Pieszczoch wiecznie żywy, czyli jak kochali tyrani

Na pewno nie była to miłość łatwa, miła i przyjemna, zwłaszcza kiedy się kończyła. Zaświadczyć o tym mogą przykłady kochanek odesłanych do klasztorów, torturowanych i ściętych. Nawet chwilom sielanki daleko było do normy. Mussolini brał kobiety gwałtem, car Piotr I gwałt polewał jeszcze alkoholem...

"Kobiety są po to, żeby je bić i mieć z nimi dzieci" - zgodnie z taką dewizą życiową kochał Benito Mussolini. Car Piotr I Romanow przez całe życie seks kojarzył z alkoholem i przemocą, pierwsze doświadczenia w obydwu dziedzinach zdobywając jako dwunastolatek. Z książki Jerzego Besali "Miłość tyranów" wynika, że dyktatorzy kochali tak, jak rządzili - narzucając swoją wolę kobietom i pozbawiając je możliwości decydowania o sobie. A kobiet mieli mnóstwo, bo niewiasty od wieków lgnęły do reprezentantów władzy, kuszone siłą i wpływami. Niektórzy z nich potrafili docenić partnerki - jak Ludwik XIV, który swojej pierwszej kochance podarował dom i rentę.

Jak dowodzi historyk, klucz do zrozumienia fenomenu miłości tyranów tkwi w próbie znalezienia odpowiedzi na pytanie, dlaczego nimi zostali. Czyżby traumy wynikające z dzieciństwa, wychowania, środowiska, alkoholizmu lub innych uzależnień sprawiły, że mylili miłość z podporządkowaniem, kontrolą i dominacją? Zdaniem Besali, często okazywało się, że ich siła jest pozorna, a pod pancerzem tyrana tkwi zagubione, szukające opieki dziecko, które z jednej strony pragnie zastępczej matki, a z drugiej chce podporządkować sobie kobietę.

Kochanki Słońca

Ojciec małego Ludwiczka - Ludwik XIII kazał swojemu synkowi podziwiać dorodność i sprawność swego przyrodzenia - każąc służącym "łaskotać go i całować się w ptaszka". Takie zachowanie pozostawiło niezatarte ślady w psychice Ludwika XIV. A urodził się po 22 latach starania swojej matki o powicie potomka, stąd wyrósł na chwalonego przez wszystkich pieszczocha - "arcydzieło Niebios, dar Boga dla Francji".

 

Ludwik XIVLudwik XIV Fot. za Wikipedia

Ludwik XIV Król Słońce uważał, że należy mu się wszystko, co najlepsze. Fot. Za Wikipedia

Pierwszą erotyczną przygodę przeżył w wieku 15 lat z damą dworu zwaną "Jednooką Kachą". Spodobało mu się, a kontakty seksualne z dojrzałą kobietą zaważyły na jego preferencjach i upodobaniu do starszych od siebie kobiet. Kiedy miał do wyboru - dwie potencjalne kochanki, wybierał brzydszą, ale starszą.

Wpływ na wybór żony miała matka - wskazała infantkę Marię Teresę Habsburżankę, córkę króla Hiszpanii Filipa IV. Szybko się jednak okazało, że nowa królowa jest nudna, zaborcza i zazdrosna. Po pewnym czasie władca uznał, że należą mu się najpiękniejsze kobiety w jego kraju. Po śmierci matki, która aktywnie mieszała się w życie uczuciowe i romanse Ludwika XIV, władca poczuł wiatr w żaglach. Od tej pory robił co chciał, a jedynym hamulcem stały się nauki kościoła.

Związek z żoną oraz kochanką - uległą Louise de La Valliere, ubarwił jeszcze jednym romansem - z mężatką - markizą de Montespan. De Montespan była z natury frywolna, lubiła seks i nie wstydziła się ujawniać swoich potrzeb. Do zbliżeń dochodziło trzy razy dziennie, a pożądania króla nie ostudziły ciąże kochanki. Pozycja metresy denerwowała królową, która zapominając o etykiecie miała wykrzyknąć: "Ta kurwa doprowadzi mnie do grobu".

Markiza de Montespan musiała ustąpić miejsca młodszej i szczuplejszej (po narodzinach dzieci bardzo utyła) kochance - Angélique de Fontanges.

Po śmierci żony (zmarła w wieku 45 lat) Król Słońce poczuł się emocjonalnie opuszczony. Ukojenie znalazł w ramionach dawnej guwernantki swoich dzieci, starszej od siebie o dwa lata pani Maintenon. Jakimi uczuciami kierował się król? Nie zależało mu już chyba na seksualnej fascynacji, a na miłości oddanej i troskliwej. W żonie znalazł oparcie emocjonalne, połączył popęd ze zbawieniem - dzięki małżeństwu współżycie przestało być grzeszne.

Trzeba przyznać, że zmieniając faworyty król potrafił wynagrodzić ochłodzenie uczuć - La Valliere dostała tytuł księżnej i posiadłości ziemskie w Turenii i Andegawenii. Ludwik XIV w odróżnieniu od innych przedstawionych w książce władców był kobieciarzem, ale nie potworem.

Seks na procentach

Dla Piotra I Romanowa seks i alkohol stanowiły idealne połączenie. Po spożyciu carewicz zaczynał obłapiać. Po takich sesjach do jego matki docierały rozpaczliwe listy, w których ofiary pisały o podartych ubraniach i połamanych żebrach. Lekiem na takie zachowanie miał się stać ożenek z Eudoksją Łopuchiną. W noc poślubną Piotr I kazał się żonie ubrać, po czym zerwał z niej odzienie i ją zgwałcił. Jak pisze Besala, w Rosji Romanowów sytuacja kobiet była dramatyczna - na wsiach niebicie żon uchodziło za brak miłości, a dziewczynami także handlowano.

Kochanka cara - Anna Mons - szynkarka i córka oberżysty - była przeciwieństwem jego przestraszonej i pobożnej żony. Umiała wypić, była wesoła i nie przeszkadzała jej wulgarność cara. Początkowo uczucie było brutalne, z czasem stało się poważne. Po powrocie z wojaży po Europie, Piotr I małżonkę wysłał do klasztoru, gdzie postrzyżono ją na mniszkę Helenę. Metresa cara miała się dobrze - władca po jednonocnych przygodach z prostytutkami zawsze wracał do niej. Do czasu, kiedy przypadkiem okazało się, że Anna miała romans. Wściekły car wtrącił ją do więzienia, a po uwolnieniu skonfiskował wszystkie dobra i odebrał prezenty.

 

Car Rosji Piotr I odcina brodę bojarowiCar Rosji Piotr I odcina brodę bojarowi Fot. Photo12

Car Piotr I lubił kobiety proste o chłopskim pochodzeniu. Na rycinie car obcina brodę bojarowi. Fot. Photo12

Na życiu cara zaważyło pojawienie się Marty Skowrońskiej (według innych wersji Wesołowskiej lub Wasilewskiej) - kobiety z przeszłością, którą w młodości zgwałcili szwedzcy żołdacy, sprzedał mąż, a kupiec kazał handlować ciałem.

Car poczuł, że żwawa, czerstwa, niepiśmienna chłopka jest mu przeznaczona. Kobieta okazała się znakomitym materiałem na matkę - urodziła carowi dwanaścioro dzieci, stała się również jego twierdzą. Zanim ją poznał, Piotr I uważał, że kobiety nadają się jedynie do uprawiania miłości. Zdeprawowany w dzieciństwie car Piotr I został okrutnikiem i tyranem, który ulgę odczuwał jedynie w zwariowanym, kompulsywnym, morderczym działaniu i seksie. A także w alkoholu.

Relacja z Katarzyną przypominała miłość matczyną przeplatającą się z erotyką, a Katarzyna tuliła go podczas napadów wściekłości, delirium i padaczki alkoholowej. Katarzyna została jego żoną, a jej pozycja była niewzruszona - także dzięki temu, że godziła się na seksualne wybryki męża. Nie protestowała przeciwko romansom - kolejno z Awdotią Czernyszewą, Anną Kramer, księżną Marią Kantemir, Marią Hamilton i wieloma innymi.

Miłość z bufonem

Mussolini już jako dziecko i młodzieniec uchodził za półszalonego dziwaka. W świat cielesnych przyjemności wkroczył jako 16-latek odwiedzając z kolegą dom publiczny. Pierwsze doświadczenie przypłacił zresztą syfilisem.

Z kobietami Benito postępował jak z kolegami - używając siły (gdy się opierały obiecywał im małżeństwo). Metodę na kobiety przełożył później na tłumy, pisząc, że: "Tłum, podobnie jak kobiety, stworzony jest po to, żeby go zgwałcić".

Żoną Mussoliniego została Rachela Guidi, która pracowała w zajeździe prowadzonym przez ojca Benita. Co prawda Mussolini zalecał się do jej starszej siostry, ale odrzucony zmienił obiekt adoracji. Mussolini nie był wierny Racheli - wdał się w romans z Giulią, którą "dysponował do woli", a później spotykał się z ukraińską socjalistką Angeliką Bałabanow oraz Idą Dalser. Każdej obiecywał wiele, a gdy osiągał cel tracił nimi zainteresowanie. Gdy kochanka za bardzo domagała się swoich praw, potrafił zamknąć ją w szpitalu dla obłąkanych.

Kobiet nie musiał zresztą zdobywać, bo same mu się ofiarowywały. Przyjmował je w Pałacu Weneckim w trybie pośpiesznym, nie bawiąc się w gry wstępne. Kobietom nie dawał nic, traktując seks z nim jako wystarczającą nagrodę.

 

Benito Mussolini, 24 września 1934 r.Benito Mussolini, 24 września 1934 r. Fot. ASSOCIATED PRESS/FOTOLINK

Benito Mussolini uważał, że kobiety nadają się tylko do uprawiania miłości. Fot. ASSOCIATED PRESS/FOTOLINK

W 1932 roku poznał Clarettę Petacci - kobietę, która odmieniła jego życie osobiste. W przeciwieństwie do swoich poprzedniczek, Klara była śliczna, zgrabna i młodsza od Duce o prawie 30 lat. Podobno przez cztery lata ich związek był wyłącznie porozumieniem duchowym.

Benito czuł się przy Klarze świetnie - w przeciwieństwie do żony, "rozumiała jego wielkość". Kiedy w przypływie szczerości przyznał się jej do zdrady, wybuchła furią. Benito ubłagał ją, żeby mu wybaczyła i dalej ją zdradzał, nie przyznając się jednak do romansów.

Mussolini kochał nie tylko Klarę, ale całą jej rodzinę, w której znalazł prawdziwe ciepło. Z czasem schorowany Benito zaczął się oddalać od Klary, która stała się zazdrosna i podejrzliwa. Na koniec życia Benito napisał w liście do żony, że "była jedyną kobietą w jego życiu, którą naprawdę kochał". Claretta Petacci - ta, która dała mu miłość i nie dostała nic w zamian została rozstrzelana razem z Mussolinim. Na wieść o śmierci Duce, decyzję o popełnieniu samobójstwa przyspieszył Adolf Hitler wraz ze swoją towarzyszką - Ewą Braun. Ale to już inna historia.

 

Benito Mussolini, 24 września 1934 r.

Fot. Materiały prasowe

Jak kochał fuhrer, Mao Zedong, Lenin, Stalin a także Henryk VIII i Katarzyna II przeczytasz w książce Jerzego Besali "Miłość tyranów" wydanej przez wydawnictwo Czerwone i Czarne, z której korzystałam pisząc ten materiał.

Więcej o: