Marie Helvin - seksowna 60-latka w bikini

Kim jest Marie Helvin? W latach 70. uchodziła za "najpiękniejszą kobietę świata". A dlaczego warto wspominać o niej również dzisiaj? Bo prawie 60-letnia Helvin wciąż wygląda pięknie, wciąż pracuje jako modelka i pozuje w bikini, a przede wszystkim otwarcie mówi o swoim satysfakcjonującym życiu seksualnym.

Gdy na miesiąc przed jej 60. urodzinami dziennik "Daily Mail" zapytał Helvin, jak to robi, że wciąż wygląda tak oszałamiająco mimo, że w jej wieku większość kobiet już tylko z nostalgią wspomina swoje ciało z młodości, weteranka modelingu wybuchnęła śmiechem.

"Mam wspaniałe życie seksualne, choć przyznam, że jest to też trochę męczące. Jest tyle nieprawdziwych opinii na temat skończenia sześdziesiątki. Najbardziej oczywista to ta, że nie można już być modelką. Ja jestem. Że nie chce się spać - ja potrzebuję nawet więcej snu niż wcześniej. I przede wszystkim, że zanika libido. A prawda jest taka, że ono przychodzi i odchodzi w zależności od naszego nastroju. Ja czuję się teraz cudownie. Jestem singielką, ale chodzę na randki i utrzymuję relację seksualne i to z trzema mężczyznami, którzy wiedzą o sobie nawzajem. Nie wiem, czy są o siebie zazdrośni, ponieważ nie pytam ich o to. Monogamia nigdy nie była dla mnie ważna, nie jest wyznacznikiem prawdziwych uczuć. I przede wszystkim umawiam się na randkę tylko wtedy, gdy czuję się dobrze, gdy nie przeszkadza mi burza hormonów albo nie budzę się z poczuciem, że jestem gruba".

Reklamowanie biustonoszy

Cóż, Marie Helvin z pewnością gruba nie jest, a figury pozazdrościć jej może niejedna młodsza koleżanka. Ale nawet dla niej pozowanie do katalogu kostiumów kąpielowych marki Isme było pewnym wyzwaniem.

"Przede wszystkim martwiłam się, czy nie jestem za stara. Ale kolekcja Shapewear bardzo mi się spodobała, ponieważ adresowana jest właśnie do dojrzałych kobiet i za pomocą odpowiednio zaprojektowanych miseczek sprytnie podnosi i podtrzymuje biust. Piersi nie wyglądają na oklapnięte. Podobają mi się także stylizowane na lata 50. szorty do kompletu. To dobrze, że firmy zaczynają dostrzegać potencjał i potrafią już sobie wyobrazić, że 50 i 60-latki także mają odwagę założyć strój kąpielowy".

Więc jak ona to robi? Helvin twierdzi, że za jej nienaganną sylwetką stoi ciężka praca. "Cztery razy w tygodniu ćwiczę na siłowni po 40 minut. Robię to z powodów zawodowych. Naprawdę zależy mi na tym, żeby utrzymać się w branży, w której nie ma zbyt wielu sześdziesięciolatek. Chciałabym popracować jeszcze przez rok lub dwa, nie wydaje mi się, że mogłabym to wciąż robić w wieku 70 lat".

Modeling od młodości

Marie Helvin zaczynała karierę modelki w wieku 15 lat jako twarz marki Kanebo. Urodziła się w Japonii, gdzie jej ojciec stacjonował jako żołnierz i poślubił japońską tłumaczkę. Egzotyczna uroda Helvin od zawsze fascynowała fotografów. Jednego z nich, Davida Baileya, poślubiła w wieku 23 lat i razem stworzyli serię niezapomnianych aktów, które podziwiać można w albumie "Trouble and Strife". Ekscentryczne małżeństwo prowadziło otwarty dom, do którego często zapraszali zaprzyjaźnioną parę - Jerry Hall i Micka Jaggera. Oprócz ludzi nie brakowało tam też zwierząt. Bailey hodował 70 papug, Helvin miała swojego królika. Fotograf od początku sterował karierą młodej modelki i kontrolował nawet to, ile i co jadła. Na dodatek nigdy nie był wierny, więc gdy Helvin znalazła w jego ciemni bardzo intymne zdjęcia młodej modelki Cathrine Dyer zdecydowała się na rozwód.

"Miałam dość. Bailey był niewierny przez całe nasze małżeństwo. Miałam wiele powodów, żeby od niego odejść. Skończyło się na romansie z Catherine. I co jest największą ironią losu - jak tylko go poślubiła, od razu oddała wszystkie papugi do zoo. Ja nie byłam się w stanie na to zdobyć i wytrzymałam z nimi przez 10 lat!".

Helvin zrezygnowała z modelingu na początku lat 80. i zajęła się rozwijaniem swojej kariery w radio i telewizji. Udzielała się jako prezenterka i prowadząca programy lifestylowe, była także gościem reality show dla początkujących modelek "Britain's Next Top Model". Istotnym źródłem utrzymania Helvin były inwestycje giełdowe, jednak wskutek załamania giełdy po zamachach 11 września straciła fortunę i w wieku 50 lat groziło jej bankructwo.

"Musiałam stanąć na nogi, ale jedyną rzeczą, jaką umiałam była praca modelki. Perspektywy nie były optymistyczne. Jeszcze 10 lat temu 50-letnia modelka to był oksymoron. Wpadłam w depresję i płakałam całymi nocami. Ale dziś patrzę na tamten okres jak na bezcenny dar. Te wydarzenia zmusiły mnie, żeby przełamać pewne granice i utorować nowe drogi w modelingu. Po raz pierwszy czuję, że mam kontrolę nad moim przeznaczeniem. Młody wygląd to stan ducha, resztę załatwia make-up" - podsumowuje swój powrót do pracy Marie Helvin.