Rzucił etat w korporacji i robi to, co lubi. Po roku zdradza, gdzie łatwo się potknąć. "Wolność? Naiwny mit"

Czy można mieć świetną pracę, lubić ją, czerpać z niej wiele korzyści, a mimo to czuć, że w gardle z dnia na dzień rośnie gula? Można. To historia Tomasza Czajkowskiego, kiedyś wziętego pracownika branży reklamowej, dziś blogera kulinarnego.

Tekst Tomasza Czajkowskiego republikujemy w wersji skróconej za jego zgodą. Cały post możecie przeczytać na blogu Magiczny Składnik >>

Co się właściwie wydarzyło?

Jeśli szukasz dobrej pracy lub kończysz studia z pięknymi planami zatrudnienia w wielkiej [...] korporacji, pewnie pomyślisz, że byłem niewdzięcznikiem. Kto z własnej woli pragnie zrezygnować ze stałej pensji, [...] prywatnej opieki zdrowotnej, recepcji odbierającej wszelkie paczki z internetowych zakupów, wyjazdów integracyjnych, premii rocznych, uznania rodziny i tej cotygodniowej euforii w piątek o 18:00? To byłem ja.

Zaraz po studiach we Wrocławiu pochłonęła mnie Warszawa. W sumie zupełnym przypadkiem i fuksem znalazłem się w środku Polskiej Branży Reklamowej przez wielkie PBR. Na początku trochę jak Dyzma, bo w sumie nawet nie szukałem pracy w Warszawie, a tu od razu etat w jednym z większych domów mediowych. [...]Masa branżowego i życiowego doświadczenia. Tak będę chciał pamiętać te sześć lat.

 

Podskórnie, powoli, ale konsekwentnie jednak rosła mi w gardle "gula”. [...] Do tego, dosłownie przez ostatni rok, pracowałem właściwie na dwa etaty. Rano korpo, wieczorem blog. [...]

Wiecie czego mi najbardziej brakowało? Jak było lato i było ciepło, a ja siedziałem w zimnym, klimatyzowanym biurze, to czułem taki straszny bezsens i niezgodę na moje zamknięcie w tym pomieszczeniu. Wiedziałem, że żaden urlop nie znieczuli mojej naiwnej tęsknoty do tej głupiej wolności. [...] pewnego majowego dnia [...] coś we mnie pękło i złożyłem wypowiedzenie ze skutkiem za 3 miesiące.

[...] Przeczytajcie jak to wyglądało i czego się nauczyłem przez ten pierwszy rok na swoim.

Mit decyzji

Ja swojej decyzji nie podjąłem z dnia na dzień, był to raczej efekt kilku miesięcy szarpania się z myślami. Nie wszystko mi w pracy pasowało i jakiś miesiąc przed dniem „zero” zaproponowałem pracodawcy pewien układ. [...] Nie do końca zgodzono się na moje warunki, dlatego złożyłem wypowiedzenie, a że miałem za sobą ponad 3 lata pracy w jednej firmie, to miałem jeszcze 3 miesiące na ewentualne odkręcenie sytuacji lub znalezienie sobie nowej pracy.

[...]  Pamiętaj, że nikt za ciebie tej decyzji nie podejmie (chyba, że wcześniej cię zwolnią). Decyzja o rozstaniu się z pracodawcą i oddaniu się błogiemu uprawianiu hobby jest najprostszą rzeczą, którą musisz zrobić.

Mit planu

Nigdy nie należałem do ludzi, którzy lubią i potrafią planować swoje życie. A już na pewno swoje plany gdzieś zapisywać i egzekwować. Zawsze mi się jakoś udawało i jechałem na szczęściu. Do czasu.

Pomyślałem i ułożyłem sobie w głowie plan, co ja będę robił przynajmniej przez część przyszłego życia. Cały ten tekst piszę z perspektywy blogera kulinarnego, ale jeśli chcesz się zabrać za artystyczne ślusarstwo, śpiew czy sport wyczynowy, też przed rzuceniem papierami musisz obmyślić lub spisać plan w perspektywie na przynajmniej kilka miesięcy albo i kilku lat w przyszłość.

[...] Podsumowując. Musisz mieć plan na kilka lat: co chcesz, co możesz robić, żeby móc się utrzymać ze swojej pasji. Najlepiej napisz sobie biznesplan. Serio.

Mit pracy

Może nie tyle pracy, co formy pracy. O tym, że będąc na swoim pracuje się de facto więcej niż w korpo, to musisz przyjąć za pewnik. [...] Od teraz to ty jesteś swoim szefem, ale twoim szefem zaczyna być klient, który będzie przynosił ci dochody.

 

Tak naprawdę ty sam stajesz się przedsiębiorstwem i dlatego niezbędne z mojego punktu widzenia będzie założenie działalności gospodarczej. [...] Założenie firmy w dzisiejszych czasach to jest chleb z masłem. Załóż sobie profil zaufany na ePUAP i od tej pory będziesz miał dostęp do różnych usług elektronicznych dla obywatela. Firmę otwiera się na CEIDG.

Jak w korpo nie lubiłem siedzieć w fakturach, tak w mojej firmie nie mam z tym problemu. Faktury wystawiam sobie na iFirma i przekazuję je później do rozliczenia mojej księgowej, której płacę 150 zł netto miesięcznie. Zawsze mogę się jej poradzić i osobiście polecam zainwestować w specjalistę, żeby po prostu mieć mniej stresów.

Mit pieniędzy

Rzucanie pracy bez planu jest nierozsądne, ale rzucanie bez pieniędzy to głupota. Ja mojej decyzji nie podjąłbym, jeśli nie wiedziałbym, że będę mógł się utrzymać z oszczędności i bez nowych dochodów przynajmniej pół roku. To jest mało czasu, które ci szybko minie.

Ja w głębi duszy wiedziałem, co się stanie i zarobionych dodatkowo pieniędzy nie wydawałem na przyjemności i ograniczyłem też inwestycje. Zrobiłem tak, ponieważ na inwestycje chciałem przeznaczyć środki z funduszu unijnego na otwarcie pierwszej działalności. Wiem, że dla niektórych to może być bolesne doświadczenie, ale żeby skorzystać z takiego dofinansowania, trzeba zarejestrować się w Urzędzie Pracy jako bezrobotny. Urzędy w całej Polsce mają co roku określoną pulę kasy, dzięki której aktywizują bezrobotnych. Z tego, co się orientuję, to można dostać do sześciu średnich krajowych i ja mniej więcej tyle właśnie dostałem. Całe te fundusze musisz włożyć w sprzęt, który będzie ci niezbędny do prowadzenia działalności.

Ja wymyśliłem, że poza pisaniem przepisów na bloga mogę też robić warsztaty dla mniejszych i większych grup. Kupiłem więc sprzęt, który mogę ze sobą zabrać do mobilnej skrzyni i zrobić warsztaty czy pokazy kulinarne gdziekolwiek będę potrzebny. Kupiłem też nowy komputer i lepszy sprzęt foto-video. Wiem, że są też inne fundusze, z których będę chciał w przyszłości jeszcze skorzystać, żeby rozwinąć skalę mojej firmy. Jak ognia boję się kredytów, dlatego nie myślę nawet nad taką formą finansowania. Jedynie oszczędności z tego, co wypracowałem i ewentualne dofinansowania.

 

Działalność gospodarcza nauczy cię jeszcze jednego – inwestowania. Co miesiąc lub kwartał musisz płacić podatek dochodowy, dlatego żeby go obniżyć, musisz inwestować i kupować. Nie wydawaj na głupoty, ale na takie rzeczy czy usługi, które zwiększą twoją wartość na rynku i pozwolą ci robić w przyszłości lepsze rzeczy czy usługi.

Ile można zarobić? Możesz nic nie zarobić, jeśli nie masz planu i potencjalnych klientów. Dlatego ważne, żeby nie zaczynać od zera i jeszcze w firmie budować sobie sieć relacji i pokazać się z dobrej strony. Będzie łatwiej zacząć. Z doświadczenia wiem, że uwolnienie mojej energii pozwoliło mi teoretycznie więcej zarabiać niż na etacie. Jedyny problem masz taki, że nie dostajesz co miesiąc stałej pensji. Partnerzy płacą raz szybciej, raz wolniej. Tutaj nie ma mowy o przyjaźni. Od razu pokaż się jako silny i konsekwentny partner i wymagaj terminowych płatności. Inaczej obudzisz się z debetem na karcie kredytując projekty swoich klientów [...].

Mit czasu

W tej kwestii popełniłem chyba najwięcej błędów. Byłem trochę "zdemoralizowany” oszczędnościami, więc z tego co pamiętam przez pierwszy miesiąc nie zrobiłem nic sensownego w kierunku założenia działalności. Na wszystko miałem czas i przeciągałem każdą bardziej skomplikowaną decyzję. [...] pracę z domu nad własnymi projektami wyobrażałem sobie jako piękny czas, w którym pracuję 2-3 dni w tygodniu, a resztę przeznaczam na czytanie książek, chodzenie do kina, po galeriach sztuki, ciągłe spotkania ze znajomymi, uprawianie sportu i generalnie relaks. Zderzenie z rzeczywistością nastąpiło szybko.

 

Te "dwa etaty”, jakie wypełniały mi czas wcześniej teraz przeznaczałem głównie na rozwój bloga i różne poboczne projekty. Można powiedzieć, że z małymi przerwami pracuję od poduszki do poduszki. [...]

Mit wolności

To jest chyba najbardziej naiwny mit ze wszystkich. Uwolnię się od szefa, od ciśnienia, od klientów. Będę sobie latał ponad wszystkimi na puszystym obłoczku. Niestety świat tak nie działa.

I w korpo, i na swoim trzeba mieć twardą dupę. Nawet bardziej. Bo jeśli w agencji byłeś copywriterem lub designerem, to musisz wiedzieć, że feedback, jaki do Ciebie docierał był wyjątkowo łagodny, przefiltrowany wcześniej przez "akanta”. Tutaj ty jesteś podmiotem ciśnienia i oczekiwań. Jeśli jesteś fachowcem pewnym swoich umiejętności, to sobie poradzisz. Inaczej musisz nauczyć się wyceniać i cenić swoją pracę i czas. Magiczne słowo ASERTYWNOŚĆ. Na swoim sam definiujesz granice swojej wolności, ale nie działasz w próżni.

 

Podsumowując, czego się nauczyłem przez rok poza korporacją:

Z perspektywy czasu uważam, że to była dobra decyzja. Nie wiem, co bym robił za rok w korpo. Może zostałbym w tej samej firmie. Może poszedłbym do konkurencji. Nic by się jednak nie zmieniło. Dla mnie byłby to czas narastającej frustracji i problemów z pogodzeniem bloga z pracą. Na nic więcej nie starczyłoby mi czasu.

Teraz po roku zaczynam dwa nowe duże projekty. Pewien kulinarny startup, który rozwijamy ze znajomymi. Premiera na jesieni 2016. Pracuję też nad pewnymi produktami marki Magiczny Składnik, które będę chciał wypuścić na rynek początkiem 2017. Na etacie nie miałbym czasu nawet tego wymyślić, a jeśli nawet, to nigdy nie przeszedłbym do fazy realizacji. Pomimo ogólnego poczucia straconego czasu, to był bardzo, bardzo dobry rok. [...].

Cały post Tomasza Czajkowskiego przeczytacie na jego blogu Magiczny Składnik >>

Rzuciliście pracę? Odmieniliście swoje życie? Było warto, a może żałujecie? Piszcie w komentarzach.