Nowe narzędzia zemsty: porno zdjęcia i testy ciążowe

Rozbierane zdjęcia, które kiedyś przesłałaś MMS-em ukochanemu wraz z chwilą waszego rozstania mogą stać się bombą z opóźnionym zapłonem. Wybuchnie, jeśli były postanowi wrzucić je na strony porno.

Beztroska zabawa

Dotyczy to oczywiście obydwu płci, ale przypadki kobiet, które ucierpiały z powodu pornozemsty jest dłuższa, a ich historie bardziej nagłośnione. W skrajnej wersji - jak sprawa kanadyjskiej nastolatki Amandy Todd - prowadzą do samobójstwa.

Świadomość potencjalnego niebezpieczeństwa, które grozi po rozstaniu nie jest powszechna. - O istnieniu czegoś takiego jak revenge-porn (porno-zemsta) dowiedziałam się w minioną sobotę, oglądając serial "Newsroom" Aarona Sorkina - przyznaje Magda, której zdarza się zrobić sobie komórką autoportet topless. - W jednym z odcinków prowadząca wiadomości biznesowe staje się ofiarą zemsty mężczyzny, z którym umawiała się przez siedem tygodni.

W Stanach Zjednoczonych ten proceder jest niestety dość popularny i tylko jeden stan ściga i karze za porno zemstę. W New Jersey osobie, która umieszcza bez zgody "modela" jego nagie fotografie grozi do pięciu lat więzienia i grzywna do 30 tysięcy dolarów. Członkowie inicjatywy End Revenge Porn starają się przepchnąć ustawę, dzięki której takie działanie byłoby ścigane i karane w całych Stanach.

W Polsce istnieje artykuł w Kodeksie Karnym, wedle którego: "Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat".

Nagie fakty

Nagie zdjęcia wcale nie muszą trafić na karty pamięci aparatów partnerów. Wystarczy, że ktoś włamie się do skrzynki mailowej lub wasz komputer trafi w niepowołane ręce. W ten sposób właśnie światło dzienne ujrzały akty m.in. Scarlett Johansson. W jej przypadku fotografie rozprzestrzeniły się w tempie błyskawicznym, trafiając głównie na strony plotkarskie. Zdjęcia zwyczajnych kobiet lądują z reguły  na stronach porno.

Znana jest historia kobiety, której tak upublicznione fotografie odsyłały do jej biografii, w której podano jej imię i nazwisko oraz imię jej siostry. "Mściciel", jej były chłopak opisał też bardzo dokładnie jej, wymyślone przez siebie, upodobania seksualne - krępowanie ciała, gwałty zbiorowe, brutalny seks.

W przypadku zdjęć, które pojawiły się na stronach zarejestrowanych w USA, Amerykanki mogą występować z żądaniem ich zdjęcia. Muszą wcześniej udowodnić, że to one są na zdjęciach i że fotografie zostały wrzucone do sieci bez ich zgody. Osobom pełnoletnim, które dobrowolnie wzięły udział w sesji, a prawa autorskie należą do fotografa (w tym przypadku byłego partnera) ciężko uzyskać pomoc. Dlatego stające w ich imieniu organizacje chcą zmienić prawo.

Hunter Moore Hunter Moore fot. youtube.com kadr

Zemsta finansowa

Strony poświęcone wyłącznie porno-zemście cieszą się sporym zainteresowaniem. Tym bardziej, że gwarantują mszczącej się osobie pełną anonimowość. Przykładowo: zamkniętą już stronę Is Anyone Up, założoną przez Huntera Moore'a, odwiedzało miesięcznie 30 milionów użytkowników, przynosząc jej właścicielowi miesięczny zyski rzędu 13 tys. dolarów (ponoć osiem tysięcy pochłaniało samo utrzymanie serwerów). Moore jako jedna z bardziej znienawidzonych postaci w sieci osobiście dostał po głowie za swoje działania - jedna z ofiar dźgnęła go nożem, kiedy szedł sprawdzić swoją skrytkę pocztową.

Wpadka na zawołanie

Kobiety mogą sięgnąć po broń dla mężczyzn niedostępną. Mowa o pozytywnym teście ciążowym. Na Allegro.pl jest teraz dostępnych 15 sztuk testu (w wersji z dwoma kreseczkami, jak słusznie zauważa w komentarzach do tekstu Assska). Zachwalany jest jako idealny żart, a jeden ze sprzedawców dorzuca do przesyłki błyszczyk gratis. Na dwie kreski należy wydać od 34 do 47 złotych. W Stanach testy są droższe - od 25 do 40 dolarów.

Czemu mają służyć? Wpadka działa jak katalizator. Wizja pojawienia się dziecka ma sprawić, że wywijający się od odpowiedzialności i unikający stabilizacji mężczyzna będzie musiał szybko podjąć poważne życiowe decyzje. Albo padnie na kolana i postąpi "jak należy", albo zerwie i zostanie uznany za "ostatniego łajdaka". A co ma zrobić kobieta, która dokonuje takiego oszustwa w momencie pojawienia się miesiączki? Prawdopodobnie odegrać oskarowo scenę "kochanie, właśnie poroniłam".

Więcej o: