Być artystką - spełnione marzenie Patti Smith

Pracowała w fabryce rowerów dziecięcych, w drukarni, sprzedawała książki. Ale występowała też w teatrze ulicznym i recytowała swoje wiersze w nowojorskim klubie. Pewnego dnia w 1978 roku dostała piosenkę ?Because the Night? od Bruce'a Springsteena, odrzut z płyty. Zaśpiewała i piosenka stała się szlagierem, a Patti Smith jedną z najważniejszych kobiet w historii rocka, nazywaną matką chrzestną tej muzyki i ikoną nowojorskiego punk-rocka. Piosenkarka, pisarka, malarka, zagorzała pacyfistka, 17 sierpnia wystąpi w Warszawie.

 

"Mały szmaragdowy ptak/ Chce odlecieć hen./ Jeśli dłoń zacisnę,/ Czy zostanie w niej?/ Mała szmaragdowa dusza,/ Małe szmaragdowe oko./ Szmaragdowa duszo,/ Odlecisz daleko, wysoko?", "Piosenka ku pamięci" Patti Smith, fot. Robert Mapplethorpe, news.genius.com

Łyżka miodu za modlitwę w szkółce niedzielnej, breloczki zbierane przez ciężko chorą przyjaciółkę, wielka łąka kwiatów, wianki ze stokrotek - to najpiękniejsze wspomnienia Patti Smith z dzieciństwa. I książki, które pochłaniała wręcz nałogowo marząc, że wstąpi do Legii Cudzoziemskiej albo pojedzie w Himalaje by buddyjskim dzwonkiem wprawiać w ruch świat. Zabawiała wymyślonymi historiami swoje rodzeństwo, bawiła się z nim w teatr. Nie chciała żyć jak mama, być kelnerką, której ludzie z okolicy przynoszą rzeczy do prania, żeby mogła harować za marne grosze bez przerwy. Planowała, że kiedyś napisze książkę.

 

Widzieć to, czego inni nie widzą

 

Czasem zdarza się, że jedno, wydawałoby się błahe, wydarzenie zmienia diametralnie nasze patrzenie na świat. W jej przypadku to była wizyta w muzeum. Napisała o niej po latach: ?(...) ojciec zabrał nas na wyjątkową wycieczkę do Muzeum Sztuk Pięknych w Filadelfii. Rodzice ciężko pracowali, a wyjazd z czworgiem dzieci autobusem był kosztowny i wyczerpujący - jedyny taki wypad, który zrobiliśmy całą rodziną, pamiętny, bo wtedy pierwszy raz zetknęłam się z prawdziwą sztuką. Miałam poczucie fizycznej tożsamości z powłóczystymi, leniwymi sylwetkami Modiglianiego; byłam wzruszona elegancko zastygłymi postaciami u Sargenta i Thomasa Eakinsa; olśniona światłem tchnącym z prac impresjonistów. Ale najbardziej trafiły do mnie dzieła wiszące w sali poświęconej Picassowi, od jego arlekinów po kubizm. Jego brutalna pewność siebie zapierała mi dech w piersiach. Ojciec podziwiał kunszt i symbolikę dzieł Salvadora Dalego, u Picassa jednak nie dostrzegał nic wartościowego, co doprowadziło do naszego pierwszego poważnego sporu. Matka była pochłonięta uganianiem się za pozostałymi dziećmi, które ślizgały się po płaskiej, marmurowej posadzce. Gdy schodziliśmy gęsiego szerokimi schodami, wyglądałam tak samo jak zawsze, osowiała, koścista dwunastolatka. Ale w głębi ducha zdawałam sobie sprawę, że przeszłam przemianę, poruszona objawieniem, że istoty ludzkie tworzą sztukę, a być artystą znaczy widzieć to, czego inni nie widzą?*.

"Włóczę się po małej uliczce karnawał w Les Halles... Kocham Cię. Jestem przebrana za stuprocentową Cygankę, szaliki, wstążki, vive włosy - i jestem sama. Chciałabym, żebyś tu był, w tej koszuli rozpiętej do pasa...", fragm. listu Patti Smith do Roberta Mapplethorpe'a, fot. Judy Lynn, srhuesos.tumblr.com

 

Zaczęła rysować marząc o tym, że zostanie malarką. Słuchała piosenek Johna Lennona i Niny Simone. Puszczała je sobie na szafach grających w tanich barach, gdzie można było przez pół dnia pić jedną kawę lub herbatę. Wygrała konkurs malarski zorganizowany przez sklep z przyborami do malowania. Pieniądze z nagrody wymieniła na duże pudełko farb. Przygotowywała się do zawodu nauczycielki. Zaszła w ciążę z chłopcem, z którym nie łączyło jej nic poza tym, że oboje nie byli gotowi na zostanie rodzicami. Działo się to w czasach, gdy ciąża równała się małżeństwo. Ale ani ona ani chłopak, którego ledwie znała, nie chcieli tworzyć związku. Postanowiła oddać dziecko do adopcji. Kiedy ciąża stała się widoczna, Patti Smith musiała się wyprowadzić z domu do rodziny zastępczej, żeby nie narażać rodziców na plotki sąsiadów.

 

Rocznica zbombardowania Guerniki

 

?Po przerwie wielkanocnej przyjechali po mnie rodzice. Poród zbiegł się z pełnią księżyca. Zawieźli mnie do szpitala w Camden. Ponieważ nie byłam mężatką, pielęgniarki potraktowały mnie bardzo obcesowo i okrutnie. Zostawiły mnie na stole i dopiero po kilku godzinach poinformowały lekarza, że mam bóle porodowe. Naśmiewały się, że wyglądam jak beatnik i urodzę bękarta, nazywały ?córką Drakuli" i groziły, że zetną mi długie, czarne włosy. W końcu zjawił się lekarz i bardzo się rozzłościł, bo to był poród pośladkowy i nie należało mnie zostawiać samej. Rodząc, przez otwarte okno słyszałam chłopców śpiewających a cappella po nocy. Harmonia czterogłosowa na ulicach Camden w New Jersey. W końcu zaczęła działać narkoza; ostatnie co pamiętam, to zatroskana twarz lekarza i szepty pielęgniarek.

Moja córka urodziła się w rocznicę zbombardowania Guerniki. Pamiętam, że rozmyślałam o tym obrazie, o płaczącej matce trzymającej zabite dziecko. I choć w moich rękach miała być pustka i czekała mnie rozpacz, moje dziecko przeżyło, było zdrowe i trafiło do dobrych ludzi. Wierzyłam w to całym sercem.

W Dniu Pamięci Narodowej pojechałam autobusem do Filadelfii, żeby zobaczyć pomnik Dziewicy Orleańskiej. (...) Wyglądała pięknie na grzbiecie konia, wznosząc sztandar ku słońcu, nastolatka, która posadziła swojego króla na tronie w Rouen, a potem została zdradzona i spalona na stosie. Młoda Joanna, którą znałam z książek, i dziecko, którego miałam nigdy nie poznać. Poprzysięgłam im obojgu, że zrobię coś sensownego ze swoim życiem, a potem ruszyłam w drogę powrotną do domu, zatrzymując się po drodze w Camden, gdzie w sklepie z używaną odzieżą kupiłam długie szare palto?*.

Zostaliśmy razem, jakby to była najbardziej naturalna rzecz pod słońcem. Rozstawaliśmy się tylko na czas pracy. Niewiele mówiliśmy, po prostu rozumieliśmy się bez słów."Zostaliśmy razem, jakby to była najbardziej naturalna rzecz pod słońcem. Rozstawaliśmy się tylko na czas pracy. Niewiele mówiliśmy, po prostu rozumieliśmy się bez słów." Patti Smith wspomina początek związku z Robertem Mapplethorpe, fot. www.carmillaonline.com

 

Postanowiła zrealizować swój plan zostając artystką. Wyjechała z domu z biletem w jedną stronę, mama spakowała jej na drogę strój kelnerki. Udało się, Patti Smith, została artystką. Jej debiutancka płyta 'Horses' trafiła na listę stu najważniejszych płyt wszech czasów, a ona sama - do Rock and Roll Hall of Fame.

 

Sztuka jest pieśnią Boga

 

Kiedy zaśpiewała słowa ?Jesus died for somebody's sins, but not mine" (Jezus umarł za czyjeś grzechy, ale nie moje) jednego ze swoich najsłynniejszych szlagierów ?Gloria?, odczytano to jako herezję, jako bunt wobec Boga. Ale to, że ktoś nie chodzi do kościoła i nie wierzy ślepo we wszystkie dogmaty nie poddając ich nigdy w wątpliwość, wcale nie oznacza, że Boga nie ma w jego życiu. W jej życiu Bóg jest codziennie. ?Bo sztuka jest pieśnią Boga i w ostatecznym rozrachunku jest jego własnością.?* - napisała wokalistka kilka lat temu.

Gdy ludzie pokochali jej głos, ją po kolei opuścili najbliżsi ludzie. Na AIDS umarł wieloletni przyjaciel, fotograf, Robert Mapplethorpe, mąż zmarł na serce, miał zawał, niedługo potem umarł także jej brat. Po przejściu przez to piekło, wróciła na scenę. Namówił ją do tego Allen Ginsberg. W 2010 roku ukazała się książka Patti Smith pt. "Just Kids", autobiografia i jednocześnie ogromny miłosny list do Roberta Mapplethorpe'a , który jest jej drugim głównym bohaterem. Dostała za nią amerykańską nagrodę książkową National Book Award. Autobiografia Patti Smith była finalistką innych nagród literackich, m.in. Los Angeles Times Book Prize oraz National Book Critics Circle Award. i przez 37 tygodni utrzymywała się na liście bestsellerów New York Timesa. W Polsce książka ukazała się pt. ?Poniedziałkowe dzieci? (Wydawnictwo Czarne, 2012 rok). Poza wspomnieniami, są w niej wiersze, listy, zdjęcia Patti Smith, Roberta Mapplethorpa i bliskich im miejsc.

17 sierpnia Patti Smith w Amfiteatrze w Parku Sowińskiego w Warszawie zaśpiewa swoje największe przeboje, takie jak ?Because the Night?, czy ?Gloria? oraz utwory z najnowszego albumu 'Banga'. Nie wszystkim uda się przyjść na ten koncert. Ale za to w każdej chwili można przeczytać jej książkę i posłuchać jej piosenek.

 

*Cytaty pochodzą z książki ?Poniedziałkowe dzieci? Patti Smith, tłumaczenie Robert Sudół (Wydawnictwo Czarne, 2012)