Jack: "To nie żona była miłością mojego życia..." Fotograf odwiedził ich tuż przed śmiercią i zapytał o sens życia

W momencie, gdy zostali sfotografowani, mieli przed sobą kilka tygodni, a może raptem kilka dni życia. Śmiertelnie chorzy pacjenci szpitala, którym lekarze nie dawali szans na wyzdrowienie. Co mieli nam do powiedzenia?
Śmiertelnie chorzy pacjenci ze szpitala w Los Angeles. Co myśleli, zanim ostatecznie pokonała ich choroba? Śmiertelnie chorzy pacjenci ze szpitala w Los Angeles. Co myśleli, zanim ostatecznie pokonała ich choroba? fot. Andrew George

Jack: "To nie żona była miłością mojego życia..." Fotograf odwiedził ich tuż przed śmiercią i zapytał o sens życia

W momencie, gdy zostali sfotografowani, mieli przed sobą kilka tygodni, a może raptem kilka dni życia. Śmiertelnie chorzy pacjenci szpitala, którym lekarze nie dawali szans na wyzdrowienie. Co mieli nam do powiedzenia?

Cztery lata temu fotograf Andre George zwrócił się do dyrektora szpitala w Los Angeles z pytaniem, czy może porozmawiać z pacjentami, którym lekarze nie dają już nadziei na przeżycie. Chciał za pomocą zdjęć uchwycić mądrość, której nabiera się dopiero z chwilą odkrycia najgorszej prawdy. - Miałem nadzieję, że przekażą mi, jak żyć w sposób bardziej satysfakcjonujący. Chciałem, aby projekt był uniwersalny i uświadamiał, że śmierć dotyczy nas wszystkich - mówi fotograf.

Jego zdjęcia zostały docenione. W zeszłym roku George zorganizowano wystawę fotograficzną w Belgii, następnie w Stanach Zjednoczonych w San Francisco. Obecnie zdjęcia można oglądać w Museum of Tolerance w Los Angeles. Na ścianach wystawowych znajduje się 20 fotografii umierających ludzi. Pod każdym z nich umieszczono podpisy będące świadectwem marzeń, nadziei i przemyśleń, które przychodziły do głowy bohaterom podczas tworzenia projektu "Right, before I die".

Ku zaskoczeniu autora ludzie ci, chociaż żyjący w wielkim bólu, cieszyli się każdym nowym dniem. Irene, jedna z ciężko chorych kobiet, w momencie fotografowania powiedziała: "To piękny dzień. Patrzę, jak liście kołyszą się na wietrze i jestem szczęśliwa, mogąc tego doświadczać".

Andrew George rightbeforeidie.comAndrew George rightbeforeidie.com

Josefina przekazała fotografowi prostą myśl: "Nie boję się śmierci. Przecież gdy umrę, to będę po prostu nieżywa. Pójdę w nicość. Nie sądzę, bym miała powrócić, by reinkarnacja istniała". Gdy Andrew spytał, co było dla niej w życiu najtrudniejsze, odpowiedziała: "To, że rodzice nie wychowywali mnie w miłości. Nie byłam osobą, byłam rzeczą, która się pojawia i znika. Wybaczyłam im. Ktokolwiek zrobił mi coś złego, wybaczyłam mu".

Oficjalna strona projektu: rightbeforeidie.com oraz profil na Facebooku: facebook.com/rightbeforeidie.

Abel: Abel: "W życiu dostajesz bilet tylko w jedną stronę. Nie zmarnuj tego! (...). Jeden z ulubionych momentów w moim życiu to ten, w którym odkryłem, że nie jestem w tym wszystkim najważniejszy". Andrew George rightbeforeidie.com

Fotograf odwiedził ich tuż przed śmiercią i zapytał o sens życia

Abel: "W życiu dostajesz bilet tylko w jedną stronę. Nie zmarnuj tego! (...). Jeden z moich ulubionych momentów w życiu to ten, w którym odkryłem, że nie jestem w tym wszystkim najważniejszy".

Sara: Sara: "Myślę, że życie jest piękne. Zawsze lubiłam pracować, walczyć i, jak dla mnie, życie jest naprawdę piękne". Andrew George rightbeforeidie.com

Fotograf odwiedził ich tuż przed śmiercią i zapytał o sens życia

Sara: "Myślę, że życie jest piękne. Zawsze lubiłam pracować, walczyć i, jak dla mnie, życie jest naprawdę piękne".

Chuck: Chuck: "Cieszyłem się życiem. Jedna z najpiękniejszych chwil to ta, w której ja i moi bracia graliśmy w baseball i dołączyła do nas mama. (...). Miałem szczęśliwe życie". Andrew George rightbeforeidie.com

Fotograf odwiedził ich tuż przed śmiercią i zapytał o sens życia

Chuck: "Cieszyłem się życiem. Jedna z najpiękniejszych chwil to ta, w której ja i moi bracia graliśmy w baseball i dołączyła do nas mama. (...). Miałem szczęśliwe życie".

Irene: Irene: "Myślę, że ludzie nie są usatysfakcjonowani życiem, że są nieszczęśliwi. Zazdroszczą sobie nawzajem i nie wiedzą, którą drogą podążać. Nie mogę kontrolować świata, ale mogę kontrolować siebie. (...) Darem jest posiadanie przyjaciół, możliwość rozmawiania z nimi, dzielenia się. Nie mogę wyobrazić sobie innego sensu życia, jak staranie się robienia wszystkiego najlepiej, jak tylko potrafimy. Nie możemy od nikogo oczekiwać, by nas uszczęśliwił. Sami możemy to zrobić". Andrew George rightbeforeidie.com

Fotograf odwiedził ich tuż przed śmiercią i zapytał o sens życia

Irene: "Myślę, że ludzie nie są zadowoleni z życia, że są nieszczęśliwi. Zazdroszczą sobie nawzajem  i nie wiedzą, którą drogą podążać. Nie mogę kontrolować świata, ale mogę kontrolować siebie. (...) Darem jest posiadanie przyjaciół, możliwość rozmawiania z nimi, dzielenia się. Nie mogę wyobrazić sobie innego sensu życia, jak starać się robić wszystkiego najlepiej, jak tylko potrafimy. Nie możemy od nikogo oczekiwać, by nas uszczęśliwił. Sami możemy to zrobić".

"Moja żona nie była największą miłością mojego życia. Była nią Japonka, którą poznałem w latach czterdziestych. Cieszyło ją wszystko: spacer po plaży, łowienie ryb. Cieszyła się wszystkim, co zrobiłem". Andrew George rightbeforeidie.com

Fotograf odwiedził ich tuż przed śmiercią i zapytał o sens życia

Jack: "Moja żona nie była największą miłością mojego życia. Była nią Japonka, którą poznałem w latach czterdziestych. Cieszyło ją wszystko: spacer po plaży, łowienie ryb. Cieszyła się wszystkim, co zrobiłem". Oboje byli nastolatkami, gdy rozdzieliła ich II wojna światowa. Jack planował poślubić dziewczynę, jednak stracili kontakt na zawsze: "Myślałem o niej ostatnio, bo tutaj, w szpitalu, pracuje japońska pielęgniarka. W ostatnich latach nie wspominałem jej zbyt często".

Z czego dumny był Jack? "Zawsze byłem człowiekiem, który kończył rozpoczętą pracę. Gdy ktoś czegoś potrzebował, wiedział, że może zwrócić się do mnie". Czego żałował? "Powinienem z większą uwagą opiekować się swoim tatą, szczególnie gdy był chory. Nie zrobiłem tego. To sprawiło, że nasze relacje nie były zbyt dobre" - przyznał.

Jack postanowił podzielić się z fotografem swoimi wspomnieniami. "Moja żona nie była największą miłością mojego życia. Była nią Japonka, którą poznałem w latach czterdziestych. Cieszyło ją wszystko: spacer po plaży, łowienie ryb. Cieszyła się wszystkim, co zrobiłem".
Oboje byli nastolatkami, gdy rozdzieliła ich II wojna światowa. Jack planował poślubić dziewczynę po powrocie, jednak stracili kontakt na zawsze. "Myślałem o niej ostatnio, bo tutaj, w szpitalu, pracuje japońska pielęgniarka. W ostatnich latach nie wspominałem jej zbyt często".

Z czego dumny był Jack? "Zawsze byłem człowiekiem, który kończył rozpoczętą pracę. Gdy ktoś czegoś potrzebował, wiedział, że może zwrócić się do mnie". Czego żałował? "Powinienem z większą uwagą opiekować się swoim tatą, szczególnie gdy był chory. Nie zrobiłem tego. To sprawiło, że nasze relacje nie były zbyt dobre".
Michael: Michael: "Jestem w tej chwili spokojny. Nie, nie przestraszony, raczej podekscytowany, jakbym brał ślub. Czerpię z tego, co zasiałem przez te wszystkie lata. A zasiałem miłość". Andrew George rightbeforeidie.com

Fotograf odwiedził ich tuż przed śmiercią i zapytał o sens życia

Michael: "Jestem w tej chwili spokojny. Nie, nie przestraszony, raczej podekscytowany, jakbym brał ślub. Czerpię z tego, co zasiałem przez te wszystkie lata. A zasiałem miłość".

Michael: "Jestem w tej chwili spokojny. Nie, nie przestraszony, raczej podekscytowany, jakbym brał ślub.
Czerpię z tego, co zasiałem przez te wszystkie lata. A zasiałem miłość".
Rene: Rene: "Nie ma czegoś takiego jak szczęście dane na całe życie. To, co mamy, mamy teraz, w tym momencie". Andrew George rightbeforeidie.com

Fotograf odwiedził ich tuż przed śmiercią i zapytał o sens życia

Rene: "Nie ma czegoś takiego jak szczęście dane na całe życie. To, co mamy, mamy teraz, w tym momencie".

Sarah: Sarah: "Czas jest tak cenny. Boże, tak cenny... Życie nie jest nieskończone. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Trzeba podejmować ryzyko. Nie mogę myśleć o sprawiedliwości - to nie ma żadnego sensu". Andrew George rightbeforeidie.com

Fotograf odwiedził ich tuż przed śmiercią i zapytał o sens życia

Sarah: "Czas jest tak cenny. Boże, tak cenny... Życie nie jest nieskończone. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Trzeba podejmować ryzyko. Nie mogę myśleć o sprawiedliwości - to nie ma żadnego sensu".

Ralph: Ralph: "Kluczem w życiu jest zdanie sobie sprawy, że tych kluczy jest wiele. Miałem w swoim życiu dwie wspaniałe miłości. To chyba najwspanialsza rzecz, jaka mi się przydarzyła. Czego więcej może chcieć człowiek? To była wspaniała, wspaniała podróż". fot. Andrew George

Fotograf odwiedził ich tuż przed śmiercią i zapytał o sens życia

Ralph: "Kluczem w życiu jest zdanie sobie sprawy, że tych kluczy jest wiele. Miałem w swoim życiu dwie wspaniałe miłości. To chyba najwspanialsza rzecz, jaka mi się przydarzyła. Czego więcej może chcieć człowiek? To była wspaniała, wspaniała podróż".

Ediccia: Ediccia: "Moje najszczęśliwsze chwile? Gdy siedziałam z babcią i po prostu rozmawiałyśmy. Szczęście jest czymś bardzo prostym". Gdy Andrew zapytał ją, czym jest dla niej obecnie czas, odpowiedziała: "To każda minuta, którą mogę spędzić najlepiej, jak potrafię. Gdybym mogła się cofnąć w czasie, spróbowałabym bardziej cieszyć się życiem". fot. Andrew George

Fotograf odwiedził ich tuż przed śmiercią i zapytał o sens życia

Ediccia: "Moje najszczęśliwsze chwile? Gdy siedziałam z babcią i po prostu rozmawiałyśmy. Szczęście jest czymś bardzo prostym". Gdy Andrew zapytał ją, czym jest dla niej obecnie czas, odpowiedziała: "To każda minuta, którą mogę spędzić najlepiej, jak potrafię. Gdybym mogła się cofnąć w czasie, spróbowałabym bardziej cieszyć się życiem".

Wszyscy chorzy, którzy wzięli udział w projekcie, już nie żyją. Została tylko Nelly. Cztery lata temu mówiła: Wszyscy chorzy, którzy wzięli udział w projekcie, już nie żyją. Została tylko Nelly. Cztery lata temu mówiła: "Kiedy usłyszałam diagnozę, chciałam umrzeć. Cały czas płakałam i nie miałam na nic ochoty. Teraz zaczynam życie na nowo. Nie wiem, jak dużo czasu mi jeszcze zostało. Może tylko dziś? Może umrę jutro? Nie jestem pewna. Jestem szczęśliwa". fot. Andrew George

Fotograf odwiedził ich tuż przed śmiercią i zapytał o sens życia

Wszyscy chorzy, którzy wzięli udział w projekcie, już nie żyją. Została tylko Nelly. Cztery lata temu mówiła: "Kiedy usłyszałam diagnozę, chciałam umrzeć. Cały czas płakałam i nie miałam na nic ochoty. Teraz zaczynam życie na nowo. Nie wiem, jak dużo czasu mi jeszcze zostało. Może tylko dziś? Może umrę jutro? Nie jestem pewna. Jestem szczęśliwa".