Trójkąt bermudzki i znikające włosy

Kobiece włosy, to temat wzbudzający wiele emocji. Z jednej strony (na głowie i rzęsach) pożądane - najchętniej mocne, gęste, zdrowe, lśniące i długie. Z drugiej (wszędzie poza głową) tępione, wyrywane, niechciane.

Temat włosów łonowych oficjalnie opuścił salony kosmetyczne, męskie rozmowy o podbojach seksualnych oraz fora poradnicze dla kobiet. Stał się zagadnieniem o wymiarze kulturowym, a nawet politycznym. Kobieca strefa bikini trafiła na łamy bostońskiego magazynu "The Atlantic" oraz brytyjskiego dziennika "The Guardian". W obronie trójkąta włosów wyruszył nawet marsz "Muff March" (ang. muff - mufka). Co spowodowało, że opinia publiczna skierowała swoje zainteresowanie w te tereny?

Włosy łonowe na liście zagrożonych wyginięciem

Pozbywanie się włosów łonowych nie jest oczywiście niczym nowym. Ich eliminacja od wieków cieszyła się większym (w starożytnym Egipcie, Grecji, Rzymie) i mniejszym (średniowieczna Europa) powodzeniem. Naukowcy nie dają jednoznacznej odpowiedzi, czemu właściwie służy kępka włosów umiejscowiona między nogami. Ochronie przed otarciami ochronie w ogóle, przyciągnięciu uwagi i zasugerowaniu, że jesteśmy dojrzali (od kiedy nie chodzimy goli, funkcja ta zdecydowanie straciła swoje zastosowanie), potęgowaniu działania feromonów, zapewnieniu ciepła? Ze względu na zauważalne od kilku dekad kurczenie się rozmiaru bielizny, pozbywanie się włosów stało się dla kobiet i mężczyzn częścią dbania o wygląd. Całkowita eksterminacja owłosienia łonowego przy użyciu wosku przywędrowała do Stanów, a później Europy z Brazylii. Stąd także pochodzi nazwa określająca totalne usunięcie włosów ze wzgórka łonowego oraz spomiędzy pośladków - wosk brazylijski czy brazyliana. Małe wyjaśnienie dla niewtajemniczonych. Stylizacja intymna - tak, tak, jest taki twór - pozwala na uzyskanie różnych efektów. Bikini naturalne, to takie, w którego wygląd nie ingerujesz w ogóle. Możesz je oczywiście skracać, przycinać, podgalać, - wtedy przestaje być naturalne. Depilacja bikini i głębsze bikini, to zabieg woskowania, który w mniejszym lub większym stopniu usuwa włoski, które wystają poza figi. Zabieg znany jako depilacja francuska pozwala na usunięcie większej liczby włosów - nie tylko z pachwin i boków, ale także z góry. Na wzgórku zostają włosy - mogą mieć dowolny kształt - najczęściej jest to wąski pasek. Zabieg depilacji brazylijskiej to już prawdziwe wyzwanie. Kosmetyczka usuwa wszystkie włosy z okolic intymnych - także te spomiędzy pośladków.

Moda na gładkie łono

Kiedyś tak nie było - powiecie. Owszem, w naszym kręgu kulturowym sprawa jest dosyć świeża. Przeglądając archiwalne roczniki pism dla mężczyzn z lat 70. i 80. łatwo zauważyć, że na ich rozkładówkach królowały kobiety z bujnymi fryzurami intymnymi. Wyznawcy spiskowych teorii, popularność upodabniania wzgórków do tych typowych dla małych dziewczynek łączą z biznesem pornograficznym. Przedstawiciele pornobiznesu zasłaniają się (i łyse łona) względami praktycznymi. Narządy pozbawione owłosienia lepiej ich zdaniem wyglądają w zbliżeniach, a w przypadku męskich członków sprawiają, że wydają się one optycznie większe. Dziennikarze "The Atlantic" podają własne kamienie milowe mody na gładkość. Pierwszy z nich przypada na rok 1980. Wtedy swoje studio urody "The J. Sisters" oferujące zabieg wosku brazylijskiego otworzyło siedem pochodzących z Brazylii sióstr Padilha. Dwie dekady później podczas pobytu w Los Angeles na brazylianę wybiera się Carrie Bradshaw - postać z serialu "Seks w Wielkim Mieście". Carrie i jej przyjaciółki mają marketingową siłę huraganu. Depilacja brazylijska, mocno wspierana wypowiedziami celebrytek, oficjalnie podbija krocza Amerykanek. Victoria Beckham odważnie stwierdza, że wosk brazylijski powinien być obowiązkowy dla wszystkich kobiet, które skończyły 15. rok życia. Eva Longoria dzieli swoje życie seksualne na przed i po brazylianie. Do chóru zachwyconych dołączają mężczyźni, część z nich pozwala sobie nawet na deklaracje, że nie umawia się na randki z kobietami, których wzgórek nie jest wystarczająco gładki... Niepostrzeżenie wpadamy we własne sidła. W naszym i tak skomplikowanym życiu, w którym musimy dbać o gładkie pięty, jędrne pośladki, świeży manicure, wydepilowane brwi i nogi, pojawia się nowy punkt programu - odpowiednio bezwłosy wzgórek łonowy.

Buntowniczki z wyboru

Być może gładki wzgórek to doświadczenie mistyczne - prosimy o podzielenie się wrażeniami panie, które przeżyły już swoją brazylijską przygodę (sam akt nie może chyba należeć do miłych). Część kobiet nie ma jednak ochoty wyglądać jak małe dziewczynki i buntuje się przeciwko odgórnej presji. Stąd marsze w obronie "mufki" i sprzeciw przeciwko narzucaniu kanonów intymnej urody. Ciekawe jest także zderzenie całkiem bezwłosego łona i erotycznego nacechowania tego widoku z pism dla mężczyzn z albumami z artystycznymi aktami. W 1999 roku, czyli przed oficjalnym nastaniem depilacji brazylijskiej, znany fotografik Paolo Roversi wydał album "Nudi" z aktami modelek - w wersji au naturel. Dla oczu przyzwyczajonych do nowego kanonu wzgórkowej urody, może to być interesujące przeżycie, dla wielu zapewne pozbawione podtekstu erotycznego. Do kobiet należy decyzja o zajęciu stanowiska, i to, czy ulegniemy presji otoczenia. Być może jesteśmy o jeden włos za daleko?

Więcej o: