Pierwsza i (ostatnia) randka [WASZE OPINIE]

Najgorętszą dyskusję w Waszych komentarzach wzbudziła randka opisana jako ta, która rozbiła się o kwestie finansowe. Mężczyźni piszą, że nie o takie równouprawnienie im chodziło...

W naszym poprzednim materiale opisaliśmy sytuacje, które przekreśliły szanse na wyjście poza pierwszą randkę. Znalazły się wśród nich kłamstwa dotyczące wieku, nieznajomość zasad ortografii, rozglądanie się za innymi osobami czy brak odruchu partycypowania w kosztach. Pod tekstem pojawiło się wiele Waszych komentarzy, które prezentują poglądy obydwu płci i zarzuty, które padają zarówno pod kątem randkujących kobiet jak i mężczyzn.

Lista Amy

Po przeżycia z własnego dorobku sięgnęła w baaardzo długim komentarzu Amy , która dokładnie punktuje kwestie, które jej zdaniem przekreślają potencjalnego kandydata. Mężczyzna kłamie, żeby zaimponować - minus, nawija bez końca o byłych nie przebierając w słowach - minus; robi niedwuznaczne komentarze dotyczące wyboru jedzenia w sali pełnej ludzi - także.

De-tce , która jak zaznacza w komentarzu jest po pięćdziesiątce i nie szuka ani sponsora, ani pocieszyciela, także zdarzyło się umówić z mężczyzną pierwszy i ostatni raz . Kontynuacji nie było, gdy ON spóźniał się i nie czuł potrzeby nawet kurtuazyjnego przeproszenia , gdy mówił tylko o sobie, swoich osiągnięciach, znajomościach, podkreślając jaki z niego Ważny Człowiek .

Panie wskazują na brak szacunku, egocentryzm i puszenie się. Według Elo dyskwalifikujące jest palenie papierosów - nie będzie nawet pierwszej randki zapewnia, a Monoekann twierdzi, że w jego przypadku kobiecie, która nie lubi "Gwiezdnych Wojen" to ani obfity biust, ani tyłek jak u bogini nie pomoże .

Zobacz wideo

Sprzedaż obnośna nie lepsza niż cmentarz

Randki okazują się także jedną wielką porażką, gdy wychodzi na to, że dla jednej ze stron to spotkanie biznesowe, nie meeting o zabarwieniu uczuciowym. Dla Anki specjalnością są 2 w 1, czyli pierwsze i ostatnie randki. - Przypadek pierwszy: Niby miło i fajnie tylko facet w pewnym momencie chciał mi sprzedać ubezpieczenie, trzeci filar i wszystko inne czym "handlował". Czułam się jak na spotkaniu z agentem ubezpieczeniowym. Numer dwa: - Zostałam zaproszona do McDonald'sa na drugie spotkanie. Nie jadałam wtedy mięsa i w zasadzie nie jestem i nie byłam nigdy fanką fast foodów, o czym osobnik płci męskiej wiedział .

Zigzaurowi zdarzyła się sytuacja podobna do wspomnianego wyżej przypadku pierwszego. - Umówiłem się na randkę z kobitką, która w toku rozmowy okazała się agentką ubezpieczeniową. Chciała sprzedać mi ubezpieczenie na życie ale stwierdziła, że konieczne będzie zbadanie mojego stanu zdrowia. Jego sposobem na wybrnięcie z kłopotliwej sytuacji było zaproponowanie prostej, niezawodnej i przyjemnej metody sprawdzenia zdrowia.

Kasa przyjmie, kasa wyda

Najwięcej emocji wśród męskiej części komentatorów wzbudziła kwestia zapraszania i płacenia za randki. Naiwniakiewicz zapewnia, że koegzystencję randkową przerobił aż do bólu. - Kobiety w kwestii współfinansowania spotkań okazują zainteresowanie odwrotnie proporcjonalne do atrakcji, z których raczą korzystać . Jego zdaniem istnieją niewiasty, przypominające kaniankę pospolitą (roślina pasożytnicza), które w sposób bezceremonialny egzystują na ciele innych roślin-mężczyzn . Naiwniakiewicz pisze także, że: - Natura nie obdarzyła mężczyzn pawim ogonem ani słowiczym głosem. W zamian posiedliśmy atrybut wewnętrznej pewności, że tylko poprzez nadskakiwanie kobietom zyskamy ich zainteresowanie . Internauta uważa, że tak się smutnie składa, że zainteresowanie bywa bardzo kosztowne . Podając własny przykład dodaje: - Każde moje rendez-vous to wydatek rzędu... Zresztą, dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach. Z prostej przyczyny. Już ich nie mają, ponieważ spotykają się z wybrankami serca .

Etykietka argumentuje, że płaci ten, kto zaprasza: - Etykieta towarzyska mówi, że jeżeli ktoś zaprasza to również ponosi koszty. Oczywiście zapraszająca osoba może zaproponować podzielenie się nimi, ale trzymając się etykiety ma prawo czuć się zaproszoną w pełnym tego słowa znaczeniu. Te zasady działają również gdy to kobieta zaprasza mężczyznę na spotkanie . Internautka zapewnia, że nie widzi problemu, żeby w codziennym życiu ustalić zasady płatności na początku, żeby później nie było rozczarowania (np. ja stawiam kino, a ty popcorn albo dziś ja cię funduję, a następnym razem ty). - Tak jest wygodniej dla obu stron i pozwala uniknąć frustracji, w której jedna strona staje się sponsorem - podsumowuje.

Gorzej niż pensjonarki!

- To się kurde panowie zdecydujcie - pisze Podpisz się i podaje przykład randki, którą odbyła. - Kiedyś zajechałam na randkę samochodem (zwykłym, żadnym tam lanserskim SUV-em), zaproponowałam (gość się zgodził) współpłacenie za knajpę, postawiłam kino (wcześniej miałam bilety, bardzo chciałam iść na pewien film). Kiedy chciałam odwieźć go późnym wieczorem do domu, palnął, że "więcej sponsorowania jak na jeden wieczór zdecydowanie nie przyjmie", i że "ma dumę". To się, kurde, panowie zdecydujcie. Czasem gorzej z wami niż z pensjonarkami! (pierwotne określenie złagodzone przez redakcję).

Lubisz nasze artykuły? Zostań fanem i kliknij tutaj.

Więcej o: