Noce z mężczyznami Krystyny Mazurówny

- Nigdy Wam się nie zdarzyło przesiedzieć mocy z obcym mężczyzną w zepsutej windzie? Albo w poczekalni na dworcu? W lesie? Na opuszczonej budowie? W obcym domu, w którym zamek w drzwiach się zaciął? - pyta polska tancerka i choreografka Krystyna Mazurówna, a później zdradza swoje tajemnice.

Ten pierwszy raz

Pierwszy z opisywanych mężczyzn, wcale nim jeszcze nie był. Miał bujne kręcone, czarne włosy i ogromne oczy. Spotykali się na lekcjach tańca ludowego w szkole baletowej przy warszawskiej alei Niepodległości, na początku lat pięćdziesiątych minionego wieku. Nastoletnia Krystyna codziennie biegała do szkoły i spotykała obiekt swoich westchnień - Dariusza. Pierwszą wspólną noc spędzili na ławce w parku. Szybko jednak okazało się, że to uczucie nie ma szans na ciąg dalszy, gdy Darek wyznał Krystynie, że jest jedną dziewczyną, z którą może mieć wspólnotę duszy. - Bo czy to moja wina, że podobają mi się mężczyźni? - zapytał.

Wiele lat później pierwsza - platoniczna - miłość tancerki wylądowała w Nowym Jorku. Dariusz mieszkał przez długie lata ze swoim partnerem i tak jak marzył, został tancerzem, choreografem, a w końcu profesorem w czterech tamtejszych szkołach baletowych.

Będziesz moim lustrem, moim szczęściem, moją podporą

Kiedy Krystyna Mazurówna miała 18 lat, krytyk Zygmunt Kałużyński, powiedział jej, że w Polsce z mężczyzn liczą się tylko : Toeplitz, Mrożek i Kisielewski. Dla tancerki, takie słowa były wyzwaniem. Na pierwszy ogień poszedł więc Krzysztof Teodor Toeplitz (tancerka związana była także z synem Stefana Kisielewskiego - Wackiem). Związek okazał się jednak zbyt burzliwy, by mógł przetrwać starcie dwóch osobowości. Toeplitz chciał Krystynę wygładzić i na jej wizje kariery tanecznej, odpowiadał: - Ależ pieseczku, będziesz przecież prawdziwą panią domu, a w dodatku młodą mamusią. Zobaczysz, to ci wystarczająco wypełni życie. Nie musisz się martwić o pracę, ja zarabiam dosyć. Zresztą jedna gwiazda w rodzinie wystarczy! Ja muszę nadal tworzyć, jestem kimś, chyba to rozumiesz. A ty będziesz moim szczęściem, moim lustrem, moją podporą. Jak chcesz możesz nauczyć się wreszcie gotować, koteczku, i prowadzić dom na europejskim poziomie.

W pewnym momencie Mazurówna podjęła decyzję o rozstaniu. - Może krzywdzącą moje maleństwo (syna Kaspra) i mojego partnera, ale jedyną możliwą. Całą noc spędzili wtedy razem, we dwoje. Inaczej niż poprzednie - nie w objęciach. Ta noc była najtrudniejsza i najważniejsza.

 

Fot. WOJCIECH KUBIK EAST NEWS

Fot. BLAWICKI PIOTR EAST NEWS

Przystojny muzyk

"To był on. Najprzystojniejszy z nich wszystkich, chyba ich szef - wyczuwałam to z tonu jego głosu, z rzeczowości poleceń. Ubrany zawsze śmiało i kolorowo, uczesany z przedziałkiem pośrodku - "na Jezusa". Regularne delikatne rysy twarzy, spokój, głębokie spojrzenie.

Ale najważniejsze było w nim to coś... Coś nieuchwytnego, co sprawiało, że co wieczór przybiegałam do tej pracy z radością i nadzieją. (...) Pobraliśmy się parę miesięcy później - trzynastego. Przeżyliśmy razem 13 lat, mamy syna i córeczkę, kupiliśmy duże mieszkanie w centrum Paryża i pokaźny dom z ogrodem na wsi. Mieliśmy psa, dwa koty i górę wspólnych przeżyć. Na czele z tym najważniejszym - z pierwszej nocy, którą dla niego przetańczyłam".

Więcej nocy i wspomnień, znajdziesz w książce Krystyny Mazurównej "Moje noce z mężczyznami".

 

Zapraszamy na wieczór autorski z Krystyną Mazurówną:

 

Fot. mariuszz

Lubisz nasze artykuły? Zostań fanem i kliknij tutaj.

Więcej o: