- Jestem za gruba, żeby przychodzić do sklepu dla plus size? Marka dla puszystych doigrała się. Klientki twierdzą, że są piętnowane

Lane Bryant, popularna marka dla osób plus size, za pośrednictwem Twittera zorganizowała czat dla swoich klientek. Organizatorzy wirtualnego spotkania zachęcali: - Jakąkolwiek masz opinię, możesz ją przedstawić. Okazało się, że kupujący wcale nie są zadowoleni z zakupów. Wręcz przeciwnie, uważają, że wciąż dzieli się ich na "grubszych" i "chudszych".

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

O marce Lane Bryant zrobiło się głośno za sprawą reklamy "Nie jesteśmy Aniołkami. Jesteśmy kobietami". Kampania reklamowa, w której wystąpiły modelki plus size, była odpowiedzią na promowane przez Victoria's Secret standardy piękna. Sklep dedykowany osobom puszystym przez długi czas były postrzegany bardzo pozytywnie. Do czasu. Marka chcąc bliżej poznać swoje klientki zorganizowała czat. Nikt nie spodziewał się chyba, że panie, które na co dzień kupują w tej sieciówce ubrania, mają marce tak wiele do zarzucenia.

Kobiety plus size tylko z figurą klepsydry

- Dlaczego wszystkie wasze modelki mają figurę klepsydry?, - Dlaczego klientki, które noszą naprawdę duży rozmiar mogą zamawiać tylko on-line? Jestem za gruba, żeby przyjść do waszego sklepu? - to tylko nieliczne ostre słowa, które padły podczas rozmowy.

Klientki nie szczędziły słów krytyki, domagały się wręcz zmiany polityki firmy: - LB miało być dla większych kobiet. Czemu nie jest? Dlaczego sprzedawcy notorycznie namawiają mnie na noszenie bielizny wyszczuplającej? Zmieńcie to!

W zażartej dyskusji pojawiały się także wypowiedzi byłych pracowników sklepu: - Pracowałam u nich. Wiecie, że nie zatrudniają otyłych, którzy nie mają figury klepsydry?

Plus size w opozycji

Ten zapowiadający się niewinnie czat wywołał mnóstwo komentarzy w mediach. Jessica Andersen i Ashley Simon, założycielki serwisu społecznościowego dla osób plus size, przyznały w jednym z wywiadów, że rozmowa klientek z marką Lane Bryant poszła w bardzo dobrym kierunku: - Trzeba uświadomić ludziom, że mimo kampanii #PlusIsEqual, szczupłe sylwetki są nadal stawiane w opozycji do otyłych.

Pozytywny obraz siebie - to zależy od nas

Pojawiły się też głosy obrony: - Lane Bryant nie jest może idealne, ale wprowadzili na rynek ubrania w większych rozmiarach na długo przed innymi - komentowali Internauci. Rozsądnym głosem w dyskusji wydaje się być wypowiedź dziennikarki Becky Bracken:

- Lane Bryant jest tylko marka odzieżową. Ich zadaniem nie jest wzmacniane pewności siebie i kreowanie pozytywnego obrazu ciała. To jest nasza praca. Nie ich.

ZOBACZ ZDJĘCIA KAMPANII I'M NOT ANGEL

Więcej o: