"Na kolację odgrzałbym ci obiad od mamy, ale nie gołąbki, bo mama ich nie robi". Kulisy speed datingu [REPORTAŻ]

Trzy singielki: Filigranowa, Przebojowa i Blondynka, które chcą pomóc losowi w spotkaniu mężczyzny swojego życia wybrały się na speed dating, czyli szybką randkę. Czy serca im szybciej zabiły, a może była to strata czasu?

Pomysł na wybranie się na speed dating chodził każdej z nich po głowie - w końcu wszystkie są wolne - najdłużej Przebojowa - od trzech lat. Blondynka i Filigranowa chciały, ale się wstydziły i nie wiedziały jak się do sprawy zabrać. - Zapisanie się na randkę było banalnie proste - mówi Przebojowa - najbardziej z całej trójki przedsiębiorcza. Wrzuciłam z angielska brzmiące hasło w wyszukiwarkę, dodałam miejsce - Warszawę i weszłam w pierwszy link, który się wyświetlił. - Szybkie randki to impreza organizowana, w której uczestnictwo wiązało się z opłatą - czym jednak jest 30 złotych wpisowego przy perspektywie spotkania drugiej połówki? - mówi Filigranowa. Ze strony, z której korzystałyśmy wynikało, że jest jeszcze opcja bardziej prestiżowa - speed dating VIP - postanowiłyśmy jednak nie rzucać się od razu na głębokie wody, zwłaszcza, że taka możliwość cieszyła się zainteresowaniem głównie ze strony kobiet.

Dziewczyny do końca nie miały pewności, czy na wybrany przez nie termin uzbiera się wymagana liczba panów... Ostatecznie udało się i wszystkie trzy podekscytowane czekały na sobotę.

 

Fot. Archiwum prywatne

Pięć minut na mężczyznę

- Poszłyśmy trochę "zdygane" - wspomina Blondynka - byłyśmy jednak we trzy i to dodawało nam otuchy. - Pierwsze wrażenia? Dużo fajnych, atrakcyjnych kobiet - naprawdę ładnych i zadbanych. Z kolei panowie, ubrani jak z jednej foremki - wszyscy w dżinsach, T-shirtach i koszulach upchanych w spodnie - zgodnie orzekły wszystkie trzy. - Ja nie spodziewałam się mężczyzn po czterdziestce - zwłaszcza, że dolna granica wieku to było dla kobiet 27 lat - mówi Blondynka.

Na miejscu, w klubie, w centrum Warszawy panował półmrok, przy barze można było zamawiać napoje - byli tacy, którzy odwagi dodawali sobie sącząc alkohol. Krok pierwszy rejestracja - każdy dostaje swój numer i kartkę, na której może zaznaczać swoje typy. Przy ustawionych stolikach siadają panie, bo to panowie będą się zmieniać i krążyć. - Dosyć zabawne okazało się to, że speed dating jest szybki tylko z nazwy - w sumie spędziłyśmy w klubie ponad cztery godziny - wylicza Filigranowa - a można było i dłużej, bo po części oficjalnej było coś na kształt małej imprezki.

 

Fot. Archiwum prywatne

Panów i pań było osiemnaście, a każdej osobie można było poświęcić pięć minut. - Pojęcie czasu w tym przypadku jest jednak względne - z niektórymi mężczyznami czas płynie szybko, rozmowa jest wartka, z innymi nie ma o czym gadać i czas wlecze się okrutnie - opowiada Blondynka. - Po dziesiątym kandydacie miałam już dość - czułam się zmęczona, zaczęła mnie boleć głowa i gardło, jakoś jednak dotrwałam do osiemnastego pana, chociaż po jedenastym wszyscy zaczęli mi się zlewać w jedną masę - opowiada Filigranowa.

"Jestem konkretny, więc pozwól, że zadam ci trzy pytania"

- Miałam przygotowaną listę pytań, ale starałam się ich nie powielać - mówi Filigranowa o kwestiach, które ją u mężczyzn interesowały. - Wolę spontanicznie rozmawiać i dostosowywać pytania do konkretnych osób. - Co mnie zadziwiło? Fakt, że moi rozmówcy w ogóle nie czytają książek, nie chodzą do kina ani do teatru. Jeden "w kinie zasypia", drugiego "książki nie kręcą", trzeci ostatni raz miał w rękach "lekturę szkolną szesnaście lat temu". Blondynka była dla przepytywanych łaskawsza - wszyscy byli ogólnie sympatyczni, ale trochę nudnawi - żaden z nich mnie nie zauroczył, nie zaintrygował. Przebojowa wyznała, że spodziewała się jakiegoś flirtu, bajerki, i tego jej najbardziej brakowało. - Z późniejszych rozmów z dziewczynami wiem, że wielu zadawało nam wszystkim te same pytania, w tym jeden inżynier, który był wyjątkowo rozczulający, a rozmowę zaczynał od słów: "Jestem osobą spokojną, lubiącą czystość, porządek i ciszę. Mam wykształcenie inżynierskie. Prowadzę bardzo spokojne życie, codziennie chodzę na 30 minut na spacer do lasu. Jestem bardzo konkretny, więc pozwól, że zadam ci trzy pytania". Ciekawi jesteście jakie były? Pierwsze: czy palisz, drugie: czy chcesz mieć dzieci (on nie chciał), trzecie: czy jesteś życiowo zdecydowana? Przebojowa poległa na drugiej odpowiedzi i nie doszła do trzeciego pytania - powiedziała, że chce mieć dzieci, a inżynier z wąsem nie był potomstwem zainteresowany. - Ale był także chłopak, który spędził trochę czasu na stypendium w Singapurze i miał wiele ciekawych rzeczy do opowiedzenia.

- Szczerze mówiąc nie miałam poczucia, że panowie są mną jakoś szczególnie zainteresowani - wyznaje Filigranowa. - Na pytania, które były zaskakujące np. po minucie rozmowy, pytałam jaki mam kolor oczu" odpowiadali - "ale żeś pytanie wymyśliła". Dziewczyny są zgodne, że panowie byli głównie informatykami i bankowcami, którzy przeważnie przyjechali do pracy, do Warszawy. - Myślę że nie mają tutaj zbyt wielu znajomych, czują się samotni i jest to dla nich szansa na poznanie ludzi, spędzenia wolnego czasu. Oczywiście nie można wszystkich wrzucać do jednego worka, ze trzech się wyróżniło - dodaje Przebojowa. - Moim ulubionym tematem były kulinaria - opowiada Filigranowa. - Lubię jeść, dlatego dopytywałam, co by mi ugotowali, gdybyśmy spotkali się na kolacji. Odpowiedzi nie były zachęcające: "wodę na herbatę", "kotleta bym ci odsmażył, jakbyś go sama zrobiła", "obiad od mamy, ale nie gołąbki, bo mama ich nie robi", "ryż z sosem ze słoika". - Słabizna - wzdycha dziewczyna.

Jak nie kobieta, to kumpel

To co najbardziej zaskoczyło wszystkie dziewczyny to fakt, że dla speed datingowców takie spotkania to wyjście nie tylko do poznania kobiet, ale... kumpli. - Dowiedziałam się, że na speed dating wielu z nich chodzi regularnie, a z mitingów wynoszą znajomości z innymi mężczyznami - mówi Filigranowa. - Spotykają się latem na grillach i umawiają na piwo.

Filigranowa nie zaznaczyła żadnego kandydata, ale została wskazana przez czterech panów, Przebojowa zaznaczyła dwóch, ale wydaje jej się, że pomyliła rubryki i jej głos nie był ważny, ją wskazało trzech mężczyzn, z kolei Blondynka, która nie zaznaczyła nikogo, rozbiła bank - aż dziewięciu mężczyzn chętnie by się z nią umówiło.

 

Fot. Archiwum prywatne

Pierwsza przygoda ze speed datingiem wcale nie zniechęciła dziewczyn. Wszystkie trzy chętnie wybrałyby się na takie spotkanie ponownie, chociaż zazwyczaj swoich partnerów poznawały dotąd w bardziej naturalny sposób. Tylko Filigranowa zastrzega, że tym razem wybierze się na opcję VIP.

Lubisz nasze artykuły? Zostań fanem i kliknij tutaj.

Jak najłatwiej spotkać drugą połowę?
Więcej o: