Miejsce, o którym nikt nie chce mówić... Fotograf odwiedził dom dla emerytowanych prostytutek [ZDJĘCIA]

Casa Xochiquetza to jedyny w Ameryce Łacińskiej ośrodek, w którym emerytowane prostytutki dostają realną pomoc: socjalną i psychologiczną. Są pod opieką, ale jak wygląda ich codzienne życie? O czym myślą? Co wspominają? Fotograf East News zajrzał do pokoju każdej z nich.

Najczęściej widuje się je po zmroku. Zwykle na zatłoczonych ulicach dużych miast lub w agencyjnych pokojach czekają samotnie na klientów. Rzadko kto zastanawia się jednak, co się z nimi dzieje, gdy lata mijają, a one zaczynają potrzebować opieki. Z czym się stykają? Jak i gdzie żyją? Co czują?

Casa Xochiquetza to ośrodek opieki znajdujący się w Mexico City. Mieszkają w nim emerytowane prostytutki, niegdyś świadczące usługi na terenie miasta. Tutaj otrzymują schronienie, usługi służby zdrowia, regularne posiłki... Ale nie tylko. Casa Xochiquetzal to przede wszystkim miejsce, w którym mogą godnie żyć. Te kobiety, to zwykle ofiary mafii lub po prostu trudnej sytuacji w rodzinnym domu.  W ośrodku uczą się, czym są prawa człowieka, radość z dnia codziennego, możliwość swobodnego wypowiadania swojego zdania. Pracownicy ośrodka pomagają im zbudować pewność siebie, radzą, jak uporać z traumatycznymi przeżyciami, których wielokrotnie doświadczały.

Ośrodek powstał dzięki inicjatywie Carmen Munoz, która pracę na ulicy zna z własnego doświadczenia. Pomysł zrodził się w jej głowie, gdy pewnego ranka zobaczyła kilka prostytutek, śpiących na zaśmieconej ulicy pod plandekami i gazetami. 20 lat jej zajęło, aby przekonać rząd do współfinansowania Casa Xochiquetzal. Uporem i wytrwałością zdobyła zaufanie polityków. W 2006 roku powitała pierwszych mieszkańców. Przez ostatnie 10 lat dała schronienie 250 kobietom.

Obecnie Munoz nie jest sama. Dom opieki jest inicjatywą obywatelską, współtworzoną przez wybitnych artystów i działaczy. To jedyne tego typu miejsce w Ameryce Łacińskiej.

Dom opieki dla emerytowanych prostytutekBenedicte Desrus/Sipa USA/East News

Amalia ma 66 lat. Od 22 lat cierpi na schizofrenię. Mimo dręczących ją "głosów", każdego dnia wychodzi do pracy. Zarabia, zbierając plastikowe butelki, a także pomagając swojemu partnerowi w sprzedaży odzieży na bazarowym stoisku.