"Nie przedstawiamy sobie kolejnych żon". Mann i Materna - dżentelmeni telewizji. Co ich martwi we współczesnych mediach?

Wojciech Mann i Krzysztof Materna - duet jakiego nie było nigdy wcześniej. Przez lata bawili Polaków, stworzyli wiele satyrycznych programów. Dziś nie łączy ich już żaden wspólny projekt, jednak nadal uchodzą za najlepszy telewizyjny duet. Opanowani i wyważeni, a przy tym zabawni. Dżentelmeni telewizji.

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

W Kalendarzu Dżentelmeni 2016 są jedną z najbardziej charakterystycznych par. Talent, poczucie humoru i pokerowa twarz. Nawet najzabawniejsze gagi przedstawiali ze stoickim spokojem, nie pokazując emocji. Ich satyry na rzeczywistość zawsze były w punkt i na poziomie. Za to pokochała ich publiczność.

Różni, a jednak podobni

Wojciech Mann i Krzysztof Materna, w rozmowie z Olivierem Janiakiem, zdradzili przyczynę swojego sukcesu:

- Mieliśmy szczęście trafiając na siebie o tyle że mając troszkę inny pogląd na pewne sprawy... to za mocne słowo cenzurowaliśmy się, ale uzgadnialiśmy pewne rzeczy. To, co on widział, a ja nie zauważyłem, dzięki jego patrzeniu trafiało do mnie i odwrotnie - opowiada Mann, a Materna dodaje: - Wykorzystywaliśmy naszą odmienność widzenia świata.

Powierzchowność potwornym zagrożeniem

Panowie są zaniepokojeni kondycją współczesnych mediów. Wojciech Mann zwraca uwagę na natłok bezużytecznych informacji, którymi jesteśmy zasypywani:

- Jestem zmartwiony. Nawet nie tym tempem - chociaż szkoda, że brakuje nam czasu, żeby się zastanowić, bo już mamy w kolejce kolejnych 400 krótkich informacji i obrazków. Martwi mnie to, że w ogóle te docierające często strzępki informacji... są na poziomie strasznie powierzchownym. Ta powierzchowność jest potwornym zagrożeniem dla ludzi, którzy nie zdążyli się zetknąć z czymś co jest tak samo fajne, tylko wymaga troszkę więcej namysłu.

Umiejętność filtrowania

Krzysztof Materna wtóruje koledze i przyznaje, że to, czego brakuje nie tylko dzisiejszym mediom, lecz także widzom to umiejętność filtrowania:

- To, co mnie życie nauczyło, praca, w tym praca z Wojtkiem, to jest umiejętność filtrowania. Ta umiejętność filtrowania - przy obserwacji tego, co do nas dociera i z taką szybkością - jest niezbędna, żeby nie oszaleć po prostu (...) Trzeba to tylko umieć oddzielać od tej masy, która jest.

Początek pięknej przyjaźni

Niewiele osób pamięta, że początek tej pięknej przyjaźni wcale nie miał miejsca w telewizji. Wspólna medialna przygoda Manna i Materny rozpoczęła się w Polskim Radiu. Na początku lat 70. pracowali nad jedną z audycji. Dopiero w drugiej połowie lat 80., kiedy Mann rozpoczął współpracę z TVP, przenieśli się na szklany ekran. Podobne poczucie humoru i uzupełniające się talenty zaowocowały programem "Mądrej głowie".

Prawdziwą sławę i uznanie wymagających widzów przyniosły im jednak dopiero "Za chwilę dalszy ciąg programu", który fani nazywają polskim "Monty Pythonem" oraz "MdM, czyli "Mann do Materny, Materna do Manna". W latach 90. perypetie siostry Ireny i pana doktora bawiły dosłownie wszystkich.

Ostatni duży wspólny projekt

Mann i Materna realizowali kolejne pomysły. Powołali do życia Radio Kolor, a nawet wydali razem książkę - "Podróże małe i duże". Wprawdzie koniec lat 90. przyniósł spadek ich popularności, jednak wielu fanów wciąż czekało na ich kolejne pomysły.

Satyrycy związali się wtedy na krótki czas z TV Puls, gdzie prowadzili talk-show "M kwadrat", ale po kilku latach wrócili do telewizji publicznej. Jak się później okazało, stworzyli wtedy ostatni wspólny program - "Mc2, czyli Maszyna Czasu Manna i Materny".

Wakacje spędzają oddzielnie

Krzysztof Materna pożegnał się z telewizją. Wojciech Mann prowadził natomiast "Szansę na sukces" czy "Duże dzieci". Obaj panowie podkreślali wielokrotnie, że rozstanie na polu zawodowym nie stanowiło dla nich żadnego problemu i nie było spowodowane kłótnią:

- W ciągu tylu lat działalności, co podkreślam z dumą, nie mieliśmy żadnego konfliktu. Żadnego - komentował w wywiadach Materna, a Mann dodał w rozmowie z "Na żywo": - My po prostu zachowujemy higienę w naszych kontaktach. Nie musimy spędzać razem wakacji, czytać razem książek. Nie przedstawiamy sobie kolejnych żon.

W 2011 roku powrócili na chwilę razem w reklamie jednego z banków. Drukiem ukazało się wtedy także wznowienie ich książki - "Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami".

Dżentelmeni starej daty

O ich rozstaniu krążyło wiele plotek. Jednak satyrycy nie komentują tych doniesień. W końcu są dżentelmenami. Choć zapytani o to, co znaczy bycie dżentelmenem w dzisiejszych czasach odpowiadają z typowym dla siebie poczuciem humoru:

- Mnie uczono, że kobietę trzeba przepuścić w drzwiach. Dzisiaj może się okazać, że ją obrażam w ten sposób - śmieje się Wojciech Mann, a Krzysztof Materna dodaje: - Mi się przypomina taki żart, dość stary, ale wydaje mi się charakteryzujący odpowiedź na pytanie: Kto to jest dżentelmen? To mężczyzna, który perfekcyjnie gra na akordeonie, ale wie, że mu nie wypada.

Więcej o: