"Stosowałam pół roku, leczyłam cztery miesiące". Polki uległy modzie na oleje, ale ta miłość może skórze zaszkodzić

Moda na stosowanie na twarz olejków trwa w najlepsze. Nakładamy je na buzię, skórę głowy, włosy. Wydaje nam się, że efekt jest wspaniały, skóra promienna i nawilżona. Specjaliści cenią działanie olejów, ale stanowczo odradzają pewne praktyki.

#Teamoils kontra #teamserums

Nie trzeba daleko szukać, żeby w blogosferze znaleźć liczne wpisy wychwalające pod niebiosa stosowanie w codziennej pielęgnacji skóry twarzy oleje. Kobiety polecają sobie arganowy, kokosowy, migdałowy, lniany, z pestek mailn, z róży, z wiesiołka. Mają rozjaśniać, nawilżać, "nie obciążać porów", zmiękczać skórę.

Na fali niezwykłej popularności koreańskich rytuałów pielęgnacyjnych kobiety stosują (i piszą o niezwykłych efektach) demakijaż metodą OCM (Oil Cleansing Method), w której makijaż i zanieczyszczenia "usuwa się" z pomocą mieszaniny oleju rycynowego i oleju bazowego (w zależności od rodzaju skóry różne są proporcje mieszanki). OCM polecane jest jako niezwykle delikatne, skuteczne i... naturalne. Stosowane codziennie ma przynieść rewolucyjne zmiany - oczywiście na plus. Bo oleje, jak można dowiedzieć się w sieci, to lek na całe zło: przesuszenie, oznaki starzenia, a nawet trądzik!

Produkty do pielęgnacji twarzy znajdziesz tutaj!

Od razu zaznaczę, że nie uległam fascynacji działania olejów w pielęgnacji skóry. Owszem, na fali szału rytuałów koreańskiej pielęgnacji raz próbowałam zmyć twarz olejem do demakijażu. Pachniał tranem, zostawił mi na twarzy klejącą warstwę, dlatego pokornie wróciłam do płynów micelarnych i żeli do mycia twarzy. W mojej łazience są cztery olejki: jeden do ciała (ujędrniający olej do ciała z olejem ze słodkich migdałów polskiej marki Herla), pozostałe to oliwki do wcierania w skórki wokół paznokci (regenerujący olejek z witaminą E Sally Hansen i organiczna oliwka do paznokci Dadi'Oil) i na gojenie blizn Bio-Oil.

Oleje do twarzy nie przekonały mnie z wielu względów: nie lubię, kiedy buzia mi się świeci, nie lubię, kiedy włosy przyklejają się do lepkiej od kosmetyku twarzy, lubię żelowe, lekkie kremy i sera. Po prostu nie przepadam za ciężkimi kosmetykami.

Najpierw pięknie, później bardzo źle

Instynkt, a właściwie nieprzyjemne wrażenia, podpowiedziały mi, że oleje są nie dla mnie, więc nawet nie pomyślałam o kupnie olejku. Zupełnie inaczej niż redaktorka z "Wysokich Obcasów" Aleksandra Lubańska-Czubak. Ona, jak przystało na dziennikarkę, która zajmuje się pisaniem o urodzie i pielęgnacji skóry, testuje i sprawdza działanie kosmetyków w o wiele większym wymiarze niż ja. I to ona stosowała oleje, przez które wylądowała z dużym problemem z cerą u dermatologa. Zrobiła zresztą po leczeniu wywiad z dermatolożką, dr Ewą Chlebus, w którym padły z ust specjalistki znamienne słowa:

Objawy [stosowania olejów - przyp. red.] rozpoznaję już niemal od wejścia pacjentki do gabinetu. Trend na codzienne używanie do skóry twarzy roślinnych olejów, który rozpowszechnił się w ciągu ostatnich lat w Polsce, zbiera teraz żniwo. Wiele kobiet kremy zastąpiło olejami. Arganowy, kokosowy to te najpowszechniejsze.

W rozmowie z Lubańską-Czubak lekarka opowiada o tym, że skóra Europejek źle znosi oleje, a producenci nie piszą o negatywnych stronach ich stosowania, tonąc wyłącznie w zachwytach. Moje znajome także stosują olejki - widziałam na wpół zużyte opakowania na półkach ich łazienek, wydaje się więc, że olejki są stosowane powszechnie. Warto więc, żebyśmy wiedziały, jak działają i czy są dla każdego. Zapytałam redaktorkę "Wysokich Obcasów", jak dokładnie wyglądał jej romans z olejkami.

Kilka lat temu zaczęło pojawiać się na rynku bardzo dużo ładnie pachnących olejów roślinnych z informacją od producenta, że są wszechstronne - nawilżają, odżywiają, wygładzają, chronią, regenerują. Najpierw dotyczyło to pielęgnacji włosów, a potem również cery, ciała itp. Olejowe formuły pojawiały się w wersji do kąpieli, do demakijażu, na dzień, na noc.
- wspomina Lubańska-Czubak.

Dziennikarka skusiła się na jeden z olejków niszowej marki, który był mieszanką różnych olejów roślinnych. Idea olejków do niej trafiła, bo ma dość suchą cerę. Taką, która jest w stanie dużo przyjąć, na którą kobieta przez lata nakładała duże ilości rozmaitych kremów i serów, ale nigdy nie miała z tego powodu alergii czy wyprysków. Stosowała olejek przez pół roku codziennie z dużą przyjemnością, bo kosmetyk ładnie pachniał, dobrze się aplikował.

Kłopoty i długie leczenie

Po pół roku dziennikarka zauważyła pierwsze niepokojące objawy:

Wokół ust i oczu pojawiły się krostki, miałam czerwone i podrażnione okolice nosa i ust, swędzące obszary skóry. Radziłam się różnych specjalistek, z którymi spotykam się zawodowo. Ale raczej bagatelizowały problem, uważając, że to wygląda jak jakiś nieudany peeling czy podrażnienie kosmetykiem. Samo odstawienie używanych kremów i oleju nic nie dało. Ostatecznie trafiłam do gabinetu dr Chlebus, która specjalizuje się w trudnych przypadkach i cieszy się dużym autorytetem i zaufaniem.

Dermatolożka od razu zdiagnozowała uczulenie na kosmetyki. A jak dziennikarka wśród stosowanych wymieniła olej, specjalistka tylko wymownie pokiwała głową. Leczenie i powrót do zdrowia skóry twarzy zajął redaktorce ponad cztery miesiące. Musiała odstawić wszystkie używane kosmetyki oraz przyjmować doustnie antybiotyk przez dwa miesiące. Dodatkowo stosowała dwie maści lecznicze na trądzik różowaty i trądzik. Mogła stosować jedno konkretne mydło i jeden określony produkt do demakijażu.

Zobacz najlepsze kosmetyki dla kobiet!

Złe, dobre, szkodliwe, korzystne?

Dr Chlebus dopuszcza stosowanie olejów w pielęgnacji, ale w bardzo określonych sytuacjach. Jak mówiła:

Dopuszczam je jako dodatek do balsamów do ciała, jeśli ma się zdrową skórę. Według mnie oleje są przeznaczone do pielęgnacji włosów i najlepiej im służą. Wydaje mi się, że po to w ogóle wymyślono pielęgnację olejami. Nakłada się je na suche włosy mniej więcej od poziomu ucha do końcówek. Broń Boże na skórę głowy. Żadnych kompresów, bo wtedy też mogą zacząć się robić krosty.

Dermatolożka, dr Maria Noszczyk od kosmetyków naturalnych bardziej lubi i wyżej ceni produkty "high tech". - Jak większość zresztą osób, które otarły się o naukę - tłumaczy swoje preferencje. Zauważa jednak modę na stosowanie kosmetyków naturalnych. Jak tłumaczy:

Dlaczego nie oleje, skoro z pewnością są to jedne z najstarszych środków do pielęgnacji? Przede wszystkim warto, żeby pacjent zadał sobie pytanie, w jakim celu je stosuje? Bo czy jeden środek, choćby najbardziej naturalny, może się nadawać do wszystkiego? Zmywając twarz olejem, trzeba zwrócić uwagę na to, czy nie jest on lepki i czy się nie klei do skóry, pozostając na niej wraz z niezmytym brudem. Przy skórze tłustej i trądzikowej, a także wrażliwej, stanowczo odradzam stosowanie olejów.

Podobne zdanie na temat zmywania skóry olejami ma Bożena Społowicz, kosmetolog i skin coach:

Pomysł, że olej świetnie rozpuszcza makijaż i nadaje się do skóry tłustej, w imię zasady, że podobne przyciąga podobne, to jeden z największych kosmetycznych mitów ostatnich czasów. Owszem, olej łączy się z olejem, ale jak wiemy, skóra ma płaszcz hydrolipidowy, nie lipidowy. Sam olej nie umyje skóry! Poprawnie umyć skórę można na dwa sposoby:  mleczkiem - gdzie za pomocą emulgatora olej jest połączony z wodą, tworząc łagodną emulsję oczyszczającą oraz przy użyciu środków powierzchniowo-czynnych tj. płynu micelarnego, żelu do mycia, pianki, mydła.

Ewa Kusiak, technolożka, która pracuje dla polskiej marki YOPE nie przekreśla całkowicie stosowania olejów, wymieniając ich zalety:

Oleje roślinne mają wiele zalet. Zawierają dużo cennych składników: witaminy, kwasy tłuszczowe, antyutleniacze, mają działanie natłuszczające, zmiękczające, odżywcze, łagodzące. Są w stanie wyraźnie poprawić wygląd naszej skóry. Stanowią doskonałą bazę do masażu całego ciała.

Zdaniem Kusiak należy jednak mieć na uwadze także to, że długotrwałe stosowanie samych olejów roślinnych w celu nawilżania skóry może prowadzić do tego, że skóra zacznie się przesuszać. Oleje nie są w stanie zapewnić głębokiego nawilżenia, bo jak tłumaczy technolog:

Chronią skórę przed nadmiernym odparowaniem wody i przesuszeniem, ale jeżeli są stosowane samodzielnie, to nie są w stanie wiązać cząsteczek wody w głębszych warstwach naskórka. Oleje wykazują pośrednie działanie nawilżające, tzn. chronią skórę przed utratą wilgoci, ale nie wpływają na zwiększenie poziomu jej nawilżenia.

Zdaniem specjalistki dla zdrowej skóry dobry jakościowo olej jest bezpiecznym produktem. Jednak źle dopasowany może zapychać pory skóry, przyczyniając się do powstawania niedoskonałości lub po prostu nie działać. - Zasadniczo - zdaniem Kusiak - oleje są łagodne dla skóry, nie powodują podrażnień i reakcji alergicznych. Ryzykujemy jedynie, jeśli mamy alergię na roślinę, z której olej został pozyskany.

Sucha skóra przyjmie wszystko?

To właśnie walory nawilżające są przez kobiety, które narzekają na suchą cerę podkreślane podczas stosowaniu olejów. Posiadaczki kapryśnych cer cenią sobie nawilżające właściwości olejów, twierdząc, że ich problematyczna skóra jest w stanie "przyjąć" naprawdę wiele. Dr Noszczyk tłumaczy, że codzienne stosowanie olei to zły pomysł:

Do pielęgnacji skóry suchej stosuje się kosmetyki naśladujące budową naturalną barierę naskórka, na która składają się tłuszcze i składniki rozpuszczalne w wodzie, czyli hydro i lipofilne. Oleje są wyjątkowo lipofilne i zupełnie nie hydrofilne. I na tym polega problem. Stosowane w codziennej pielęgnacji zakłócają naturalne procesy rogowacenia naskórka i dojrzewania jego komórek, co powoduje w konsekwencji problem zarówno dla skóry tłustej i z zaskórnikami, jak i skóry suchej.

Bożena Społowicz nie jest całkowitym wrogiem olejów. Specjalistka zapewnia, że olej jako składowa kosmetyku jest ważny, bo nienasycone kwasy tłuszczowe zawarte w olejach są dobrym źródłem ceramidów, ważnego budulca warstwy barierowej skóry. Podkreśla jednak, że:

Trzeba jednak mieć świadomość, że oleje, jak również inne substancje, należy dostosować do potrzeb i rodzaju skóry, oraz jaką procentową zawartość kremu ma stanowić olej i z czym go połączyć, żeby przyniósł korzyści, a nie szkody. Jeśli ktoś chce eksperymentować na własną rękę, powinien zaznajomić się z recepturami kosmetyków, w pierwszej kolejności chociażby ze wskaźnikiem komedogenności (stopnia zatykania porów, gdzie 0 nie zatyka, 5 zatyka bardzo) olei, który powinien być zerowy (olej kokosowy ma wskaźnik 5).

Tak czy nie?

Z opinii specjalistów wynika, że oleje są dobre - jeśli stosujemy je okazjonalnie - na końcówki włosów i przy masażu ciała. Stosowania na twarz, zwłaszcza codzienne, specjaliści radzą unikać. Dr Chlebus twierdzi, że pacjentki, które teraz trafiają do jej gabinetu, to właśnie ofiary mody na oleje. Część z nich stosowała kosmetyk nawet przed dwa lata. 

Stosujecie oleje i jesteście zadowolone z efektów? Zachwycone wręcz? Jeśli na waszej twarzy pojawią się jednak krosty i grudki, skóra stanie się sucha, czerwona i swędząca, to możecie mieć uzasadnione podejrzenie, że to efekt alergii na kosmetyki oraz trądziku ludzi dorosłych i różowatego.

Dlaczego skóra tak reaguje na kurację olejami? Może dlatego że, jak tłumaczy dr Chlebus, gesty olej przylepia się do warstwy rogowej naskórka, dostaje do mieszka i zapycha go, tworzy wokół niego stan zapalny.

Dla Aleksandry Lubańskiej-Czubak to doświadczenie było tak dotkliwe, że z przekonaniem zapewnia, że będzie teraz dużo bardziej uważać, na to, co nakłada na twarz. Wy także powinnyście.

Więcej o: