Tak właśnie powinna wyglądać prawdziwa kampania promująca sylwetkę plus-size?

Kilka tygodni temu bieliźniana marka Lane Bryant zdobyła rozgłos dzięki kampanii "I'mNoAngel?, która miała udowadniać, że wszystkie kobiety mogą być seksowne. Reklama oprócz szerokiej aprobaty doczekała się głosów krytyki, między innymi ze strony Jes Baker, blogerki i aktywistki, która stworzyła własną, zdecydowanie odważniejszą wersję kampanii.

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

Na zdjęciach kampanii Lane Bryant widniały modelki plus size mające przyczynić się zmiany postrzegania kobiecego piękna. Cel kampanii i zdjęcia budziły jednak pewien rozdźwięk - modelki wcale nie były różnorodne, wszystkie miały proporcjonalne figury, rysy twarzy oraz podobny typ urody.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Jes Baker uznała, że bieliźniana marka zaprzepaściła szansę na rzeczywistą promocję prawdziwych kobiet o puszystych kształtach. W tym celu stworzyła własną kampanię, do której zamiast modelek zaangażowała grupę zwyczajnych kobiet, których figury w odróżnieniu od modelek Lane Bryant istotnie odzwierciedlają to, co tak naprawdę oznaczają pełne kształty.

kampania Zdjęcie promujące kampanię marki Lane Bryant "I'mNoAngel" / Fot. Facebook / lanebryant

Prawdziwy obraz plus-size

Jes Baker chciała pokazać jak naprawdę wygląda kobieta o pełnych kształtach, która nie została upodobniona do szczupłych koleżanek za pomocą Photoshopa. Na fotografiach widzimy więc kobiety plus-size takie jakimi są naprawdę - z rozstępami, cellulitem i innymi niedoskonałościami. - "Kładziemy nacisk na ciała, które zazwyczaj nie są pokazywane w mediach, o których nikt nie mówi, że mogą być seksowne" - tłumaczy Jes Baker.

List otwarty

Razem z premierą zdjęć, Jes Baker opublikowała list otwarty skierowany do dyrektor marki Lane Bryant, Lindy Heasley - "W jaki sposób Wasze zdjęcia mogą pokrzepiać wszystkie kobiety? W kampanii I'mNoAngel zaprezentowany został przecież tylko JEDEN typ kobiecej sylwetki. Jak możemy zmieniać definicję kobiety plus size, jeśli nadal promujemy figurę klepsydry, tyle że w większym rozmiarze?" - pytała w liście Baker.

empowerallbodies Tak powinna wyglądać kampania promujące kobiety o pełnych kształtach według Jes Baker / Fot. Jade Beall / themilitantbaker.com


"Różnorodność znaczy więcej niż myślisz"

Jes Baker uważa, że kampanie, które rzekomo mają promować różnorodność, zazwyczaj nieświadomie promują zachodni typ urody oraz proporcjonalną sylwetkę bez niedoskonałości. Unikają pozywania cellulitu, który ma 90% kobiet, a także rozstępów, fałdek czy zmarszczek. Chcą zmieniać ideał, ale nie potrafią zdobyć się na duże odstępstwa od promowanego kanonu.

Baker postanowiła zrobić krok do przodu i zwrócić uwagę na kobiety, które zazwyczaj nie są promowane w mediach.  Tylko dlaczego alternatywą dla szczupłej figury musi być jedynie sylwetka mówiąc wprost - otyła?

ZOBACZ ZDJĘCIA

Więcej o: