Ekstremalny sposób na odchudzanie

Jaka dieta może być bardziej ekstremalna niż ta, która całkowicie wyklucza jedzenie i to przez 10 dni? Taka, która szturmem podbija Londyn. Ten sposób odchudzania podzielił już świat lekarzy i dietetyków.
Bez posiłków

Dieta, o której mowa nazywa się KEN (Ketogenic Enteral Nutrition), co można przetłumaczyć jako dożołądkową dietę niskowęglowodanową. Jej fenomen opisano w internetowym wydaniu dziennika Daily Mail. Dieta polega na tym, że przez 10 dni odchudzająca się osoba nie je żadnych posiłków, tylko za pomocą rurki doprowadzonej przez nos do żołądka przez 24 godziny na dobę ma podawany specjalnie przygotowany płyn odżywczy. Po drugiej stronie rurki znajduje się pompa, która tłoczy substancję do organizmu. Pacjenci mogą normalnie funkcjonować, o ile mają przy sobie zawsze pojemnik z płynem, a sondę w nosie. Sprzęt można odłączyć na godzinę dziennie - np. na czas kąpieli. Dozwolone jest przyjmowanie płynów - wody, kawy herbaty, herbat ziołowych, ale zabronione mleka, cukru i słodzików.

Kto za tym stoi?

Pomysłodawcą diety jest włoski chirurg i lekarz specjalizujący się w odżywianiu pozaustrojowym, pracujący w rzymskim szpitalu La Sapienza, profesor Gianfranco Cappello. Z ziemi włoskiej na brytyjską przeniósł ją dr Ray Shidrawi z londyńskiego szpitala uniwersyteckiego NHS Homerton. Panowie przekonują, że po podłączeniu urządzenia i przestawieniu organizmu na tryb kontrolowanego głodzenia, ciało zaczyna spalać tłuszcz z rezerwy, czyli zgromadzonego w nadmiarze tłuszczu. Zdaniem lekarzy, nie dochodzi do uszczuplenia masy mięśniowej. W 66 procentach każdego zgubionego w ten sposób kilograma znajduje się tłuszcz, a w 33 procentach woda. Jak przekonują Cappello i Shidrawi pacjenci podczas dziesięciodniowej kuracji tracą od 4 do 9 procent masy ciała. Cykle KEN można powtarzać - między nimi należy jednak zachować 10-dniowe odstępy, w czasie których pacjenci muszą stosować zaleconą przez klinikę dietę.

Koszty finansowe i zdrowotne

Dieta proponowana prze dr. Ray'a Shidrawi'ego cieszy się dużym zainteresowaniem, pomimo wysokich kosztów. W nowopowstałej klinice oferuje on wypożyczenie pompy za 1000 funtów, 10-dniową kurację za 375 funtów, a kolejne cykle za 350 funtów każdy. Przejście na dietę jest poprzedzone wywiadem lekarskim i badaniami, a w jej trakcie pacjent także jest pod opieką doktorską. Nie każdy zdaniem dr. Shidrawi'ego może na nią przejść. Zabroniona jest w przypadku osób z problemami z nerkami lub osobami uczulonymi na białko z mleka. Zdaniem specjalisty jest natomiast idealna dla osób otyłych z problemami z sercem. Podobno niejedzenie nie sprawia, że pacjenci sa głodni. Po paru dniach organizm przyzwyczaja się do pustki w żołądku. Skutkiem ubocznym są zaparcia wynikające z braku błonnika w organizmie oraz brzydki zapach oddechu z ust, specyficzny zapach moczu i potu.

Dietetycy w kontrze

Dla wypowiadających się na potrzeby materiału zamieszczonego w Daily Mail dietetyków, opisana dieta jest szokującym pomysłem na utratę wagi. Helen Bond, dietetyk i rzeczniczka Brytyjskiego Stowarzyszenia Dietetyków uważa, że w tej diecie chudnie się za szybko, jej stosowanie nie uczy także zmiany nawyków żywieniowych, ani nie rozprawia się z psychologicznymi przyczynami związanymi z otyłością. Inny dietetyk, Ian Marber zastanawia się, jak doszło do tego, że niektórzy z nas tak bardzo znienawidzili jedzenie, że przechodzą na dietę, która stosuje metodę wykorzystywaną u ciężko chorych pacjentów. Dr Shidrawi ma na to gotową odpowiedź - Gdyby zdrowe jedzenie i zdrowa dieta rozwiązywały kwestię otyłości, nie byłoby tego problemu.







Czy masz za sobą diety odchudzające?