Pierwsza japońska fotoreporterka ma 101 lat i nadal pracuje. Praca, wino i mięso - to jej recepta na długowieczność

Tsuneko Sasamoto jest pierwszą japońską fotoreporterką. W sierpniu skończyła 101 lat. Nadal pracuje w zawodzie. Oto jej niesamowita historia.

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

Tsuneko Sasamoto urodziła się w 1914 roku w Tokio. Jej ojciec był sprzedawcą kimon. Jednak uzdolniona dziewczyna nie chciała iść w jego ślady. Robieniem zdjęć zainteresowała się przez przypadek. Kiedy miała 26 lat, daleki znajomy zapytał, czy nie chciałaby pracować razem z nim jako fotograf.

Robiła zdjęcia amerykańskim wojskowym

Tsuneko była pojętną uczennicą. Szybko trafiła do wojska, gdzie zrobiła zdjęcie Dowódcy Sił Sprzymierzonych generałowi Douglasowi MacArthurowi i jego żonie. Zasłynęła tym, że jako pierwsza odezwała się amerykańskiego wojskowego, prosząc go o przyjęcie kolejnej pozy: - W tym czasie, pod okupacją USA, mieliśmy zakaz odzywania się do władzy- zdradza w wywiadzie dla "Japan Times".

ZOBACZ ZDJĘCIA

Dyskryminowana jako kobieta

Kobieta wspomina także, że po wojnie możliwości fotografów były mocno ograniczone. Musieli na przykład przy robieniu każdego zdjęcia używać lamp błyskowych. Wynikało to z braku dobrego, profesjonalnego sprzętu. Jednak nie to najbardziej przeszkadzało jej w pracy.

Musiała także ubierać się zgodnie z wyznaczonymi normami: - Kazano nam nosić spódniczki i wysokie obcasy. Trudno było wspinać się w takim stroju pod drabinkach, aby uchwycić lepszą perspektywę - dodaje. Jako kobieta miała dość również dyskryminujących komentarzy, których musiała wysłuchiwać ze strony biurokratów czy urzędników.

Brat i ojciec w obawie przed agresywnymi zaczepkami mężczyzn namawiali ją nawet, aby zrezygnowała z pracy i wyszła za mąż: - "Zanim będzie za późno "- mówili - wspomina fotografka.

Posłuchała rodziny, wyszła za mąż

Tsuneko, mimo tych trudności i kilku przerw w pracy, nadal pięła się po szczeblach kariery: - Nie zrezygnowałam. Fotografia to moja pasja. Kocham to - dodała w jednym z wywiadów. Jednak, tak jak doradzała jej rodzina, wyszła za mąż. Małżeństwo trwało krótko. Z pierwszym mężem rozwiodła się, kiedy skończyła 30 lat. Do tej pory jednak żałuje, że ich związek się rozpadł. Mąż także był fotografem i udzielał jej wielu cennych wskazówek.

Recepta na długowieczność

Drugi mąż Sasamoto zmarł wiele lat temu. Fotografka, mimo że skończyła już 101 lat, mieszka sama. Przyznaje, że dba o siebie, jednak nie odmawia sobie codziennych przyjemności. Kawałek czekolady i kieliszek czerwonego wina to jej niejedyne słabości: - Jem też dużo mięsa. Wiem, że ludzie często mówią, że starsze osoby nie powinny jeść mięsa, bo to szkodzi zdrowiu. Jednak to nie prawda. Patrzcie na mnie!

Tsuneko Sasamoto fot. screen youtube.com/user/90thsite

Jest jak kobieta ery Meiji

Fotoreporterka była świadkiem wielu przemian, jakie miały miejsce w Japonii. Fotografowała biednych w powojennych latach, protestujących studentów, strajkujących górników.

Utożsamia się z kobietami urodzonymi w erze Meiji (1868-1912), które jako pierwsze rozpoczynały walkę z głęboko zakorzenionym seksizmem, niesprawiedliwością i nie bały się głośno przedstawiać swoich opinii.

Jej sposobem wyrazu jest fotografia, którą często była osadzona w politycznym i społecznym kontekście. Tsuneko Sasamoto przyznaje, że obecnie jest bardzo zaniepokojona napiętymi stosunkami Japonii z Chinami: - Miałam wiele przyjaciółek, których mężowie zginęli na wojnie. Nigdy nie powinniśmy ponownie prowadzić wojen. Musimy pamiętać o wszystkich strasznych doświadczeniach, które przeszliśmy - tak wyraziła swoje obawy w jednym z wywiadów.

Stulatka nadal pracuje

Obecnie udziela wielu wywiadów na temat bieżących wystaw swoich prac. Wprawdzie po złamaniu lewej ręki i obu nóg w zeszłym roku przestała być tak aktywna, jak wcześniej, jednak nie powstrzymuje jej to przed robieniem zdjęć. Pracuje nad projektem Hana Akari, który ma być hołdem dla jej przyjaciół, którzy już odeszli.

ZOBACZ ZDJĘCIA