Gwałt na randce

Często nawet trudno to nazwać randką. Umawiasz się na spotkanie na mieście z człowiekiem, którego znasz w zasadzie dość słabo. Może spodobał Ci się trochę, albo może umówiłaś się z nudów czy z ciekawości. Może na złość byłemu chłopakowi. Mogło też być tak, że nie podobał Ci się wcale, ale podobał się koleżankom, więc umówiłaś się żeby im zaimponować. Zdarzyć się mogło i tak, że umówiłaś się, bo bardzo nalegał na spotkanie a Ty z natury nie umiesz odmawiać kiedy ktoś długo wierci Ci dziurę w brzuchu.
Różnie to mogło wyglądać, ale jakakolwiek byłaby przyczyna spotkania nie miałaś w planach zbliżenia. Może nawet brałaś taką możliwość pod uwagę, ale na pewno nie byłaś na to w stu procentach zdecydowana. Miało po prostu być sympatycznie.

W trakcie spotkania taki człowiek także może być odbierany jako sympatyczny. Kilka typowych sposobów zachowania powtarza się w różnych relacjach. Trudno z samego opisu odróżnić je od zwykłego zachowania mężczyzn podczas spotkań, jednak jeśli wiesz na co zwrócić uwagę łatwiej Ci będzie posłuchać intuicji kiedy będziesz odczuwać jakiś niepokój.

Zdarza się, że przesadnie nadskakuje. Płaci rachunek nawet nie zważając na Twój protest. Sam wybiera film na który pójdziecie do kina (już kupił bilety). W kawiarni wskazuje Ci miejsce, gdzie masz usiąść przy stoliku. Robi to w taki sposób, że w zasadzie nie masz jak wybrać innego miejsca. To on proponuje to, co macie zamówić. Nalega na wypicie alkoholu. Nalega też, byś wypiła więcej niż masz zamiar. Dużo mówi. Zdarza się, że masz wrażenie jakby mówił rzeczy które z góry ma przygotowane. Często zmienia temat. W zasadzie nie słucha tego co Ty mówisz. Nie odnosi się rzeczowo do Twoich wypowiedzi - rozmowa jest raczej jego monologiem niż wymianą myśli pomiędzy dwojgiem rozmówców. Ignoruje Twoje odmowy w drobnych, pozornie nieistotnych sprawach, lub reaguje na nie naleganiem i naciskiem. Nalega na udanie się do jakiegoś pomieszczenia - jego lub Twojego mieszkania, pokoju hotelowego itd. nawet na chwilę i pod byle jakim pretekstem. Po wejściu do pomieszczenia zdarza się, że zamyka Ci drogę wyjścia i atakuje od razu, ale najczęściej stara się przedłużyć pobyt naleganiem i próbuje dopracować się kolejnych ustępstw.

Celem nie jest gwałt dokonany wprost, ale raczej uczynienie sytuacji maksymalnie niejasną. Stworzenie wrażenia, że w gruncie rzeczy od początku wiedziałaś do czego on zmierza i zgodziłaś się na to. Nie jest to trudne. Zwykle jeśli już ktoś wejdzie do cudzego mieszkania łatwo jest namówić go na zdjęcie płaszcza i wypicie filiżanki herbaty, bo choćby nawet nie miał na to ochoty zgodzi się z grzeczności. Zdarza się, że na tym etapie kobieta już dość wyraźnie czuje, że coś nie jest w porządku. Jasne postawienie sprawy - jedyna sensowna rzecz którą można w tym wypadku zrobić - nie jest jednak takie łatwe. Na przeszkodzie stoi tu dobre wychowanie, a czasem strach przed koniecznością konfrontacji z faktem, że już jesteśmy w sytuacji zagrożenia. Wydaje się, że jeszcze jedno, góra dwa ustępstwa dla świętego spokoju i facet okaże się dżentelmenem i kobietę wypuści. Tymczasem każde kolejne ustępstwo jedynie pogarsza sprawę. Kiedy sytuacja robi się podbramkowa napastnik często próbuje wmówić kobiecie, że to ona sprowokowała go do tego co próbuje zrobić i że jest odpowiedzialna za podniecenie, które on odczuwa. Często sugeruje, że istnieje u mężczyzny taki poziom podniecenia nad którym już się nie panuje i że po przejściu tego progu on już właściwie nie odpowiada za swoje czyny (w tym miejscu od razu sprostowanie - nie istnieje w biologii mężczyzny taki moment i zatrzymać można się w każdej chwili kiedy się o tym zdecyduje).

Zdarza się, że próbuje przedstawić swoją napaść jako karę za oszukanie go i wzbudzenie jego nadziei. Możesz usłyszeć coś w rodzaju "specjalnie mnie tu zwabiłaś żeby mnie podkręcić i tak zostawić, bo cię to bawi, ale nie ze mną takie numery". Wielu gwałcicieli w takiej sytuacji nie ucieka się do przymusu fizycznego bazując jedynie na zastraszaniu. Straszą także po fakcie. Często straszakiem jest groźba upublicznienia sprawy i zepsucia reputacji ofiary. Udowodnienie w sądzie, że miał tu miejsce gwałt jest w tej sytuacji niezwykle utrudnione.