Uśmiechnięci mają lepiej?

Czy Polacy to naprawdę naród ponuraków? Czy śmiechu można się nauczyć, a ludziom uśmiechniętym lepiej się żyje? Ekspert jogi śmiechu Jacek Golański opowiada nie tylko o zbawiennym wpływie śmiechu na nasze życie.
Dlaczego o Polakach często mówi się, że to naród ponuraków? W porównaniu do Amerykanów czy Anglików rzadko i niechętnie się uśmiechamy.

To prawda, mówi się czasem że Polacy to ponuracy. Amerykanie przypisują nam głupotę, nie zauważają braku uśmiechu. Niemcy twierdzą że D które znajduję się na ich tablicach rejestracyjnych to skrót, którego pełne rozwinięcie to depresja. Anglicy uważani są za nudnych, a sami myślą o sobie jako powściągliwych. Mają nawet idiom "keep a stiff upper lip" który dosłownie tłumaczy się na: trzymaj górną wargę prostą, i jest nakazem zachowywania spokoju. Profesor Bogdan Wojciszke, który posługuje się terminem kultura narzekania mówił kiedyś, że Polacy są nią najbardziej naznaczeni, ale kiedy profesor opowiada o tym na międzynarodowych konferencjach słyszy zdania w stylu "to zupełnie jak my", "mówi pan o nas" itp. Jasności co do tego czy naprawdę jesteśmy ponurakami czy nie - brak. Więc mogę zachowując optymizm i wiarę w Polaków, na wszelki wypadek prewencyjnie promować jogę śmiechu.

Czy to że narzekamy, oznacza że jesteśmy nieszczęśliwi?

Jak już mówiłem trudno określić czy aby na pewno narzekamy bardziej od innych. Można się jednak pokusić o sprawdzenie, jak bardzo szczęśliwi jesteśmy. Co może być dla wielu zaskoczeniem, psychologia, socjologia a nawet rządy niektórych krajów bardzo poważnie podchodzą do mierzenia szczęścia mieszkańców różnych państw. Idąc za tym trendem firma Gallup Poll przeprowadziła zakrojony na ogromną skalę sondaż. Badanie w którym przepytano tysiące ludzi ze 155 krajów wskazuje, że Polska znajduje się gdzieś w jednej trzeciej stawki. Całkiem przyzwoicie. Natomiast rodzime badanie - diagnoza społeczna z 2009 roku pokazuje że 67 proc. Polaków uważa się za szczęśliwych. Mamy też 43 proc. ludzi którzy uważają swoje życie za udane, co jest wielkim postępem w stosunku do 20 proc. z 1993 roku. Wynikało by z tego, że jeśli nawet narzekamy, to jest to tylko pewnego rodzaju fasada, bo tak naprawdę, uważamy się za szczęśliwych.

Nie jedne, lecz kilkadziesiąt badań naukowych głosi, że ludzie, którzy często się śmieją i mają pogodne usposobienie żyją dłużej i w lepszym zdrowiu niż osoby ponure. W czym tkwi sekret?

Czynników które na to wpływają jest tak wiele, że nawet trudno będzie je wszystkie wyliczyć. Uproszczona, ale mam nadzieje satysfakcjonująca odpowiedz, zawiera trzy komponenty. Pozwolę sobie je wymienić:

- śmiech, to rodzaj fizycznego ćwiczenia, i z innymi ćwiczeniami dzieli zbawienny wpływ na zdrowie.

- drugi powód wiąże się ze stresem, a ten jegomość, bywa dla nas wsparciem i przyjacielem, tylko jeśli wpada do nas na chwileczkę by pomóc w podbramkowej sytuacji. Jeżeli rozgości się na dłużej, zaczyna robić spory bałagan. Żeby spustoszenia uniknąć trzeba się go jakoś pozbyć, a śmiech jest sposobem na grzeczne wyproszenie takiego gościa.

- śmiejemy się przeważnie w towarzystwie innych ludzi, co oznacza że mamy jakieś wsparcie w nich, albo że stawiamy się w sytuacjach umożliwiających nam nawiązywanie relacji. Korzyści płynące z relacji są jeszcze liczniejsze niż te z optymizmu.

Czy serdecznego uśmiechania się do innych można się nauczyć?

Uśmiech jest wrodzony. Ludzkie noworodki obdarzają nim wszystko co ma oczy, uśmiechają się nawet do kartki z narysowanymi na niej dużymi czarnymi kropkami. Tak więc żeby się nie uśmiechać trzeba by się uśmiechu oduczyć, co jest niekiedy potrzebne, nie zawsze i nie do każdego warto się uśmiechać. Jeśli da się oduczyć, to jeśli zajdzie potrzeba można się z powrotem nauczyć.

A co ze śmiechem, znam osoby, które nigdy się nie śmieją? Dlaczego?

Śmiechu ludzie uczą się około 9 miesiąca życia, udaję się to prawie wszystkim. Od początku śmiech jest zarezerwowany na specjalne okoliczności, a przez całe życie doskonalimy się w rozróżnianiu sytuacji w których warto się śmiać, a w których należy zachować powagę. Zdarzają się ludzie, błędnie dochodzący do wniosku, że im śmiać się nigdy nie wypada, a to może wejść w nawyk. Na szczęście, każdy nawyk da się zmienić, każdego wtórnego analfabetę można ponownie nauczyć śmiechu.

Czy uśmiech wyuczony to nadal szczery uśmiech?

Wszystkie formy grzeczności, są wyuczone. Czasem używamy ich instrumentalnie, by uzyskać coś od osoby, o której nie myślimy nic dobrego, której nic nie zawdzięczamy, ani jej nie szanujemy, wtedy grzeczności, a wraz z nimi uśmiech są nieszczere. Na szczęście to wyjątki.

W Stanach Zjednoczonych furorę robi joga śmiechu? Na czym to polega?

To taki aerobik śmiechu, grupy ludzi zbierają się, by pośmiać się bez powodu. Dla nowoprzybyłych nie jest to proste, żeby ich ośmielić "rozgrzać" używa się różnych ćwiczeń, wygłupów. Przy okazji można zintegrować grupę, pobawić się jej kreatywnością, zadbać o ciało, ale docelowo chodzi o to żeby po prostu się śmiać. Bez ćwiczeń, bez powodu - jedynie z celem, którym jest zdrowie.

Czy joga śmiechu odmładza?

Nie, nic nie odmładza, czas płynie tylko w jedną stronę. Joga śmiechu może przypomnieć nam jak bawiliśmy się w czasach przedszkolnych, wiele ćwiczeń przypomina te z piaskownicy. Joga śmiechu poprawia samopoczucie, dodaje energii, optymistycznie nastawia do życia. Słyszałem też że wygładza skórę, niestety słyszałem też że śmiech powoduje zmarszczki. Więc sprawa jest podejrzana.

Czy ludzie uśmiechnięci, a przez to pogodni, rzeczywiście mają lżejsze życie?

Tak, wszyscy dzielimy jeden i ten sam świat. Większość tych, którzy będą to czytać, ten sam kraj, a można wśród nas znaleźć ludzi zadowolonych z życia i tych, którzy myślą o odebraniu sobie życia. Sytuacja w jakiej się znajdujemy nie jest tak bardzo różna, a jest dla każdego z osobna bardzo różnorodna. Kluczem do lekkiego życia jest umiejętność zauważania tego co piękne.

Więcej o lekkości życia jednak nie powiem. Zauważyłem za to że albo jest pani dobrze przygotowana, albo ma świetną intuicję. Pytanie zawiera twierdzenie: ludzie są pogodni przez to, że się uśmiechają, a potoczne rozumienie świata podpowiada sytuację odwrotną: ludzie uśmiechają się przez to, że są pogodni. Jedno bardzo przebiegłe badanie Fritz'a Stracka dowiodło, że proponowana przez pani kolejność bywa prawdziwa. Eksperymentator poprosił połowę badanych by trzymali ołówek w zębach w poprzek, a drugą połowę w ustach. Czytelniku, jeśli chcesz to zrozumieć, po prostu spróbuj, nie musisz szukać ołówka możesz użyć palca. Ciągle trzymając ołówek w wyznaczony sposób, badani zostali poproszeni o ocenienie śmieszności serii dowcipnych obrazków. Okazało się, że grupę trzymającą ołówek w zębach, łatwiej było zadowolić, oceniali obrazki jako bardziej śmieszne. Czemu różne trzymanie ołówka miałoby zmieniać czyjeś poczucie humoru? Odpowiedz jest prosta: uaktywnia różne mięśnie mimiczne. Użycie zębów włącza mięśnie uczestniczące w uśmiechy, a trzymanie czegoś ustami, wymusza na nas zmartwioną minę. Tak więc nawet kiedy ktoś postępem wywoła uśmiech na naszej twarzy, bardziej doceniamy to co nas otacza.

Jacek Golański: medytuje Vipassanę, ekspert jogi śmiechu, promuje zdrowy i dobry humor, pracuje dla uniwersytetów trzeciego wieku w Trójmieście, od trzech lat prowadzi warsztaty podczas Festiwalu PROGRESSteron. Więcej na temat jogi śmiechu czytaj na stronie jogaśmiechu.pl

Zapraszamy do udziału w wyjątkowej, letniej odsłonie Festiwalu PROGRESSteron , który odbędzie się w Sopocie w dniach 12-21.08.2011.Organizatorzy festiwalu to Ośrodek Rozwoju Osobistego Kobiet Dojrzewalnia Róż i Centrum Rozwoju i Promocji Ekspresja. Partnerem letniej Edycji Festiwalu jest Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej.