Bruksela

Bruksela jest zarówno staroświecka, mieszczańska i pretensjonalna w swoim upodobaniu do koronek, pelargonii i zasuwanych na wieczór rolet, jak i nowoczesna i bezpruderyjna. Jest przecież stolicą Europy! - oprowadza po niej Jacek Pawlicki
Bruksela redPor Bruksela jest zarówno staroświecka, mieszczańska i pretensjonalna w swoim upodobaniu do koronek, pelargonii i zasuwanych na wieczór rolet, jak i nowoczesna i bezpruderyjna. Jest przecież stolicą Europy! - oprowadza po niej Jacek Pawlicki Zwiedzania Brukseli nie musisz zaczynać tam, gdzie wszystkie wycieczki - na słynnym Grand-Place (rynek starego miasta). Możesz wystartować na placu św. Katarzyny w restauracji przy garnku małży gotowanych w białym winie albo po prostu od czegoś nietypowego, czego nie ma w innym mieście, np. fikuśnej figurki Jeanneke Pis, czyli sikającej dziewczynki, ukrytej w zaułku Impase de Fidelite. Jeśli chcesz sprawić frajdę dzieciom, przejedź się tramwajem z przełomu wieków (sobota, niedziela - przystanek przy Muzeum Komunikacji) najpięk-niejszą kasztanową aleją Europy - aleją Tervuren. Tramwaj, czasami zanurzając się w obrzeża bardzo lubianego przez brukselczyków bukowego lasu Foret de Soignes, zawiezie cię do zadziwiającego parku z bambusowymi zaroślami i kolonialnego pałacu w podbrukselskim Tervuren. Tam przekonasz się, ile Belgia zawdzięcza swej byłej kolonii - Kongu.

Nawet jeśli zaczniesz od przeładowanej szkłem i aluminium dzielnicy europejskiej, Bruksela zauroczy cię swoją różnorodnością.
Miasto bez rzeki Bruksela jest miastem północy, europejskim aż do cna (stolica Unii) i ?śródziemnomorskim? zarazem dzięki olbrzymiej społeczności arabskiej. Bywa zarazem zamknięta w sobie i nieprzystępna, jak i kosmopolityczna oraz rozgadana w wielu językach - nie tylko 11 oficjalnych Unii Europejskiej. Jest jak wieża Babel, której nikt nie chce zburzyć.

Odmienność Brukseli bierze się być może stąd, że jest jedynym wielkim miastem i bodaj jedyną europejską stolicą, przez którą nie przepływa wielka rzeka. Brak Sekwany, Dunaju, Tamizy czy plątaniny kanałów sprawia, że w Brukseli nie ma właściwego innym metropoliom kręgosłupa, punktu odniesienia, do którego można zawsze wrócić lub zacząć wędrówkę po ulicach i bulwarach. Swoją rzekę Bruksela ukryła wstydliwie w XIX wieku. Senne - bo tak się nazywa - jest dziś ściekiem toczącym swe wody wielkim podziemnym kanałem.
Brukselskie parki Stolica Belgii jest za to jedną z najbardziej zielonych stolic Europy. Na jednego mieszkańca przypada tu aż 40 m kw. zieleni, podczas gdy w Wiedniu - 25, w Londynie - 9, a w Paryżu ledwie 1 m kw. Parki, które warto odwiedzić, to maleńki, ale urokliwy Jardin Botanique, Parc de Bruxelles (naprzeciwko mało ciekawej bryły Pałacu Królewskiego - F 7), square du Petit Sablon, Parc d'Egmont.

Nieco dalej od ścisłego centrum znajduje się Parc du Cinquantenaire, czyli park jubileuszowy, który powstał z okazji 50-lecia istnienia państwa belgijskiego wraz z łukiem tryumfalnym i zespołem muzealnym, gdzie mieszczą się Królewskie Muzeum Sztuki Użytkowej, starych samochodów - Autoworld - i bezpłatne Królewskie Muzeum Wojska.
Kamieniczki i slumsy Kontrasty są specjalnością Brukseli. To miasto ?koronkowego? Grand-Place z cudownymi kamieniczkami patrycjuszowskimi i gotyckim ratuszem zamieniających czułych na architektoniczne doznania turystów w słup soli. I miasto slumsów, walących się ruder oddalonych zaledwie kilkaset metrów od tegoż cud-placu. Turysta, który włócząc się po okolicach starego miasta zboczy ze szlaków zalecanych przez przewodniki, wpaść może w środek czegoś, co przypomina arabskie getto. W upalne dni półnagie dzieci kopią puszki na ulicach, a ślepawi starcy siedzą godzinami na schodach, mrucząc pod nosem modlitwy. Chwila błąkania się po uliczkach jak z Maroka i znajdziemy się w okolicy, która żywo przypomina migawki z Konga. Ale nawet w tym brukselskim ?Maroku? czy też w środku ?Konga? może znaleźć knajpkę i wypić to, po co do Belgii ciągną rzesze brytyjskich turystów - piwo.

Belgia ma go blisko pięćset rodzajów, ale najlepiej zacząć od prostego, jasnego - Stelli Artois albo Jupilera, by nie doznać kulturowego szoku. Na niezwykłego Kwaka czy mocne Chimay - jedno z sześciu gatunków piw trapistów o niezapomnianym, aksamitnym smaku - przyjdzie kolej później.
Dzielnica ?Eurokratów? Różne grupy społeczne w Brukseli żyją w swoich ?gettach? i rzadko przecinają sobie drogę, chyba że w sercu miasta na Grand-Place albo na ulicy zakupów - zatłoczonym aż do bólu deptaku rue Nueve. Eurokraci z dystryktu europejskiego jadają lunche we ?własnych? restauracjach w pobliżu biurowców, do których rzadko witają goście spoza ?klanu?. Ci wybrańcy losu (wysokie pensje, niskie podatki i dziesiątki przywilejów) śpią w willach lub kamienicach luksusowych dzielnic takich jak Ixelles lub w rezydencjach wzdłuż kolonialnej avenue de Tervuren. Nie w głowie im spacerowanie po pełnym emigrantów z Maroka Anderlechcie. I odwrotnie...

Hałaśliwa, plebejska, emigrancka Bruksela ma się nijak do Brukseli europejskiej. W pierwszej życie toczy się w kamienicach, z których obłazi tynk. W drugiej wszystko kłębi się w przeszklonych biurowcach w okolicy ronda Schumana. Można więc powiedzieć, że w jednej niewielkiej w końcu Brukseli [milion mieszkańców] kryje się wiele mniejszych Bruksel. Oddaje to nazwa miasta - francuskie Bruxelles to właściwie liczba mnoga, a więc witajcie w Brukselach.