Czy telefon i 20 m kwadratowych wystarczy do zrobienia prawdziwego talkshow?

Nie ma rzeczy niemożliwych? Łukasz Jakóbiak twierdzi, że nie ma, a na dowód... świeci przykładem - na razie w Internecie, a wkrótce zapewne w telewizji.

Biję się w piersi, że w tematach show-bizowych moja czujność jest mocno uśpiona. Tak to jest, gdy za sprawą małego dziecka w domu, lepiej orientuję się, dokąd popłynął Wesoły Roger i kogo wyleczyła doktor Dosia. Zasłaniając się brakiem zawieszenia w czasoprzestrzeni tłumaczę swoje niezorientowanie w kwestii wyrastających jak grzyby po deszczu internetowych talkshowów. Wystarczył jednak jeden zjadliwy wirus, który na cztery dni ściął mnie z nóg i przykuł do łóżka, a nadrobiłam zaległości i już wiem! Wiem więcej niż przed tygodniem.

Fot. Archiwum Łukasz Jacek Jakóbiak

Łukasz Jakóbiak przy pracy. Fot. Marcin Kucewicz/Agencja Gazeta

Uparty i konsekwentny

1.460.155 wyświetleń, z czego moich około dwudziestu, miały kolejne odcinki "20m2 Łukasza" - programu realizowanego w kawalerce prowadzącego (tytułowe 20 m), a nagrywanego na trzy telefony komórkowe. Łukasz Jakóbiak konsekwencją i zapewne urokiem osiąga zamierzone cele - najpierw jako łowca autografów i zdjęć z gwiazdami, później osoba, która chciała pracować w branży muzycznej (zawiesił przed siedzibą jednej z wytwórni fonograficznych swoje CV wydrukowane na ogromnych planszach) i w końcu pomysłodawca programu z udziałem gwiazd. Co robi osoba, która wysyłając pomysł na gotowy show jest odrzucana przez decydentów w stacjach telewizyjnych? Większość zapewne pogrąża się w smutku, daje podkopać swoją pewność siebie, zajmuje się innymi projektami. Ale nie Jakóbiak, dla którego - jak deklaruje w czołówce swojego show - nie ma rzeczy niemożliwych. On z petenta w ciągu kilku tygodni zmienił się w gracza, do którego sami zgłaszają się ludzie, którzy wcześniej nie mogli znaleźć dla niego czasu. Nienajlepiej to świadczy o dyrektorach programowych, dobrze o Jakóbiaku.

 

Z grubej rury

Premierowy odcinek był mocnym uderzeniem - wystąpił w nim stylista Tomasz Jacyków, który mówi to, co myśli, nie owijając w bawełnę i waląc między oczy. Kawalerka, brak telewizyjnych reflektorów, publiczności, reżysera linii programowej służy - nie tylko gościom, ale także prowadzącemu.

 

- Mam wrażenie, że goście, w innych, bardziej wykreowanych warunkach raczej nie daliby wejść tak głęboko w swoje życie i wykazaliby się większą irytacją w przypadku pytań, które często słyszą - mówi osoba z branży telewizyjnej. - W tym programie zaskakuje mnie prowadzący, który wyciąga nieznane dotąd fakty - wie o gościach rzeczy, o których się nigdy nie mówiło - to plus - uważa jeden z fanów Jakóbiaka. Skoro o nieznanych faktach mowa, to wygląda na to, że prezent, który ląduje na scenie podczas koncertu Lady Gagi pochodzi właśnie od Łukasza. To na tę gwiazdę poluje Jakóbiak i zdaje się, że jest bliski osiągnięcia celu!

 

- Śmieszne są także przerywniki - wiercenie za ścianą, wizyta listonosza czy firanka przesłaniająca kamerkę - dodaje inny znajomy śledzący poczynania w kawalerce.- Nie masz wrażenia, że jego siłą jest także urok - pyta oglądająca programy znajoma. - On flirtuje z zaproszonymi, ale nie jest to takie "oklejające" jak w przypadku Kuby Wojewódzkiego, tylko bardziej subtelne? Muszę przyznać rację. Przez telefon i mail Łukasz Jakóbiak także jest sympatyczny, miły, zaangażowany. Chociaż pytania, które mu zadawałam słyszał już pewnie nie raz, odpowiedział na nie szybko i sprawnie, ale... wymijająco. W jednym z programów przyznał, że 90 procent pytań, które zadaje odzwierciedlają jego troski i niepokoje. Jedną z nich jest zapewne sztandarowe pytanie o sytuację nakrycia ukochanej osoby w łóżku z kochankiem.

U swoich gości Jakóbiak szuka także rad - jakich błędów nie powinien popełniać, jak uchronić się przed uderzeniem sodówki, jakie są złe i dobre strony bycia znanym. Do zaleceń stosuje się bardzo pilnie - na pytania prywatne nie odpowiada, decyzje podejmuje przemyślane. - Aktualnie 20m2 stało się moim głównym zajęciem. Zacząłem motywować ludzi do działania, mam wykłady, biorę udział w kampaniach i projektach. Resztę czasu poświęcam dla przyjaciół i na treningi na siłowni - tak odpowiada na pytanie, czym się zajmuje.

Łukasz Jakóbiak w rozmowie z Prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz. Fot. KAPIF

Vloger i komercha

Vloger, który opuszcza internet to w wyobrażeniu internautów, sprzedajna kreatura. Takich rzeczy się przecież nie robi... Jakóbiak nie ukrywa, że po to zrobił swój program, żeby do telewizji go zaproszono i po to, żeby mógł na nim zarobić. W doborze sponsorów i reklamodawców jest jednak kapryśny - "szukam sponsora, z którym mógłby się związać na dłużej". Na razie program na siebie nie zarabia, ale nie jest też kosztogenny. - Zarabiam na wszystkim, co się dzieje wokół mnie, czyli biorąc udział w innych projektach - tłumaczy Jakóbiak.

 

Kobiece tematy i poważne sprawy

Pierwszego dnia walki z wirusem obejrzałam wszystkie filmy Łukasza Jakóbiaka, w kolejnym nabrałam ochoty na więcej i trafiłam na rozmowy w cyklu "Bez Maski" Moniki Jaruzelskiej. Przejście od rozrywkowego i zabawnego klimatu 20 m2 do poważnych tematów i gęstych dialogów nie był łatwe, ale okazało się wciągające. Za tą produkcją stoi jednak więcej osób niż za 20 m2. Wśród internetowych produkcji polecam także program "Kobiecym okiem" mojej koleżanki zza biurka - Natalii Hołowni.

Bez reklam, blisko gościa, bez polityki i wtedy, kiedy chcesz - na 20m2 lub w pustym wnętrzu przemysłowym. Internet rządzi!

 
Zobacz wideo

Lubisz nasze artykuły? Zostań fanem i kliknij tutaj.

Więcej o: