Afryka szybko leczy Europejczyków z nadmiaru pewności siebie, poczucia, że mamy nad wszystkim kontrolę [WSPOMNIENIA]

Wiele osób nigdy nie zrozumie Afryki i wyjedzie stąd z poczuciem wyższości wobec tutejszych tradycji i zwyczajów, biorąc je jedynie za objaw zacofania, a nie konieczność gwarantującą przetrwanie. Jeśli jednak będziecie otwarci tego nauczy was Czarny Ląd - pisze Beata Lewandowska-Kaftan, autorka książki "Afryka jest kobietą".
Afryka jest kobietą Afryka jest kobietą Fot. Archiwum prywatne autorki

Afryka szybko leczy Europejczyków z nadmiaru pewności siebie, poczucia, że mamy nad wszystkim kontrolę [WSPOMNIENIA]

Wiele osób nigdy nie zrozumie Afryki i wyjedzie stąd z poczuciem wyższości wobec tutejszych tradycji i zwyczajów, biorąc je jedynie za objaw zacofania, a nie konieczność gwarantującą przetrwanie. Jeśli jednak będziecie otwarci tego nauczy was Czarny Ląd - pisze Beata Lewandowska-Kaftan, autorka książki "Afryka jest kobietą".

Wciąż wracam do Afryki

"Wszyscy należymy do Afryki, to kolebka ludzkości, (...) tu nauczyliśmy się chodzić, mówić, bawić się i kochać. (...) Nić łącząca nas z afrykańskimi przodkami rozciąga się na tysiące pokoleń, ale wciąż porusza czułe struny w naszym sercu, kiedy zachwycamy się afrykańskimi krajobrazami, dziką przyrodą i ludźmi" - pisał John Reader w 2001 roku we wstępie do książki "Afryka".

Ze mną tak właśnie było, ta więź okazała się mocna. A struna w moim sercu zadźwięczała wyraźnie i głośno. Kiedy prawie piętnaście lat temu po raz pierwszy przyleciałam do Afryki, zaraz po wyjściu z samolotu poczułam się tak, jak gdybym wróciła do domu. Wszystko było takie, jakie powinno być: światło, kolory, zapachy, dotyk wiatru na skórze. Tak to odczułam. Wszystkimi zmysłami, zanim cokolwiek zdążyłam pomyśleć. I potem wracałam do Afryki coraz częściej i częściej, bo tęskniłam za nią tak, jak tęskni się za domem.

Każda kolejna podróż to było odkrywanie czegoś nowego: o Afryce, o sobie, o innych ludziach. Każde spotkanie z Afrykanami to była zarazem podróż w nieznane i do świata dobrze znanego od dzieciństwa. Różniły nas kolor skóry, sylwetka, ubranie, sposób życia, historia, język - prawie wszystko.

Ale za chwilę okazywało się, że te same rzeczy nas bawią, te same przerażają. Że jesteśmy siebie nawzajem ciekawi. Że zadajemy te same pytania. Że uśmiech otwiera prawie każde drzwi i prawie każde milczenie. Że gotowość pomocy to najprostsza droga do drugiego człowieka. Ważne są dla mnie te afrykańskie lekcje...

Afryka jest kobietą Afryka jest kobietą Fot. Archiwum prywatne autorki

Lekcja nr 1

Lekcja pokory i cierpliwości

Afryka uczy pokory wobec losu i przeznaczenia. Afrykanie są z nimi pogodzeni. Układają się z losem zamiast z nim walczyć. Ze spokojem przyjmują niespodzianki, nieoczekiwane zmiany, zarówno radosne, jak i tragiczne. Czasem posądzamy ich o nadmierną bierność. Czasem słusznie.

Ale z kolei my, Europejczycy, nieustannie próbujemy walczyć z losem, zabezpieczyć się przed nieszczęściem, uciec przed złą passą. Jesteśmy w tej walce tak zapamiętali i tak pewni siebie, że często walczymy z nieuniknionym. I gdy przegrywamy, nasze życie na długo traci sens i smak.

Afryka szybko leczy z nadmiaru pewności siebie, poczucia, że mamy nad wszystkim kontrolę, że "możemy wszystko". Tymczasem zwykła afrykańska ulewa zatrzyma nas kilka dni, a nawet tygodni. Gdy źle ocenimy zapasy wody, będziemy zdani na innych, ich wielkoduszność i gotowość do pomocy. Nic także nie pomoże niecierpliwe bieganie wokół matatu i natrętne pytanie "Kiedy wreszcie odjedzie?". Bo... odjedzie, gdy się ludzie zbiorą, to przecież jasne!

Trudna to lekcja, ale gdy się ją zaliczy i zaakceptuje warunki, Afryka odwdzięczy się, dając poczucie wolności, jakiej większość z nas jeszcze nie doświadczyła.

Afryka jest kobietą Afryka jest kobietą Fot. Archiwum prywatne autorki

Lekcja nr 2

Lekcja bycia razem tu i teraz

Afryka uczy cieszyć się chwilą, doznanym dobrem, spotkaniem z drugim człowiekiem. Życie tu jest trudne, wymaga codziennego mozołu. Dlatego każda dobra chwila jest ważna i warta, by ją przeżyć w pełni. W Europie rzadko czujemy, że jesteśmy "tu i teraz", nasze myśli na ogół krążą wokół planów lub wspomnień. Na specjalnych warsztatach uczymy się na nowo odczuwać rzeczywistość, żyć uważnie.

W Afryce uczy tego spotkanie z drugim człowiekiem. Jeśli mówimy, to jesteśmy słuchani. Nasz rozmówca patrzy nam w oczy, widzi naszą twarz, nasze reakcje. Jesteśmy w centrum jego uwagi. I tego samego oczekuje od nas.

Jeśli razem jemy, to smakujemy jedzenie i dzielimy się nim. Jeśli coś nas rozśmieszy, śmiejemy się z tego głośno, do rozpuku. Śmieją się nasze usta, oczy, brzuch boli od śmiechu. I nawzajem zarażamy się śmiechem.

Jeśli tańczymy, to oddajemy się rytmowi. Tańczą nasze głowy, ręce, nogi, całe ciało. Nie zastanawiamy się, czy tańczymy ładnie, lepiej czy gorzej od innych. Tańczymy, krew pulsuje, brakuje tchu, czujemy radość, jesteśmy częścią tanecznego kręgu, jesteśmy razem. Kto choć raz tak tańczył, nie zapomni tego nigdy, a o ludziach, z którymi tak tańczył, już zawsze będzie myślał z największą czułością, jak o bliskich.

Afryka jest kobietą Afryka jest kobietą Fot. Archiwum prywatne autorki

Lekcja nr 3

Lekcja solidarności

Afryka jest zbyt potężna, za trudna dla pojedynczego człowieka. Bez przyjaciół, rodziny, klanu, plemienia nie przetrwasz. Bezwzględnie uczy współdziałania, dzielenia się, pomocy. Kto w porę tego nie pojmie, przegrywa, czasem ostatecznie. Dla Afrykanów to oczywiste, to codzienność znana od urodzenia.

Afrykanie, szczególnie ci żyjący w tradycyjnych społecznościach z dala od miast, znajdują oparcie i poczucie bezpieczeństwa w byciu częścią rodziny, klanu, plemienia. Od dziecka starsi uczą ich reguł postępowania, tradycji, tabu. Poznają swoje miejsce w społeczności, czują kim są. W widoczny sposób, strojem czy sposobem zdobienia ciała, zaznaczają swój status i swoją tożsamość. To daje im siłę i pewność siebie. Życie w rodzinie, klanie, plemieniu to także gwarancja pomocy, zawsze, gdy będą w potrzebie.

Tradycyjne afrykańskie kultury, to w większości kultury "dzielenia się", tym co się ma, solidarnie, na co dzień. U pasterskich ludów pastwiska i studnie są wspólną własnością, myśliwi i wojownicy dzielą się zdobyczą. Kobiety w szczególnych wypadkach potrafią nawet obdarowywać się dziećmi...

Dla nas, wychowanych w Europie indywidualistów, od dziecka uczonych, że najważniejszy jest rozwój osobisty, dążenie do sukcesu, podkreślanie własnej odrębności i oryginalności, to trudne doświadczenie. Wielu nigdy tego nie zrozumie i ci wyjadą z Afryki z poczuciem wyższości wobec tutejszych tradycji i zwyczajów, biorąc je jedynie za objaw zacofania, a nie konieczność gwarantującą przetrwanie.

Afryka jest kobietą Afryka jest kobietą Fot. Archiwum prywatne

Lekcja nr 4

Lekcja otwartości

Każdego dnia w Afryce coś nas zadziwia, zachwyca, a czasem szokuje. Krążą opowieści o okrutnych rytuałach, Internet pełen jest "przerażających" zdjęć. Plecy kobiety z krwawymi pręgami, usta innej rozciągnięte do monstrualnych rozmiarów przez krążek wargowy. Ramiona w wypukłych bliznach. Okropność! - myślimy. Ale zanim wydamy osąd, dowiedzmy się więcej, zapytajmy. Wtedy okaże się, że te pozornie okrutne rytuały mają sens. Że nikt nie przymusza kobiet Mursi do noszenia glinianych krążków w dolnej wardze - robią to tylko te, które chcą. By atrakcyjnie wyglądać.

A Hamerki podczas święta ukuli bula same proszą o smaganie pleców witką, by okazać swą odwagę i przywiązanie do rodziny. A potem z dumą te blizny pokazują. Skaryfikacje, czyli ozdobne blizny układające się we wzory, to sposób zdobienia ciała, ale też komunikowania "kim jestem", "co osiągnąłem". W ten sposób pokazuje się przynależność do danego klanu albo ogłasza światu: zabiłem lwa!

A gdy się głębiej zastanowić, to czy te zwyczaje rzeczywiście różnią się od naszych praktyk: od bolesnego wielogodzinnego tatuowaniu całych pleców, od przekłuwania języków, pępków, penisów czy wagin, żeby umieścić w nich modne kolczyki? Nie mówiąc o cierpieniach osób poddających się operacjom plastycznym i narażającym się na rozmaite powikłania? Zanim więc potępimy, uznamy za okrutne i dzikie, dowiedzmy się więcej i spróbujmy... zrozumieć.

Afryka jest kobietą Afryka jest kobietą Fot. Archiuwm prywatne autorki

Tej lekcji nie odrobię

Jest jednak pewna praktyka, stosowana w części Afryki, z którą pogodzić się nie sposób. To obrzezanie kobiet. Nie ma dla niego wytłumaczenia. Ale myli się, kto sądzi, że to afrykańska tradycja. Jest powszechna w krajach arabskich, prawie wszędzie na Bliskim i Dalekim Wschodzie, u indyjskich muzułmanów.

W Egipcie poddawanych jest jej ponoć 90 procent kobiet. Żadne tłumaczenie - czy to religią, tradycją czy względami estetycznymi, nie jest do przyjęcia. Dlatego każdy przykład jej niestosowania wart jest, by o nim mówić. Lud Turkana, żyjący na północy Kenii w skrajnie trudnych warunkach, lud pasterzy i wojowników nie stosuje obrzezania ani kobiet, ani mężczyzn. Mimo że wiele sąsiednich plemion to czyni. Mało tego, Turkana brzydzą się tą praktyką i uważają ją... za prymitywną.

Zanim wyruszysz do Afryki...

...po raz pierwszy, wyrzuć z głowy wszystkie stereotypy. Bądź ciekawa. Miej oczy szeroko otwarte, pytaj, słuchaj, nie narzucaj swoich racji. A wtedy Afryka pokaże swoją prawdziwą twarz.

Mnie Afryka obdarzyła wieloma pięknymi chwilami. Podarowała spotkania z ludźmi, szczególnie z kobietami. Czasem były to tylko godziny, czasem kilka wspólnych dni, czasem tygodni. Ale zawsze był to ważny czas, przeżyty RAZEM, mocno. Nie zawsze mogłyśmy porozmawiać, niekiedy wystarczały gesty, mowa twarzy, rąk, wspólnie spędzony czas, dzielone przeżycie.

Napisałam o tym książkę "Afryka jest kobietą" - to zapis spotkań, opowieści o niezwykłych kobietach z Afryki. Pięknych, silnych, prawdziwych. Każde z tych spotkań czegoś mnie nauczyło: o Afryce, o życiu, o mnie samej. Każda z zapisanych historii to także próba opowiedzenia o jakiejś cząstce dzisiejszej Afryki, o jej różnych obliczach.

Afryka jest kobietąFot. Materiały prasowe

Książka "Afryka jest kobietą", Beaty Lewandowskiej-Kaftan do kupienia jako Ebook jest w Publio.pl

Więcej o: