Seksuolog radzi

Seksuolog Ewa Żeromska, jak co miesiąc, odpowiadała w redakcji na telefoniczne pytania czytelników. Oprócz wielu osobistych problemów poruszano również tematy, które mogą zainteresować każdego. Być może i ciebie...

Czy jeżeli partner podczas wspólnego urlopu chodzi na plażę nudystów, to może znaczyć, że zaczyna szukać innych podniet, innych kobiet?

Kobiety często biorą sobie do serca takie zachowanie mężów. "Już mu nie wystarczam" - to pierwsza myśl, która pojawia się w głowie, gdy partner proponuje wypoczynek na plaży naturystów lub - gdy żona nie chce mu towarzyszyć - sam się tam wybiera. Tymczasem zupełnie nie ma się czym przejmować. W końcu nagość nagości nierówna - inaczej odbiera się roznegliżowaną kobietę w sytuacji intymnej, a inaczej na plaży, w tłumie ludzi. Chęć pójścia na plażę nudystów wynika zwykle z czegoś innego niż chęć seksualnych podbojów. Ludźmi, którzy się tam wybierają, kieruje najczęściej zwykła ciekawość ("jak to jest leżeć sobie wśród samych golasów"). To również sposób na zamanifestowanie potrzeby całkowitej swobody, wyzwolenia się z narzuconych norm, łamania konwenansów, a niekiedy też... pofolgowania swoim lekko ekshibicjonistycznym skłonnościom.

Czy dojrzały mężczyzna, który bardzo często się masturbuje, powinien poszukać pomocy specjalisty?

To zależy, co rozumieć przez bardzo często. Masturbacja nie jest żadnym zaburzeniem seksualnym, lecz naturalną formą rozładowania napięcia w sytuacjach, gdy kontakt seksualny z partnerem nie jest akurat możliwy. Wiele osób traktuje ją również jako uzupełnienie współżycia - towarzyszą jej przecież inne odczucia, wyobrażenia, fantazje niż w przypadku seksu w parze. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy onanizm staje się jedyną formą aktywności seksualnej, jaka człowiekowi sprawia przyjemność, i stopniowo zastępuje kontakty z partnerem. Albo gdy akty masturbacji są tak częste, że uniemożliwiają normalne funkcjonowanie w ciągu dnia. Trzeba wówczas popracować z pacjentem nad jego samodyscypliną.