"Rzucam cukier" - czy można pożegnać się cukrem raz na zawsze? [RECENZJA]

Codziennie jemy około 25 łyżeczek cukru, a wystarczyłoby nam 9. Spożywamy go więcej, niż kiedykolwiek w przeszłości. Coraz ciężej jest nam z niego zrezygnować - szybko wpadamy w pozornie niegroźny nałóg. Sarah Wilson, australijska dziennikarka, walkę z uzależnieniem przetestowała na sobie i co więcej opracowała program, który ją ułatwia. Jej książka - "Rzucam cukier" to kompendium wiedzy na temat bezcukrowej diety - ale czy możliwe jest, by naprawdę wprowadzić ją w życie?

"Tyjemy nie od tłuszczu, a od cukru właśnie. To on jest odpowiedzialny za napady głodu, wahania nastrojów" - by zachęcić do swojej metody czytelnika, Wilson niejako przytłacza go faktami na temat  "białego paskudztwa" - takim właśnie mianem ochrzciła cukier. Propaguje rezygnację z tej substancji, ale podkreśla, że "[...] to fruktoza jest naszym wrogiem, nie cukier jako taki". Na jej liście ograniczeń, cukier nie będzie więc jedyną pozycją. Obok niego, powinno się znaleźć także szerokie grono produktów zawierających zbyt dużą ilość fruktozy. 

Wilson, mocno naświetla kwestię zawartości cukru w poszczególnych składnikach codziennego menu, a szczególnie dużo miejsca poświęca tym, w których cukier jest ukryty. Jabłko zawiera 3 łyżeczki cukru, a jogurt o obniżonej zawartości tłuszczu to bagatela - 6 łyżeczek - nieprawdopodobne, prawda? Ta swego rodzaju terapia szokowa przygotowana dla czytelnika już na wstępie na pewno działa trzeźwiąco. Sarah Wilson w leczeniu uzależnienia od cukru  uznaje tylko jeden sposób - proponuje nie ograniczenie, a zupełną eliminację cukru z diety. Co jednak naprawdę oznacza całkowita rezygnacja z cukru? I czy jest to w ogóle możliwe?

rzucam cukier Sarah Wilson jest wierna diecie paleo, w związku z czym większość jej przepisów jest skomponowana na bazie warzyw, białka zwierzęcego, czy orzechów/ Fot. Materiały własne

8-tygodniowy odwyk

Według Sarah rozłąka z cukrem trwa 8 tygodni - ma to być czas, który zagwarantuje odstawienie cukru na dobre. W książce podzielony jest on na osiem etapów, zawierających porady, wskazówki, przykładowe przepisy. Sarah dokładnie opisuje każdą z następujących po sobie faz, przewidując utrudnienia, na które może natrafić "rzucacz cukru" i wyjaśnia jak sobie z nimi poradzić. 

Jest jednak w swoich radach dość drastyczna i eliminację cukru z diety traktuje bardzo dosłownie. Jej ośmiotygodniowy program rezygnacji z cukru, wyklucza oprócz "białego paskudztwa" suszone i świeże owoce, miód, mleko. Nie ma w nim miejsca na soki, płatki śniadaniowe, dżemy i jogurty smakowe.  Jeśli w kuchni Sarah ma szansę znaleźć się coś słodkiego, będzie to tylko: stewia, kokos, czy śruta kakaowa. Powstałą po eliminacji cukru pustkę w menu, radzi wypełnić zdrowymi tłuszczami, białkiem i warzywami. Sama jest zwolenniczką diety paleo, czyli żywienia jak najbardziej zbliżonego do menu naszych przodków. Dlatego większość z proponowanych przez Sarah przepisów, będzie zgodna z wytycznymi tej właśnie diety. 

Bezcukrowa książka kucharska

Sarah Wilson stworzyła swego rodzaju książkę kucharską, która została wzbogacona o rady i przemyślenia autorki. Ci, którzy liczyli na kompleksowy poradnik mający uwolnić od cukru, mogą być rozczarowani. Porad owszem jest wiele, ale to receptury stanowią większą część książki, której wydanie zasługuje na szczególną pochwałę. Jest bowiem bogata w wiele pięknych zdjęć ilustrujących dania przygotowane z receptur autorki. Już przez samo patrzenie na dopracowane w każdym szczególe fotografie zdrowych dań, chciałoby się pobiec do kuchni. I tu pojawia się problem. Przepisy wydają się być dedykowane osobom, które zdrowe odżywianie prowadzą nie od dziś, a ich lodówki i spiżarnie, zaopatrzone są w odpowiednie produkty.

Sarah pochodzi z Australii, nie dziwi więc fakt, że wiele produktów może być w Polsce nie tylko trudno dostępnych, ale przede wszystkim - nie na każdą kieszeń. Mąka migdałowa, arrarutowa, tahini, czy syrop z brązowego ryżu - na pewno nie tylko dla mnie brzmią nieco abstrakcyjnie.  Przepisy, zawsze  mogą być jednak punktem wyjścia do rozpoczęcia poszukiwań równie zdrowych zamienników i eksperymentowania w kuchni.

rzucam cukier 8-tygodniowy program Wilson to detoks, który ma gwarantować dożywotnią rezygnację z cukru/Fot. Materiały prasowe

Czy odstawienie cukru ma sens?

Pewnie jest to kwestia nastawienia, mimo to czytając książkę trudno jest traktować opracowany przez autorkę program na poważnie. Niełatwo oprzeć się wrażeniu, że zakazów jest zbyt wiele, są zbyt restrykcyjne, a cała koncepcja nie jest możliwa do zrealizowania. Rzeczywiście, są momenty kiedy program wydaje się być atrakcyjny i pałamy chęcią przetestowania metody na sobie. Ja również na pewien czas poddałam się urokowi bezcukrowej diety. Szybko jednak doszłam do wniosku, że propozycje Sarah Wilosn jako całość są dla mnie zbyt radykalne. Nie zrezygnuję z owoców, bo zawierają za dużo fruktozy. Nie dlatego, że nie mam silnej woli, ale po prostu nie chcę tego robić. Wolę skoncentrować się na rezygnacji z batoników, lodów, ciastek czy czekolady. Tym samym łamię podstawową zasadę Sarah - program przecież nie przewiduje takich odstępstw. Trudno. Inną kwestią jest korzystanie z jej wskazówek, co na pewno będę robić w przyszłości. 

Sarah Wilson otwiera oczy  

Książka nie jest cudownym środkiem, który na zawsze usunie chęć na słodycze. Sięgnijmy po nią z innego powodu -  w celu zwiększenia świadomości. Pozycja ta, uczy innego spoglądania na cukier, inspiruje do ograniczenia słodkości, otwiera oczy na to, że obecnie cukier zawiera wiele produktów, które z pozoru nie powinny mieć z nim nic wspólnego. A z tego lepiej zdawać sobie sprawę. Nie trzeba od razu rzucać, ale może warto zwyczajnie ograniczyć?

rzucam cukier książka Słodkie produkty, które akceptuje Sarah to jedynie: kokos, śruta kakaowa, stewia i niektóre owoce jagodowe/ Fot. Materiały własne

"Codziennie jemy około 25 łyżeczek cukru, a wystarczyłoby nam 9.  Tyjemy nie od tłuszczu, a od cukru właśnie. To on jest odpowiedzialny za napady głodu, wahania nastrojów" - trudno nie przyznać tu Wilson racji. Istotnie jemy więcej cukru, niż kiedykolwiek w przeszłości, coraz ciężej jest nam z niego zrezygnować, szybko wpadamy w pozornie niegroźne uzależnienie. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, bądź nie chcemy tego robić. Sarah Wilson, australijska dziennikarka, walkę z uzależnieniem przetestowała na sobie i co więcej opracowała program, który to ułatwia.
By zachęcić do niego czytelnika, niejako przytłacza faktami na temat  "białego paskudztwa" - bo takim właśnie mianem ochrzciła cukier. Propaguje rezygnację z tej substancji, ale podkreśla, że "[...] to fruktoza jest naszym wrogiem, nie cukier jako taki". Na jej liście ograniczeń, cukier nie będzie więc jedyną pozycją. Obok niego, powinno się znaleźć także szerokie grono produktów zawierających zbyt dużą ilość fruktozy.
Wilson, mocno naświetla kwestię zawartości cukru w poszczególnych składnikach, a szczególnie dużo miejsca poświęca tym, w których cukier jest ukryty. Jabłko zawiera 3 łyżeczki cukru, a jogurt o obniżonej zawartości cukru to bagatela - 6 łyżeczek - nieprawdopodobne, prawda? Ta swego rodzaju terapia szokowa przygotowana dla czytelnika już na wstępie na pewno działa trzeźwiąco. Sarah Wilson w leczeniu uzależnienia od cukru  uznaje tylko jeden sposób - proponuje nie ograniczenie, a zupełną eliminację cukru z diety. Co jednak naprawdę oznacza całkowita rezygnacja z cukru? I czy jest to w ogóle możliwe?
8-tygodniowy odwyk
Według Sarah rozłąka z cukrem trwa 8 tygodni - ma to być czas, który zagwarantuje odstawienie cukru na dobre. W książce podzielony jest on na osiem etapów, zawierających porady, wskazówki, przykładowe przepisy. Sarah dokładnie opisuje każdą z następujących po sobie faz, przewidując utrudnienia, na które może natrafić "rzucacz cukru" i wyjaśnia jak sobie z nimi poradzić.
Jest jednak w swoich radach dość drastyczna i eliminację cukru z diety traktuje bardzo dosłownie. Jej ośmiotygodniowy program rezygnacji z cukru, wyklucza oprócz "białego paskudztwa" suszone i świeże owoce, miód, mleko. Nie ma w nim miejsca na soki, płatki śniadaniowe, dżemy i jogurty smakowe.  Jeśli w kuchni Sarah ma szansę znaleźć się coś słodkiego, będzie to tylko: stewia, kokos, czy śruta kakaowa. Powstałą po eliminacji cukru pustkę w menu, radzi wypełnić zdrowymi tłuszczami i warzywami. Sama jest zwolenniczką diety paleo, czyli żywienia jak najbardziej zbliżonego do menu naszych przodków. Dlatego większość z proponowanych przez Sarah przepisów, będzie zgodna z wytycznymi tej właśnie diety.
Bezcukrowa książka kucharska
Sarah Wilson stworzyła swego rodzaju książkę kucharską, która została wzbogacona o rady i przemyślenia autorki. Ci, którzy liczyli na kompleksowy poradnik mający uwolnić od cukru, mogą być rozczarowani. Porad owszem jest wiele, ale to receptury stanowią większą część książki, której wydanie zasługuje na szczególną pochwałę.
Jest bowiem bogata w wiele pięknych zdjęć ilustrujących dania przygotowane z receptur autorki. Już przez samo patrzenie na dopracowane w każdym szczególe fotografie zdrowych dań, chciałoby się pobiec do kuchni. I tu pojawia się problem. Przepisy wydają się być dedykowane osobom, które zdrowe odżywianie prowadzą nie od dziś, a ich lodówki i spiżarnie, zaopatrzone są w odpowiednie produkty. Sarah pochodzi z Australii, nie dziwi więc fakt, że wiele produktów może być w Polsce nie tylko trudno dostępnych, ale przede wszystkim - nie na każdą kieszeń. Mąka migdałowa, arrarutowa, tahini, czy syrop z brązowego ryżu - na pewno nie tylko dla mnie brzmią nieco abstrakcyjnie.  Przepisy, zawsze  mogą być jednak punktem wyjścia do rozpoczęcia poszukiwań równie zdrowych zamienników i eksperymentowania w kuchni.
Czy odstawienie cukru ma sens?
Pewnie jest to kwestia nastawienia, mimo to czytając książkę trudno jest traktować opracowany przez autorkę program na poważnie. Niełatwo oprzeć się wrażeniu, że zakazów jest zbyt wiele, są zbyt restrykcyjne, a cała koncepcja nie jest możliwa do zrealizowania. Rzeczywiście, są momenty kiedy program wydaje się być atrakcyjny i pałamy chęcią przetestowania metody na sobie. Ja również na pewien czas poddałam się urokowi bezcukrowej diety. Szybko jednak doszłam do wniosku, że propozycje Sarah Wilosn jako całość są dla mnie zbyt radykalne. Nie zrezygnuję z owoców, bo zawierają za dużo fruktozy. Nie dlatego, że nie mam silnej woli, ale po prostu nie chcę tego robić. Wolę skoncentrować się na rezygnacji z batoników, lodów, ciastek czy czekolady. Tym samym łamię podstawową zasadę Sarah - program przecież nie przewiduje takich odstępstw. Trudno. Inną kwestią jest korzystanie z jej wskazówek, co na pewno będę robić w przyszłości.
Sarah Wilson otwiera oczy
Książka nie jest cudownym środkiem, który na zawsze usunie chęć na słodycze. Sięgnijmy po nią z innego powodu -  w celu zwiększenia świadomości. Pozycja ta, uczy innego spoglądania na cukier, inspiruje do ograniczenia słodkości, otwiera oczy na to, że obecnie cukier zawiera wiele produktów, które z pozoru nie powinny mieć z nim nic wspólnego. A z tego lepiej zdawać sobie sprawę. Nie trzeba od razu rzucać, ale może warto zwyczajnie ograniczyć?