O pozycjach słów kilka

Z czasem, metodą prób i błędów, każda kobieta odkrywa, które pozycje jej odpowiadają, a które zdecydowanie nie. Które dają jej szansę na spełnienie, a które są miłym urozmaiceniem.

Tak naprawdę są dwie zasadnicze pozycje. Pierwsza, kiedy partnerzy są do siebie zwróceni twarzami, i druga, kiedy są ułożeni głowa za głową. Reszta

to warianty tych dwóch zasadniczych ułożeń. I tu można sobie fantazjować i próbować zależnie od potrzeb i możliwości. Z czasem, metodą prób i błędów, każda kobieta odkrywa, które pozycje jej odpowiadają, a które zdecydowanie nie. Które dają jej szansę na spełnienie, a które są miłym urozmaiceniem, ale na pewno nie ułożeniem docelowym, w którym można przeżyć orgazm. Wszystko zależy od tego, która część twojej pochwy jest najwrażliwsza (szerzej o tym w kolejnym rozdziale), jak jest zbudowany partner (czy jego penis jest prosty, czy zakrzywiony, duży czy mały), słowem - musicie sami wypróbować, które ułożenie jest optymalne w waszym przypadku.

Klasyczna

Zwykle od tej pozycji wszystko się zaczyna i, prawdę mówiąc, wiele kobiet ją właśnie preferuje. Ma ona wiele zalet. Nie jest męcząca, zapewnia pełny kontakt dwóch ciał, a kobieta czuje się bezpiecznie schowana w objęciach swojego mężczyzny. W zależności od tego, czy wolisz płytszą, czy głębszą penetrację, możesz opuścić nogi luźno po bokach partnera lub opleść je wokół jego bioder. Możesz też nauczyć partnera, by podczas stosunku w tej pozycji poruszał biodrami tak, by delikatnie ugniatać twe łono. To dodatkowo pobudzi łechtaczkę i wzmocni

twoje doznania.

Na jeźdźca

To kolejna pozycja, która cieszy się wśród kobiet dużą sympatią. Nic dziwnego. Kiedy partnerka jest na górze, to ona jest panią sytuacji, dyktuje tempo, a także siłę i głębokość penetracji. Może więc dostarczyć sobie dokładnie takich wrażeń, jakie są jej potrzebne. Mężczyzna patrzy na kobietę, na jej piersi, wyraz twarzy i to jest podniecające. Jeśli lubisz kochać się właśnie w tej pozycji, nie przejmuj się tym, że twoja sylwetka nie jest idealna, ani tym, że mimika zanadto cię odkryje. Zbyt duża kontrola nad sobą i zastanawianie się, jak wyglądam i jak on mnie odbiera, przeszkadza w seksie i niepotrzebnie krępuje. Podczas stosunku mężczyzna może dotykać twoich piersi i łechtaczki, możesz też robić to sama. Pozycja "na jeźdźca" jest zalecana dla kobiet w ciąży, gdyż nie powoduje ugniatania brzucha.

Od tyłu

Może się okazać, że właśnie takie ułożenie dostarcza ci najwięcej przyjemności (bo np. lubisz, gdy pobudzana jest przednia ściana pochwy). W wersji "kolanowo-łokciowej" tej pozycji dochodzi do głębokiej penetracji i prawdziwie przyjemna jest ona wówczas, gdy kobieta jest silnie podniecona. Jedyny mankament tej pozycji jest taki, że dla mężczyzny jest ona bardzo silnie stymulująca - stosunek może więc nie trwać zbyt długo... Jeśli uznasz, że w ułożeniu "kolanowo-łokciowym" partner wnika w ciebie zbyt głęboko i sprawia ci ból, wybierz pozycję leżącą - ty leżysz na brzuchu, on na tobie

ze złączonymi nogami.

Na siedząco

Pozycja ta daje poczucie bliskości z partnerem, zapewnia kontakt wzrokowy, sprzyja czułym gestom, jak całowanie piersi i szyi partnerki, pieszczenie karku, włosów i twarzy partnera, wzajemne głaskanie po plecach. Ponieważ siedzisz na kolanach mężczyzny, znów jesteś stroną dominującą, choć oczywiście on może się włączyć

do akcji, lekko unosząc i opuszczając twoje biodra rękami oraz harmonizując swoje ruchy bioder z twoimi.

Bokiem

Ułożenie boczne jest bardzo wygodne i zmysłowe. Pozwala na spokojny, delikatny seks. Penetracja w tej pozycji jest dość płytka, co sprzyja wydłużeniu stosunku. Pobudzana jest przede wszystkim przednia ściana pochwy (ta, na której u wielu kobiet znajdują się punkty szczególnie wrażliwe na bodźce seksualne). Mężczyzna ma łatwy dostęp do wszelkich twoich stref erogennych. Może przez cały czas pobudzać piersi i łechtaczkę,

co sprzyja wspólnemu szczytowaniu.

W pozycji półleżącej

To kolejne z miłosnych ułożeń, które wiele pań bardzo sobie ceni. Można do niego łatwo przejść z pozycji tyłem na jeźdźca (kiedy partnerka siedzi na leżącym mężczyźnie odwrócona do niego plecami). Kobieta odchyla się po prostu do tyłu, a mężczyzna unosi tułów i podpiera się na łokciach. Penetracja w tej pozycji jest płytka, ruchy frykcyjne nie mogą być zbyt zamaszyste, gdyż członek może się wtedy wysunąć z pochwy. Dużo lepiej spisuje się w tych okolicznościach łagodne bujanie. Pobudzeniu ulega główne przednia ściana, a szczególnie początkowy jej odcinek. Niewątpliwą zaletą tej pozycji jest łatwa dostępność wszystkich stref erogennych kobiety. To, że mężczyzna ma dość ograniczone bodźce wzrokowe, można sobie zrekompensować, lokując się twarzami do lustra.

Więcej o: