"Nie możemy narzekać, że t-shirt za kilka złotych rozpada się po tygodniu" - o budowie rozsądnej garderoby opowiada blogerka Style Digger

Jej książka "Slow fashion. Modowa rewolucja" już w pierwszych dniach po premierze trafiła na szczyty list sprzedaży. Joanna Glogaza, jedna z najpopularniejszych polskich blogerek, niegdyś w sieci pokazywała stylizacje z wykorzystaniem najmodniejszych ubrań, dziś zdradza jak kupować ich mniej. Nam opowiedziała o tym, jak zdrowo podchodzić do zakupów, od czego zacząć budowanie rozsądnej garderoby oraz podstawowych zasadach slow fashion.

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

Ewelina Błeszyńska, Kobieta.gazeta.pl: Zaczynałaś jako jedna z pierwszych w Polsce szafiarek, dziś jesteś raczej ubraniową ascetką. Kiedy pojawiło się u Ciebie zainteresowanie slow fashion?

Joanna Glogaza: Nie nazwałabym siebie ascetką, bo to kojarzy się z pewnym wyrzeczeniem, u mnie jest to po prostu wybór. Moment przełomowy nastąpił mniej więcej cztery lata temu, kiedy moja szafa była naprawdę przeładowana ubraniami. Podejrzewam, że żadna z dziewczyn nie chodzi na zakupy tak często jak blogerki, i tak często jak ja chodziłam kiedyś. Cały czas czułam, że muszę pokazać na blogu coś nowego, szafa rosła i rosła, sporo ubrań dostawałam, a potem zapominałam, że je w ogóle mam. Klasyczny przypadek - miałam bardzo dużo ubrań, a zupełnie nie miałam w czym chodzić. Podczas jednej z przeprowadzek stwierdziłam, że absolutnie nie może tak dalej być. Zaczęłam szukać rozwiązania, trafiłam na blogi minimalistów. Zrozumiałam, że mniej wcale nie oznacza gorzej.

Dziś możesz pochwalić się garderobą idealną. Jak zacząć budować szafę z głową?

- Przede wszystkim od gruntownych porządków. Mi zajęło to dużo czasu, teraz zrobiłabym to sprytniej. Powinniśmy się pozbyć rzeczy, których od dawna nie nosimy, bo najprawdopodobniej nie założymy ich już w przyszłości. Ja na początku zaczęłam zastanawiać się z czego te wszystkie ubrania są zrobione. Każdorazowe sprawdzanie składu ubrań jest kluczową umiejętnością, żeby uniknąć rozczarowań i zacząć budować szafę z rozsądkiem.

Brzmi bardzo łatwo, ale w rzeczywistości wcale nie jest to takie proste. Jakimi regułami powinniśmy się kierować?

- W książce często piszę o praktycznych, przyziemnych rzeczach, o których inne media nie piszą. O tym jak dbać o ubrania, jak dać im drugie życie, jakie materiały warto wybierać. To z reguły porady, które doskonale znały nasze babcie, a nam są zupełnie obce. A myślę, że warto taką wiedzę odkopać.

slow fashionFot. Style Digger

W książce piszesz, że ideałem jest "rozsądny umiar". Jak do niego dążyć?

- Powinniśmy dopasować garderobę do stylu życia, do codziennych aktywności. Bardzo często zdarza się, że kupujemy rzeczy, które nie mają szansy nam się przydać. Są osoby, które większość czasu spędzają w biurze, a ciągle kupują wieczorowe sukienki, które zakładają raz w roku, a brakuje im codziennych ubrań. Często kupujemy też spektakularne rzeczy, które wydają nam się stylowe, a potem nie mamy okazji, aby je nosić i są to pieniądze wyrzucone błoto. Rozsądny umiar w garderobie to po prostu garderoba dostosowana do nas, do naszych potrzeb, która zwiększa codzienny komfort, a nie przysparza codziennych dylematów przed lustrem.

Umiar w garderobie to jaka ilość ubrań?

- Dla mnie najprostszym wskaźnikiem jest to ile z naszych ubrań rzeczywiście zakładamy. Nawet jeśli mamy sporą garderobę, ale wszystkie ubrania regularnie nosimy, bo przykładowo wykonujemy różne zajęcia to wszystko jest w porządku, nie ma potrzeby nagłego ograniczania ubrań. Ta potrzeba jest jeśli otaczają nas rzeczy niepotrzebne, zbędne, których prawdopodobnie nigdy nie założymy. A jeśli założymy to raczej z przymusu niż z chęci.

Myślisz, że Polacy mają problem z gromadzeniem rzeczy? Naprawdę potrzebna nam tytułowa "modowa rewolucja"?

- Jestem przekonana, że przez lata szybkiej mody większość z nas zbudowała sobie zbyt duże szafy. Nie mamy umiejętności, które miały przykładowo nasze babcie. Nie mówię tu nawet o szyciu, ale o podstawowym materiałoznawstwie czy ocenie jakości ubrań. Często narzekamy, że t-shirt rozciągnął się po jednym praniu, a to naprawdę można przewidzieć już w sklepie. Myślę, że nauka zdrowego podejścia do ubrań, "głosowania portfelem" przyda się naprawdę wielu osobom, nie tylko stereotypowym zakupoholiczkom.

joanna glogazaFot. Style Digger

"Głosowanie portfelem" to kupowanie tylko w drogich sklepach? Nie każdy może sobie przecież na to pozwolić...

- W książce piszę o takim ćwiczeniu, aby podsumować ile rzeczywiście wydajemy na ubrania. Ludzie zazwyczaj nad tym zupełnie nie panują, a potem okazuje się, że za kupione na promocji t-shirty i plastikowe buty mogli sobie kupić coś naprawdę porządnego, co naprawdę wzbogaciłoby ich garderobę na dłużej. Trzeba pamiętać, że niestety za ceną nie zawsze idzie jakość, czasami za ceną idzie tylko cena.

Należy mieć praktyczne podejście. Nie wstydźmy się przed podejściem do kasy wywrócić ubrania na drugą stronę, sprawdzić czy wszystkie szwy są na swoim miejsc, czy skład jest w porządku. Warto też znać swoje prawa jako konsumenta, nie powinniśmy machać ręką na coś drogiego co rozpadło się po tygodniu. W ten sposób dajemy tylko przyzwolenie markom na dalsze obniżanie jakości.

Ty jeszcze kupujesz w sieciówkach?

- Tak, ale zdecydowanie rzadziej. Mam kilka sklepów do których zaglądam, bardzo lubię Mango, ale nie wchodzę już do Zary.

Joanna GlogazaFot. Style Digger

W książce piszesz, że powinniśmy kupować tylko rzeczy, w których czujemy się najlepszą wersją siebie. Kiedy jestem na zakupach stosowanie się do tego zalecenia wydaje mi się zwyczajnie niewykonalne.

- Tak, to może być trudne. Mi bardzo pomaga lista sklepów, w których znajdę konkretne części garderoby. Wiem gdzie warto iść po dobre skarpetki, a gdzie po idealną koszulę. Kiedy potrzebujemy czegoś wyjątkowego, dokładnie takiego jak sobie wymarzyliśmy, warto rozważyć szycie u krawcowej. Oczywiście zajmuje to więcej czasu niż zwyczajnie pójście do sieciówki, ale na pewno daje większą satysfakcję. Rzecz, która została uszyta dokładnie pod nas jest nie do przecenienia. Warto znaleźć dobrą krawcową, która od razu uszyje nam wymarzone ubranie, zamiast tracić nerwy na zakupach w galeriach. W Polsce ubrania szyte na miarę są ciągle stosunkowo tanie w stosunku do cen na Zachodzie, a niestety niewiele osób z tego korzysta.

Hasło z okładki twojej książki to "kupuj mniej, wyglądaj lepiej". To uniwersalna recepta dla wszystkich?

- Myślę, że tak. Mamy różne style życia i różne potrzeby, ale najważniejsze to dobrze znać siebie. Warto zastanowić po co kupujemy tak wiele rzeczy. Czy dlatego, że rzeczywiście czegoś potrzebujemy, czy dlatego, że chcemy odreagować , bo coś nas wcześniej zdenerwowało. Wydaje mi się, że nauka świadomych zakupów przyda się większości osób, bez względu na to jaki mają styl.

Joanna Glogaza - z wykształcenia jest socjologiem i trend forecasterem. Bloga "Style Digger" tworzy od 2008 roku, gdzie pisze głównie o slow fashion oraz celebrowaniu codzienności. Wraz z mamą prowadzi markę LUNABY, która oferuje wysokiej jakości bieliznę nocną. W czerwcu 2015 roku wydała książkę "Slow fashion. Modowa rewolucja", która ukazała się nakładem Wydawnictwa ZNAK.