Zwolnij, odkryj uroki slow life

Życie w pośpiechu, od weekendu do weekendu, z wakacjami, nową kuchnią i samochodem na kredyt? Czy to jest fajne? Nie. Psycholog Malwina Puchalska opowiada dlaczego mniej znaczy więcej i dlaczego życie lepiej smakuje w zwolnionym tempie. Czym jest idea slow life?
W uproszczeniu, slow life jest przeciwieństwem życia w pośpiechu?

Ideę slow life zapoczątkował nurt zdrowego, powolnego odżywiania, który powstał we Włoszech ok. 20 lat temu. Włochy to kraj, w którym spożywanie posiłków jest czymś więcej niż zaspakajaniem głodu. To delektowanie się, smakowanie różnorodnych i przepysznych potraw wraz z rodziną, przyjaciółmi. Slow food miał być alternatywą, przeciwieństwem do coraz popularniejszych fast foodów i spożywania "śmieciowego jedzenia" w pośpiechu.W uproszczeniu slow life to właśnie przeciwieństwo stylu życia, który opiera się na pośpiechu, na szybkiej i bezrefleksyjnej konsumpcji.

We Włoszech i innych rozwiniętych krajach europejskich ludzi od dłuższego czasu przestała cieszyć konsumpcja, komercja i kredyty na sportowe samochody. Czy myśli Pani, że my jesteśmy już na tyle dojrzałym o bogatym społeczeństwem, że zaczynamy świadomie odrzucać dobra kapitalizmu?

Myślę, że każde społeczeństwo inaczej pojmuje slow life, w dużej mierze zależy to od sytuacji gospodarczej i kultury danego kraju. W Stanach slow life stawał się coraz bardziej popularny po wybuchu kryzysu gospodarczego. Pamiętam jak parę lat temu moja znajoma mieszkająca w Stanach z ironią opowiadała jak Amerykanie uczą się gotować w swych domach zamiast jeść lunche wielkości XXL na mieście, a do pracy zaczynają jeździć rowerem zamiast przejeżdżać kilka mil wielkim dodgem. Dla niektórych była to forma oszczędzania, dla innych wyraz sprzeciwu wobec szybkiej konsumpcji, która doprowadziła społeczeństwo do kryzysu gospodarczego. Czy w Polsce odrzucamy świadomie dobra kapitalizmu? Myślę, że nie zdążyliśmy się jeszcze wystarczająco nasycić swobodną konsumencką by mieć jej już dosyć. Aby spłacić kredyt na mieszkania trzeba ciężko pracować przez 20 lat, gdzie tu miejsce na myślenie o slow life i wolnym czasie? Wybierając się na zakupy wybierzemy najtańszy produkt, a nie ten zdrowy i ekologiczny, wyprodukowany zgodnie zasadą fair trade. Zdumiewające są wyniki badania nad popularnością jednej z tanich sieci handlowych. Okazało się, że Polacy kupujący w popularnej, taniej sieciówce uważają, że niskie ceny towarów wynikają z niskich płac jakie otrzymuje personel, a nie z gorszej jakości produktów. I dlatego chętniej tam kupują. Czy to jest zgodne z ideą świadomego, zdrowego stylu życia?

Zostawić pracę w korporacji, wyjechać na wieś, kupić wiejską chatę i uprawiać ekologiczne marchewki - to idealny obrazek życia w stylu slow. Nie każdego jednak stać na taki luksus. Jak żyć slow np. w mieście i bez życiowej rewolucji?

Zmiany spektakularne są na pewno bardzo efektowne, ale te które wymagają od nas stopniowej, świadomej pracy mogą przynieść nam dużo więcej satysfakcji. Myślę, że życie slow w mieście jest jak najbardziej możliwe i tak jak wyprowadzka na wieść wymaga od nas wiele poświęceń. Życie slow to życie świadome, uważne. Żyjemy w kulturze obrazu, jesteśmy bombardowani milionem informacji, które trzeba szybko i skutecznie selekcjonować. W takich warunkach trudno jest być uważnym, mieć wgląd w siebie, w swe potrzeby. Pomocne mogą być zajęcia jogi, ćwiczenia koncentracji uwagi, czy pozwolenie sobie na chwile samotności, pobycie ze swymi myślami, wyciszenie się. Ważna jest też kwestia odżywiania. Zamiast szybko zaspakajać głód na mieście, czy wieczorami zajadać stres możemy wybrać zdrową kuchnię, samodzielne przygotowywanie posiłków. Na pewno wymaga to planowania, umiejętnego gospodarowania nie tylko budżetem, ale i czasem. Znajomych w pracy możemy namówić do wspólnego przygotowywania lunchy w kuchni i np. umówić się, że każdy przynosi na nie jakieś warzywa ze straganu. W życiu slow istotne są nasze relacje z ludźmi, to jak budujemy z nimi więzi, czy potrafimy słuchać i być bezinteresownym w kontakcie. Żyjąc w dużym mieście mamy takie same możliwości pracy nad sobą, jak i w innych miejscach na ziemi.



Wiekszośc z nas żyje od wakacji do wakacji, od weekendu do weekendu. Nie ma Pani wrażenia, że życie nam ucieka, bo cały czas na coś czekamy np. na wspomniany weekend?

Zgadzam się w zupełności. Żyjąc od weekendu do weekendu tracimy bezpowrotnie szanse na satysfakcjonujące i przyjemne 5 dni w ciągu tygodnia. Jeśli nie lubimy swojej pracy, czy pracujemy zbyt długo i wracamy do domu zmęczeni, zirytowani, nie w głowie nam wspólne przygotowywanie z rodziną posiłku, czy zajęcia się jakimś twórczym i rozwijającym hobby. Wolimy usiąść przed telewizorem, albo poszperać w Internecie. Jeśli jednak lubimy swoje codzienne obowiązki, potrafimy oddzielić pracę od życia osobistego to nic nie stoi na przeszkodzie, by cieszyć się każdym dniem tygodnia. Znalezienie interesującego hobby, regularne uprawianie sportu i zdrowa dieta także korzystnie wpływają na nasz nastrój. Myślę, że znaczenie ma tu także miejsce i klimat, w którym żyjemy. Mieszkańcy krajów południowoeuropejskich częściej spędzają czas na świeżym powietrzu, w tygodniu częściej widują się z przyjaciółmi. Za to w chłodniejszej Wielkiej Brytanii w piątkowe i sobotnie wieczory można spotkać na ulicy masę pijanych imprezowiczów, którzy odreagowują tydzień pracy, piją szybko bo po 24.00 nie sprzedaje się alkoholu. Żyjąc w Trójmieście z radością obserwuje jak cieplejszą porą roku, ludzie biegają o poranku po plaży, a wieczorami przesiadują z przyjaciółmi w kawiarniach. I to w ciągu tygodnia.

Jeden z mitów wokół slow life mówi, że powolnie żyć mogą tylko ludzie w pewnym wieku, którzy mają dużo czasu lub dobre lokaty. Zgadza się z tym Pani?

Niezupełnie. Slow life to coś więcej niż dużo wolnego czasu i pieniędzy. Bycie na emeryturze i posiadanie wielkiego majątku nie wystarczy, by wieść szczęśliwe życie. Bardzo ważne jest nasze nastawienie do ludzi, do świata i do samego siebie. Pieniądze z pewnością mogą uchronić nas przed stresem, pomóc nam zadbać o swe potrzeby, jednak nie zagwarantują nam satysfakcjonujących więzi z bliskimi i nie nauczą nas świadomego życia.

Z czego trzeba świadomie zrezygnować, aby żyć slow?

Każda świadoma zmiana doknana w naszym życiu wiążę się z pewnym wysiłkiem. Najtrudniej jest zmienić nasze przekonania, wartości. Jeśli czujemy, że idea świadomego, zdrowego stylu życia jest nam bliska, to już pierwszy ważny krok ku slow life mamy za sobą. Kolejne kroki powinny dotyczyć zamiany tzw. złych nawyków tymi zdrowymi, konstruktywnymi, np. rezygnujemy z palenia papierosów i aby zredukować poziom stresu zaczynamy codziennie jeździć na rolkach. Aby żyć slow warto przede wszystkim zrezygnować z nastawienia na szybkie, bezwysiłkowe dostarczanie sobie przyjemności. Zamiast oglądania seriali wybieramy spacer z rodziną, przygotowywanie i jedzenie kolacji z przyjaciółmi, czytanie dobrej książki - wszystkie czynności, które dostarczają nam pozytywnych emocji i wiążą się z naszą aktywnością.

Slow life to nie tylko styl życia, to również odpowiednia dieta, sposób ubierania się, nawet seks może być slow. Slow seks czyli jaki to jest?

Slow seks jest także rezygnacją z nastawienia na natychmiastową satysfakację. Zamiast szybkich orgazmów dostarcza partnerom dużo radości, buduje poczucie bliskości, przynosi uczucie spełnienia i jedności z partnerem. Daje dużo więcej satyfakacji niż tzw. szybki numerek. Nie jest przypadkowy, przygodny, nie odbywa się przy włączonym telewizorze. Jest poprzedzony grą wstępną, która przejawia się w każdym kontakcie partnerów, w ich rozmowach, spojrzeniach, w tym w jaki sposób spędzają ze sobą czas także poza łóźkiem.

Podsumowując: slow life to mniej i lepiej?

Mniej, lepiej i bardziej świadomie.

Malwina Puchalska: psycholożka, trenerka, współorganizatorka Festiwalu PROGRESSteron w Trójmieście i projektu "Kobiety na morzu". Współpracuje z Szkołą Wyższą Psychologii Społecznej, gdzie prowadzi zajęcia wspierające młodzież w planowaniu kariery zawodowej. Współpracuje z Ośrodkiem rozwoju Osobistego Kobiet Dojrzewalnia Róż.

Zapraszamy do udziału w wyjątkowej, letniej odsłonie Festiwalu PROGRESSteron , który odbędzie się w Sopocie w dniach 12-21.08.2011.Organizatorzy festiwalu to Ośrodek Rozwoju Osobistego Kobiet Dojrzewalnia Róż i Centrum Rozwoju i Promocji Ekspresja. Partnerem letniej Edycji Festiwalu jest Wyższa Szkoła Psychologii Społecznej.