Lulu - aplikacja do oceny mężczyzn

Odczłowieczająca i upokarzająca - tak o aplikacji, którą można za darmo ściągnąć na iPhone'a napisała w komentarzu jej przeciwniczka. My także mamy mieszane uczucia.
Lulu Lulu Fot. Lulu/iTunes

Od 1 do 10

Pomysłodawczyni aplikacji Lulu służącej ocenie mężczyzn - Alexandra Chong z Luluvise - chciała pomóc samotnym kobietom w swobodnym poruszaniu się w świecie pełnym potencjalnych kandydatów na partnerów. - My w Lulu wierzymy w zbiorową mądrość - zapewnia Chong. - A Lulu powstała, ponieważ ja i moje przyjaciółki potrzebowałyśmy jej - dodaje w oficjalnym komunikacie. Aplikacja przeznaczona jest wyłącznie dla pań - istnieje inna dla mężczyzn (LuluDude), ale mocno ograniczająca ich wiedzę na temat ocen. Lulu, dzięki zaimportowaniu wszystkich znajomych mężczyzn z Facebooka pozwala na ich ocenianie, wymianę opinii, obserwowanie, tworzenie rankingów. Fajne? Może było w fazie pomysłu, ale gotowa realizacja pozostawia jednak wiele wątpliwości i pewien niesmak.

Lulu Lulu Alexandra Chong Fot. Lulu

Samo zło?

Chong zapewnia, że Lulu nie służy do tego, żeby wylewać na byłych partnerów wiadra pomyj, obgadywać ich publicznie i niszczyć ich. Niektóre randki choć udane, nie miały ciągu dalszego, ponieważ ten akurat mężczyzna nie przypadł do serca kobiecie, z którą się umówił. Był uroczy, miły, szarmancki... ale nie zaiskrzyło. Pozostaliście znajomymi, masz dla niego dużo ciepłych uczuć i życzysz mu jak najlepiej? Pozytywna ocena w Lulu może sprawić, że jego profil podbije serce innej kobiety.

W Lulu nie ma miejsca na luźne wnioski, a mężczyźni oceniani są według ustalonych kategorii, w których można zaznaczyć gotowe komentarze. Ocenie podlega wygląd, poczucie humoru. poziom zaangażowania, wady i zalety.

Co może zrobić mężczyzna, który nie jest zadowolony z kategorii, w której źle wypadł? - Przemyśleć swoją postawę i się poprawić - tłumaczy Chong. Na osobistą prośbę, jego profil może zostać także zlikwidowany.

Lulu Lulu Fot. Lulu

Plotki przy kawie

- Wystawianie mężczyznom opinii ma przypominać plotkowanie o nich przy kawie - uważa Chong. Po pierwszej randce przyjaciółki wymieniają się uwagami i analizują spotkanie minuta po minucie. Na Lulu można zrobić to samo, tylko na szerszą skalę.

Aplikacja powstała w Wielkiej Brytanii, a teraz podbija rynek w Stanach Zjednoczonych. W USA skierowana została do studentek - kobiet, które umawiają się na randki i obracają w sporym towarzystwie. Oceny pań są anonimowe - nie pojawiają się przy żadnym z rankingów ani opinii, a aplikacja chociaż korzysta z Facebooka, nie publikuje na nim żadnych postów.

Lulu Lulu Fot. Lulu

Kasa i wygląd

Na krytykę Lulu nie trzeba było długo czekać. Katie Heaney z BuzzFeed pisze, że aplikacja to kwintesencja stylu amerykańskiego magazynu "Cosmopolitan", gdzie liczy się wygląd mężczyzn, ich męskość i zasobny portfel. Heaney zarzuca także fikcyjność ocen. Wśród 140 tysięcy opinii 37 dotyczyło sportowca Ryana Lochte. Bo do oceny kandydata wystarczy, że ma stronę na Facebooku. Faktyczna znajomość nie jest niezbędna, żeby ferować wyroki. Amanda Hess ze Slate.com uważa, że używanie Lulu jest jak wrzucanie nagiego zdjęcia byłej do sieci - naznaczone podtekstem, ale pozbawione kontekstu.

Więcej o: