Nie wiem, jak ci to powiedzieć...

Dziecku trzeba pokazywać świat, tłumaczyć rzeczy dobre i złe, ostrzegać. Często jednak nie umiemy znaleźć właściwych słów, tych za trudnych tematów jest cały ogrom. Są różnej klasy i wagi (rozwód, życie intymne, uczucia, przemoc, śmierć ... - wymieniać by długo). Łączy je to, że mówienie o nich wprawia dorosłych w zakłopotanie... Ale wreszcie pojawiły się dla nas, rodziców, pomoce naukowe - i to nie teoretyczne podręczniki ?jak rozmawiać z dzieckiem?, tylko książki do wspólnej lektury, które mogą mówić za nas.

Kocham swoje dzieci tak bardzo, że chciałabym je uchronić przed całym złem świata, przed cierpieniem, przed wszystkimi mrocznymi stronami życia. Przez pewien czas udawało mi się trzymać dziecko pod kloszem, nawet (wstyd się przyznać) czytałam bajki w wersji ocenzurowanej (babci czerwonego kapturka wcale wilk nie zjadł, tylko ukryła się w szafie), na domowy indeks trafiła duża część wierszy Brzechwy, który (choć w dzieciństwie wcale tego nie zauważyłam) dziś wydał mi się okrutny i złośliwy (warzywa giną w zupie, żaba wysycha po absurdalnych poradach doktora, z renifera zrobiono rękawiczki, a kaczkę dziwaczkę podano w buraczkach). Telewizji właściwie nie włączaliśmy.

Na dłuższą metę utrzymywanie klosza nad główkami naszych pociech jest, niestety, niemożliwe. Bo babcia mieszka z wujkiem, a nie z dziadkiem, bo w przedszkolu jeden chłopiec jest agresywny, rodzice przyjaciela się kłócą, a potem tata mieszka z inną panią, bo ukradli nam radio i reflektory, a znajomym cały samochód, bo w parku starsze chłopaki napadły na młodszego, w radiu mówili o molestowaniu, o zamachu bombowym, o strzelaninie.

Dla dobra dziecka trzeba z nim zacząć rozmawiać także o trudnych tematach (przedszkole i szkoła nie są tu, niestety, zbyt pomocne). Jeśli chodzi o kłopoty i skomplikowane sytuacje rodzinne, to wciąż jesteśmy zdani na siebie, nie znalazłam książki, która pomoże nam rozmawiać z dzieckiem np. o rozwodzie. Takie wątki pojawiają się na ogół w książkach dla dzieci strasznych, dla rodziców młodszych użyteczne mogą być filmy, (cała nowa seria, bardzo politycznie poprawna o przyjaciołach Kubusia Puchatka). "Tygrysek i przyjaciele" na przykład jest w całości historią o tym, że rodziny są różne. Jak łatwo się domyślić, rodziną tygrysa okazują się: miś, prosiaczek, kangurzątko i osioł.

Trudne uczucia

Łatwiej zapytać: "W co się bawiłeś?" niż: "Dlaczego jest ci smutno?". Łatwiej poczytać dziecku książkę, niż rozładować jego złość (w ogóle raczej nie lubimy, gdy dziecko jest smutne albo złe). Jeśli nie umiemy mówić z dzieckiem o jego uczuciach, pomocna będzie seria Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego: "Smok Lubomil i tajemnice złości", "Zaklęte miasto i sekrety smutku", "Pogromca potworów i magia strachu", "Bawian, Cudanna i Pułapki zazdrości" autorstwa Wojciecha Kołyszki. Ta seria bajek dla dzieci w wieku 5-9 lat ma ułatwić rozumienie i właściwe okazywanie uczuć. Na przykład w "Pogromcy potworów i magii strachu" dziecko może utożsamić się z bohaterami, którzy bardzo się boją wędrówki przez Puszczę Straszydeł, i uczyć się wraz z nimi, jak "nie bać się bać".

Na rynku jest też coraz więcej książek pomagających w uświadamianiu dzieci, bardzo dobre są odpowiednie fragmenty z encyklopedii o ciele dla dzieci z serii Larousse'a lub Bawidoc (wyd. Siedmioróg). Polecam też lekką i zabawną historię Babette Cole "Mama zniosła jajko" (wyd. Nasza Księgarnia), w której to dzieci tłumaczą zakłopotanym rodzicom kolejne etapy rozmnażania.

"Ten przewodnik uczy mówić NIE. Ale nie jest skierowany przeciw dorosłym. Nie uczy, jak stać się tyranem" - mówią autorzy wydanej przez wydawnictwo Muchomor książeczki "Poniżanie Nie!" Dominique de Saint Mars, Serge'a Blocha. I rzeczywiście, w lekkiej komiksowej formule uczą po prostu zdrowej asertywności. Uczą, kiedy dziecko ma prawo odmówić. Także dorosłym. "Nie" można odpowiedzieć na rozkazy. (Na obrazku mama nakłada dziecku kopiasty talerz, mówiąc: "Zjedz dokładkę"), na ciosy, kolegom, którzy proponują papierosa albo niebezpieczne zabawy, nauczycielom i rodzicom, jeśli traktują nas niesprawiedliwie. Emilia ma prawo powiedzieć "nie" spojrzeniom, które uważa za krępujące, musi odpowiedzieć "nie" na pieszczoty, które uważa za krępujące.

Inni, czyli bliscy

Z myślą o przyszłej Polsce Janów, wydawnictwo Muchomor próbuje uczyć Jasia tolerancji i empatii. "Różni, najróżniejsi" (dla mniejszych dzieci, do rozkładania) i dla nieco starszych Florence Dutheil, Henri Fellner "Rasizm i nietolerancja Nie" (dla dzieci powyżej 7 lat) - pomagają oswajać inność. Podobne przesłanie ma najnowsza disnejowska historia o Kubusiu Puchatku ("Kubuś i Hepalumfy"): wyolbrzymiamy różnice, a wystarczy pokonać uprzedzenia i możemy się zaprzyjaźnić.

Różnimy się wyglądem (starzy, czarnoskórzy, skośnoocy, niewidomi, niepełnosprawni), charakterem, religią, kuchnią, ubiorem, językiem, muzyką. Różnorodność jest wartością, ale różnice także niepokoją. W "Rasizm i nietolerancja Nie" autorzy pokazują (w komiksowej formie) sytuacje spotkań z innością i typowe reakcje na nią: zdziwienie, zakłopotanie (widząc osobę na wózku, boimy się, zamykamy w sobie), nieufność, wreszcie agresję.

Pewna pani mówi: "Wszyscy cudzoziemcy to złodzieje". "Nawet dorośli czasem się mylą. Zamiast powtarzać utarte opinie, stawiaj pytania, czytaj, dowiaduj się. Jeśli otworzysz się na innych, poznasz inne sposoby życia. Żeby dobrze żyć z innymi, bądź ciekawy, otwarty, sprawiedliwy, zastanawiaj się, reaguj na nienawiść" - komentują autorzy. Jasno definiują rasizm i podkreślają: "Każdy ma prawo do szacunku. Rasizm jest zabroniony przez prawo i karany" .

Źli ludzie, zły dotyk

Opowiadanie o wartości różnic jest stokroć łatwiejsze (pomagają w tym zresztą tradycyjne baśnie, choćby "Brzydkie kaczątko", a nawet lektury szkolne) niż mówienie o prawdziwie mrocznej stronie natury człowieka, o agresji, przemocy, molestowaniu. To całkiem realne zagrożenia i dziecko musi nie tylko o nich wiedzieć, żeby zachować ostrożność, ale także znać instrukcję obsługi niebezpiecznej sytuacji, gdy już się w niej znajdzie.

Takie instrukcje daje "Zły dotyk nie" Delphine Sauliere, Bernadette Despres (wyd. Muchomor). Uświadamia dziecku, co to jest molestowanie i że to ciężkie przestępstwo: "Przestępca to nie tylko ten, kto bije, grozi pistoletem czy zabija. Przestępcą może być także ten dorosły, który nie zachowuje się wobec dzieci tak, jak powinien. Może namawiać dziecko do robienia rzeczy, które je zawstydzają". Hela ma dziwnego sąsiada, który chce jej robić zdjęcia, kuzyn niepokoi Tomka, pewien pan chodzi za Zosią, trener zaczepia Piotrka, Anna i dziwny ojczym - po każdej z tych komiksowych historii dziecko znajdzie instruktaż, jak się zachować w podobnej sytuacji. Uciekać, wołać o pomoc, zwrócić się do policjanta, porozmawiać z rodzicami albo osobą, której dziecko ufa. Na końcu książeczki są adresy i telefony, pod którymi dziecko zajdzie pomoc (a także adres internetowy, pod którym można zgłosić pedofilskie strony). Obrony swoich praw i swojej nietykalności cielesnej uczy też książka "Nie lubię łaskotek. Prawo dziecka do mówienia "nie"" (GWP). Ta historia mówi o molestowaniu w rodzinie. Chłopiec nie lubi łaskotek wujka. Chce się schować, kiedy zbliża się jego wizyta, robi sobie kropki na twarzy, żeby pomyślał, że ma ospę, i bał się zarazić. W końcu mówi o tym mamie. Wszystko dobrze się kończy, ale w sytuacjach molestowania w rodzinie najbliżsi często, niestety, nie wierzą swojemu dziecku.

Dominique de Saint Mars, Serge Bloch w "Przemoc Nie!" najpierw tłumaczą przyczyny agresywnych zachowań. Możesz stać się agresywny, kiedy o wszystkim za ciebie decydują ("przestań się bawić, za mało się uczyłaś i musisz się jeszcze wykąpać, i jeszcze...."), kiedy nie okazuje ci się szacunku ("jeszcze nie widziałam tak złej uczennicy"), kiedy się z ciebie naśmiewają, traktują jak zero, kiedy jesteś zazdrosny, kiedy czujesz się odrzucony, kiedy rodzice nie zajmują się tobą dostatecznie, kiedy rodzice cię biją. Na końcu rady, co robić, gdy dziecko padło ofiarą agresji, wymuszania haraczu, brutalnej przemocy. Przemoc wobec dzieci i dorosłych jest prawnie zabroniona - przypominają autorzy. Tej książeczce można zarzucić nadmierną skrótowość, omawia za dużo rodzajów przemocy. Czym innym jest bicie dzieci w rodzinie, czym innym wymuszanie haraczu przez starszych kolegów i inna jest "instrukcja obsługi" tych sytuacji (pierwsza jest dla dziecka nieskończenie trudniejsza). Tylko o zjawisku przemocy w szkole mówi książka "Śmierdzący ser. Jak bronić się przed przemocą w szkole" (GWP). Guz prześladuje Aleksa, poniża go, wykorzystuje. "Chcecie poznać kogoś, kto cuchnie jak śmierdzący ser? Hej, śmierdzący serze, daj mi pracę domową". Aleks nie wie, jak sobie z nim poradzić, jest zastraszony, boi się prosić o pomoc. Na szczęście o wszystkim dowiadują się rodzice i pomagają przygotować plan poradzenia sobie z prześladowcą.

Wszystkie te książki mówią w sposób zrozumiały dla dziecka, a co najważniejsze - spokojny i praktyczny. Uczą zdrowej ostrożności, a nie lęku. Ostrzegając, zachowują pozytywny obraz świata, nie niszczą przekonania, że ludzie (sąsiedzi, wujkowie, ojczymowie i koledzy) zdecydowanie częściej są dobrzy niż źli. "Nie wszyscy dorośli mają złe intencje, kiedy pieszczą dzieci. W większości przypadków są to gesty czułości" - czytamy w "Zły dotyk. Nie". Ja, ostrzegając synka, popełniłam jakiś błąd. Widząc, jak z radością bierze batonik od pana w kolejce na poczcie, przerażona jego naiwnością, powiedziałam mu, że nie wolno rozmawiać z obcymi, reagować na ich zaczepki, nie wolno nigdzie z nimi chodzić ani przyjmować od nich słodyczy. Teraz mój synek z dumą spogląda na mnie, gdy nie reaguje na uśmiechy staruszek w parku, nie odpowiada pani w księgarni, gdy ta pyta go, ile ma lat, nie bierze promocyjnego lizaka od sprzedawczyni. A najzabawniejsze, że pilnuje mnie, żebym nie rozmawiała z obcymi. "Znasz ją?" - upewnia się, gdy witam się z jakąś przedszkolną mamą albo otwieram drzwi windy sąsiadce.

Więcej o: