Gdy dziecko jest zbyt ambitne

Na okrągło siedzi z nosem w książkach. Wszystkie sprawdziany zalicza na piątki. Samo z własnej woli startuje w olimpiadach. Koleżanki ci zazdroszczą. Kiedy jednak patrzysz na zmęczoną twarz swojej pociechy, boisz się, że to się może źle skończyć. I, niestety, możesz mieć rację.

Przeciętny nastolatek ma w głowie jedno - lawirować w szkole i dobrze się bawić, a poza tym uważa, że jakoś to będzie. Ambitny nastolatek wszystko stawia na jedną kartę. Chcąc być najlepszym, odstawia na bok kolegów, imprezy, pasje. Nie uprawia żadnych sportów, bo - jak twierdzi - szkoda mu czasu na ganianie za piłką. Nawet na wakacje zabiera ze sobą tony książek, żeby wreszcie spokojnie wkuwać angielskie słówka i podciągnąć się z chemii, bo w przyszłym roku musi mieć co najmniej piątkę. Jest perfekcjonistą i nie przyznaje sobie prawa do błędu. Poprawia każdą czwórkę, a stopnie poniżej czterech dla niego w ogóle się nie liczą. Każdą porażkę bardzo przeżywa. Kiedy np. nie przejdzie do trzeciego etapu olimpiady fizycznej, przez weekend nie wychodzi ze swojego pokoju. Niestety, bywa i tak, że z powodu przerostu ambicji i braku czasu traci coś bardzo ważnego, np. przyjaciela albo pierwszą miłość.

Czerwone światło

Często masz wrażenie, że twoje dziecko bierze na siebie zbyt dużo. Ale jak tu mieć zastrzeżenia do dziecka, które tak ciężko pracuje i tak bardzo się stara, by być numerem jeden? Robisz więc wszystko, by mu pomóc, bo dzisiaj na sukces trzeba pracować od przedszkola. Niestety, popełniasz błąd, bo niechcący podnosisz wyżej poprzeczkę. I koło się zamyka - twój ambitny syn czy córka, chcąc cię zadowolić, będzie uczyć się jeszcze więcej. Pamiętaj, że sukces ma swoją cenę. Czy twoje ambitne dziecko nie płaci za niego zbyt wysokiego haraczu? Mamo i tato, macie naprawdę trudne zadanie. Kiedy pociecha wraca z imprezy nad ranem w stanie "wskazującym na spożycie", oczywiste jest, że trzeba zareagować. Ale gdy dziecko uczy się po nocach, po lekcjach biega na zajęcia dodatkowe i idzie do szkoły pomimo grypy, wydaje się, że niewiele można zrobić. Sądzicie bowiem, że udział w "wyścigu szczurów" zapewni mu karierę i zawodowy awans. Warto jednak pamiętać, że nie wszyscy wytrzymują ten wyścig. Niektórzy odpadają po drodze, a ponieważ droga jest jednokierunkowa, powrót bywa niemożliwy. Długotrwały wysiłek umysłowy, przepracowanie, zarywanie nocy, brak odpoczynku, stres mogą skończyć się poważnymi problemami ze zdrowiem, depresją, a nawet próbą samobójczą. Dlatego musicie być czujni. Jeśli dostrzeżecie u swego dziecka poniższe objawy, będzie to świadczyło o tym, że powinno ono przystopować.

Mało śpi. Rano wstaje zmęczone, jakby się wcale nie kładło, a w weekendy i podczas wakacji cierpi na bezsenność.

Bywa często rozdrażnione bez powodu.

Jest labilne emocjonalnie - z euforii bez powodu przechodzi w apatię.

Miewa irracjonalne lęki, np. że przytrafi mu się coś złego.

Nie pamięta o swoich potrzebach: mało je, nie chodzi do fryzjera, ubiera się byle jak.

Jest roztargnione, np. wkłada brudne skarpetki do lodówki.

Coraz częściej ma kłopoty ze zdrowiem: zdarzają mu się zasłabnięcia, a nawet omdlenia, często łapie infekcje, ma bóle głowy lub podwyższoną temperaturę, czasem kołacze mu serce i wzrasta ciśnienie.

Tort i... reszta świata

Jeśli niepokojące objawy trwają dłużej niż dwa tygodnie, musicie zareagować. Co zrobić?

Warto zweryfikować rodzinną skalę wartości. Być może do tej pory w waszym domu mówiło się głównie o sukcesach zawodowych, podkreślało wagę dobrego wykształcenia. Postaraj się, by to się zmieniło. Ambitny nastolatek każdego dnia musi dostawać od rodziców komunikaty, że jest dla nich ważny nie tylko jako wzorowy uczeń, ale przede wszystkim jako ich dziecko

i wspaniały człowiek.

Weź kartkę papieru i narysuj na niej okrąg imitujący tort. Powiedz dziecku, że to jest symbol doby. Poproś, by podzieliło tort na części: czas przeznaczony na naukę, rozrywkę, rozwijanie własnych pasji i odpoczynek. Kiedy skończy, uświadom mu, że tort człowieka sukcesu powinien być podzielony na mniej więcej równe części. Bo w życiu musi być czas i na pracę, i na rozrywkę, i na odpoczynek.

Postaraj się zagospodarować trochę czasu dziecka - zaplanujcie rodzinne wyjścia na basen, wyjazd na narty czy choćby wspólne spacery.

Porozmawiaj z wychowawcą syna czy córki albo z kimś ze szkoły, do kogo dziecko ma zaufanie. Podziel się swoimi obawami. Może razem łatwiej wam będzie przekonać twojego nastolatka, żeby zwolnił tempo.

Zainteresuj się nauką dziecka. Dowiedz się, który przedmiot jest dla niego najbardziej interesujący. Wytłumacz mu, że nawet genialny człowiek nie jest alfą i omegą w każdej dziedzinie. Jeśli pomożesz mu odkryć jego pasję, łatwiej będzie mu się skoncentrować na rzeczach naprawdę ważnych.

Dziel się z nim swoimi doświadczeniami. Powiedz, że np. byłaś świetna z przedmiotów humanistycznych, za to z matematyki miałaś tzw. oceny państwowe, bo szkoda ci było czasu na wkuwanie wzorów i wolałaś pogłębiać wiedzę z przedmiotów, które cię interesowały.

Przekonaj dziecko do zasady 60 na 30 - po 60 minutach nauki 30 minut przerwy. W takiej sekwencji ludzki mózg pracuje najbardziej wydajnie.

Naucz dziecko planować dzień. Każdego dnia wieczorem wspólnie spisujecie na kartce, co ma do zrobienia następnego dnia po szkole. Pomóż ułożyć mu harmonogram w ten sposób, by na naukę nie poświęcało więcej niż 2-3 godziny dziennie. Jeśli czeka je ważny egzamin, pomóż mu rozłożyć naukę na kilka dni.

Zaproponuj dziecku, żeby wybrało się do doradcy zawodowego, np. w poradni psychologiczno-pedagogicznej, który zrobi mu test predyspozycji zawodowych i pomoże zaplanować rozwój zawodowy.

Jeśli twoje zabiegi nie przyniosą oczekiwanego rezultatu, wybierz się do psychologa

i poproś go o pomoc. Specjalista zna takie przypadki i pomoże wam wspólnie rozwiązać problem. Nie odkładaj jednak zbyt długo pierwszej wizyty.

Więcej o: