Śniadanie mistrzów

Badania przeprowadzone w stanie Minnesota (USA) dowodzą, że dzieci, które jedzą śniadania, mają lepsze stopnie, potrafią się bardziej skupić i lepiej się zachowują podczas lekcji. Są mniej agresywne i mniej ospałe. Rzadziej też chorują
- Czy wiecie, co to jest? - pyta Jamie Olivier, pokazując amerykańskim pierwszoklasistom kiść pomidorów. - Ziemniaki! - odparowuje jeden z chłopców. Reszta nie ma zielonego pojęcia.

- A to? - najsłynniejszy brytyjski kucharz tym razem trzyma w ręku kalafior. W klasie panuje absolutna cisza, dzieci wyglądają tak, jakby widziały to coś pierwszy raz w życiu. - Brokuły - mówi niepewnie chłopiec w czerwonym sweterku. - A to? - Seler? pyta dziewczynka w okularach, choć przed nosem ma buraka. Żadne z dwadzieściorga sześciolatków w szkole podstawowej w miasteczku Huntington w Wirginii Zachodniej w USA nie wiedziało też, jak wygląda por, bakłażan czy pieczarki. - Byłem w szoku - mówił po spotkaniu z dziećmi Jamie Olivier.

Pizza mrożona i cola z pączkiem

- Jeśli ludzie nauczą się gotować w domach, zwrócą uwagę na to, co wkładają do garnka. Każde dziecko w szkole powinno być nie tylko uczone wartości odżywczych produktów, ale przede wszystkim gotowania. Zdrowe jedzenie można przyrządzić w 15 minut. To może być pierwsze pokolenie, które nauczy gotowania swoich rodziców! - tłumaczy Jamie Olivier, który od marca w programie "Jedzeniowa rewolucja" w telewizji ABC zmienia nawyki żywieniowe mieszkańców Huntington. Miasteczko ma opinię najbardziej niezdrowego miasta w Ameryce. Dlaczego? 45,5 proc. ludności Huntington jest otyła. Prawie połowa osób po 65. roku życia nie ma ani jednego własnego zęba. Jedna czwarta dorosłych ma poważne problemy z sercem, 12 procent choruje na cukrzycę.

Nic dziwnego. Wizytówką kulinarną Huntington jest 7-kilogramowy hamburger oraz 38-centymetrowy hot dog serwowany z frytkami polanymi roztopionym serem.

Jednak największy problem Huntington ma z dziećmi. 8-latki z 30- czy 40-kilową nadwagą i cukrzycą insulinozależną oraz - co za tym idzie - perspektywą niedożycia 30. urodzin są tu na porządku dziennym.

Michelle Obama wprawdzie założyła w Białym Domu ogródek warzywny i zainicjowała akcję przeciwdziałania otyłości wśród dzieci, ale zdecydowanie zbyt ostrożną. "To nie jest akcja, która ma zakazać dzieciom wszystkiego. Ciastka i lody, hamburgery i frytki to przecież część dzieciństwa" - pisała niedawno w manifeście akcji opublikowanym w "Newsweeku".

Nie zgadzają się z nią Jamie Olivier i pediatrzy z Huntington. W jego świecie miejsca na fast food nie ma i nie będzie - jedna trzecia amerykańskich dzieci jest otyła, a w ciągu ostatnich 30 lat odsetek ten wzrósł trzykrotnie. - Jeśli dziecko idzie do lekarza, bo jest otyłe, a rodzice zamiast diety serwują mu nadal fast food na śniadanie, obiad i kolację, to jest to rodzaj przemocy. Tu chodzi o życie i śmierć. Na litość boską nie można dawać dzieciom pizzy mrożonki na śniadanie! - złości się.

Kto dobrze je, dobrze się uczy

Huntington jest miasteczkiem wyjątkowym, zgoda. Jednak nie tylko tam ze śniadaniami jest problem. Moja sąsiadka Katie ma 15 lat, wstaje o 5.30, o 6.15 jest już na przystanku, z którego zabiera ją żółty autobus szkolny. Wraca do domu o 14.30.

- Nie jem śniadania, nie mam czasu - przyznaje. - Muszę wziąć prysznic, żeby w ogóle się obudzić, zrobić makijaż. W autobusie zjadam batonik musli. Lunch mam o 13. Czy jestem głodna? Nie, tylko na pierwszych lekcjach prawie zasypiam.

Katie nie jest wyjątkiem. Z danych amerykańskiego ministerstwa rolnictwa wynika, że śniadań nie jada 30 proc. nastolatków w wieku 12-19 lat oraz 15 proc. dzieci od 6. do 11. roku życia. Rezygnują z nich zwłaszcza dziewczynki. Jeszcze gorzej wypadły niedawne badania pod hasłem "Co na śniadanie?" przeprowadzone na zlecenie programu śniadaniowego "Good morning America". Zaledwie pięćdziesiąt kilka procent dorosłych Amerykanów je śniadania. Zwykle - płatki z mlekiem. Niestety, wśród porannych specjałów znalazły się też zimna pizza oraz coca-cola i pączek.

