Wirtualna Dzielnica Czerwonych Latarni: Second Life ma problem z seksem

Jedną z najważniejszych zalet Second Life jest fakt, że użytkownicy mogą całkowicie dowolnie tworzyć swoje awatary. Dzięki temu zmieniają się w wampiry, punki, modelki, striptizerki, a nawet prostytutki. Seks sprzedaje się w Second Life tak samo dobrze jak w realnym świecie. Według danych Linden Lab, transakcje dotyczące seksu w Second Life sięgają kwoty 35 milionów dolarów - realnych.

Linden Lab w oficjalnym blogu podało, że zamierza "udoskonalić" Second Life i dać mieszkańcom wirtualnego świata więcej kontroli nad tym, co tam widzą. Firma zamierza wypracować definicję treści dla dorosłych, która zawierałaby "wyraźne zachowania seksualne" oraz "obraz genitaliów", "obecność intensywnej przemocy" i "stymulacja przez używanie narkotyków". Zmiany mają pojawić się już za kilka miesięcy.

Strefa tylko dla dorosłych

Strefa tylko dla dorosłych będzie oddzielona od "głównego lądu". Ludzie, którzy będą chcieli dostać się do zakazanej strefy, będą musieli najpierw przejść przez procedurę weryfikacji wieku. (wykorzystując do tego np. swoją. kartę kredytową). Mieszkańcy, którzy posiadają posiadłości w strefie dla dorosłych, nie będą musieli się przenosić, ale będą zmuszeni do aktywacji weryfikacji wieku.

Second Life ma problemy

W przeszłości Linden Lab zmagał się już z problemami etycznymi i regulacjami prawnymi, włączając w to oskarżenia o dziecięcą pornografię czy problem z wirtualnymi bankami, które nie chciały wypłacić użytkownikom Second Life obiecanych pieniędzy z inwestycji.

Czytaj więcej o Second Life

Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl

Więcej o: