłaszcza jeśli chodzi o tatuaż. Dlatego pomimo zniechęcenia pytaniami, które Helena słyszała już tysiąc razy, nie odpuszczam i dosyłam pakiet z prośbą o wypowiedzi. Liczę, że dzięki jej odpowiedziom wejdę na wyższy poziom wtajemniczenia. Na razie i ja i wy musicie obejść się smakiem i pozostać w mrokach niewiedzy. Po miesiącu odpowiedzi wciąż brak. Ale jak tylko je dostanę, to z ogromną przyjemnością opublikuję.




Tatuaż wyszukany na Flickr.com. Fot. BENJIBOT/Flicr.com