A śniadanie to przecież najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Specjaliści od żywienia podkreślają, że dzieci, które zaczynają dzień od zdrowego śniadania, ważą mniej, bo przyzwyczajają organizm do jedzenia mniejszych porcji, ale za to regularnie. Mają niższy poziom cholesterolu we krwi, rzadziej skarżą się na bóle brzucha, lepiej się uczą, nie wagarują.

Badania przeprowadzone w stanie Minnesota dowodzą, że dzieci, które jedzą śniadania, mają lepsze stopnie, potrafią lepiej się skupić i zachowywać podczas lekcji. Są mniej agresywne i - co tłumaczy odczucia mojej sąsiadki Katie - mniej ospałe. Rzadziej też chorują. Miłośnicy śniadań są też po prostu lepiej odżywieni, bo mleko bogate w bezcenny wapń plus pełne błonnika, witamin i minerałów płatki dostarczają dziecku bezcennych składników odżywczych.

Rodzina powinna jeść śniadanie razem

A jak jest w Polsce? Według badań CBOS z 2006 r. jemy coraz mniej regularnie. Obiad jemy prawie wszyscy, ale ze śniadania rezygnuje aż jedna czwarta Polaków. Z badań prof. Alicji Żechałko-Czajkowskiej prowadzonych we Wrocławiu wynika, że co szósta uczennica jada tylko dwa posiłki dziennie, przy czym przerwy między nimi dochodziły do 10 godzin! Tylko dwa procent badanych dziewcząt zjadało cztery posiłki dziennie.

Wśród uczniów w wieku 7-19 lat ze środkowo-wschodniej i południowej Polski w latach 2002-04 śniadania nie jadło aż 44 procent badanych, drugiego śniadania 53 proc. dzieci.

Jak pokazały badania Japończyków pod kierunkiem Kunio Kitamura, szefa Stowarzyszenia Planowania Rodziny, dzieciaki, które nie jedzą śniadań, średnio o dwa lata wcześniej (w wieku 17 lat, a nie 19 lat) przechodzą inicjację seksualną. Dlaczego? Klucz rozszyfrowujący związek między śniadaniem i seksem leży w życiu rodzinnym. Kitamura tłumaczy, że dzieci, które nie jedzą w domu śniadania, wzrastają zwykle w mniej troskliwych rodzinach.

Katie ma kłopoty w szkole, ale trudno powiedzieć, czy to dlatego, że nie je śniadań. Z pewnością ma troskliwych rodziców, choć jej mama często przyznaje, że śniadanie je w porze lunchu, bo rano nie jest głodna. Ciekawe, czy gdyby jadły śniadania razem, Katie podciągnęłaby się w nauce? Żywieniowcy pewnie powiedzieliby, że tak. Tylko jak tu powiedzieć moim sąsiadom, że o 6 rano do śniadania powinna usiąść cała rodzina?

Co na śniadanie?

* Mleko i jego przetwory - ser biały chudy, plasterek żółtego sera, jogurt bądź kefir, chuda wędlina, najlepiej drobiowa. Niedobór wapnia może spowodować problemy z rozwojem układu kostnego u dziecka oraz utrzymania go w prawidłowym stanie w dorosłości.

* Płatki z mlekiem lub jogurtem. Najlepiej musli albo płatki owsiane. Należy unikać płatków słodzonych - w miodzie, z czekoladą itd. Płatki są bogate w błonnik.

* Pełnoziarniste pieczywo - razowe, graham, pumpernikiel. Reguluje pracę przewodu pokarmowego, zapewnia odpowiednią podaż energii, białka, witamin z grupy B, magnezu, cynku i błonnika pokarmowego.

* Warzywa i owoce. Dobrymi dodatkami na kanapki są sałata, pomidor czy kawałki papryki. Można też przygotować sałatkę lub surówkę, najlepiej z dodatkiem oleju roślinnego lub oliwy z oliwek. Do mleka czy jogurtu można wkroić np. banana, pomarańczę lub truskawki.

Co na drugie śniadanie?

* Dobrą przekąską są owoce lub desery owocowe, owoce suszone (np. rodzynki, śliwki, suszone jabłka), a także surowe warzywa - np. małe marchewki, pokrojone kawałki selera, ogórek lub papryka. Zawierają dużo witamin, flawonoidów i błonnika korzystnego dla regulacji pracy jelit. Warzywa mogą być spożywane z dipami na bazie jogurtów.

* Chude napoje mleczne (np. jogurty, kefiry, owocowo-mleczne koktajle), budynie na chudym mleku są dobrym źródłem wapnia i białka.

* Dużo cennych składników mają też orzechy: włoskie, laskowe, ziemne (niesolone!) i pestki dyni czy słonecznika. Orzechy i nasiona zawierają korzystne tłuszcze, choć spożywane w większej ilości mogą zawyżać kaloryczność całodziennej diety.