Typy osobowości finansowych - jaki wpływ mają na trwałość związku? [PYTAMY]

Od dzieciństwa uczymy się podejścia do pieniędzy. To wpływa nie tylko na naszą osobowość, ale także na stworzenie udanego związku w dorosłym życiu. Kto ma na to większe szanse: para hedonista-ignorant czy dwóch materialistów? Rozmawiamy z Dianą Więch-Jurowiec, ekspertką w dziedzinie finansów i psychologii.

Joanna Biszewska-Miętka, Kobieta.gazeta.pl: Pieniądze to temat tabu, nie potrafimy o nich mówić. Prędzej porozmawiamy z partnerem o seksie niż o kasie.

Diana Więch-Jurowiec: Tak, panuje przekonanie, że o pieniądzach się nie rozmawia. W szczególności kobietom trudno o nich mówić, bo nie chcą być postrzegane jako materialistki. Często nie mamy dobrych wzorców wyniesionych z domu. Rodzice nie rozmawiają o pieniądzach w inny sposób niż podniesionym głosem, a więc dla dziecka oznaczają one konflikt. Albo w ogóle izolują dzieci od kwestii finansowych. Zdarza się często, że w domu decyzje finansowe podejmuje tylko jedna osoba, najczęściej mężczyzna, choć nie jest to regułą.

Kształtuje nas również brak pewnych zachowań u rodziców, np. niewypłacanie kieszonkowego - kieszonkowe jest przecież dla dzieci świetną szkołą zarządzania pieniędzmi. Czasami w rodzinach funkcjonują powtarzane przez pokolenia historie, np. o tym jak babcia poszła do pracy i dziadek ją zostawił lub o tym jak wujek przed wojną oszczędzał w banku, bank zbankrutował i wujek wszystko stracił. Przekaz jest prosty: nie warto oszczędzać.

Każdy z nas ma specyficzne podejście do pieniędzy, dziedziczymy je po przodkach?

- Mówimy o dziedziczeniu społecznym, czyli modelowaniu postaw przez członków rodziny. Często orientujemy się, że przejęliśmy sposób podejścia do pieniędzy od któregoś z rodziców. Jesteśmy skąpi jak ojciec, bądź rozrzutni jak matka, bo akurat z tym rodzicem bardziej się identyfikowaliśmy.

Jedna z moich ulubionych historii: w czasach PRL-u pewna babcia podczas zagranicznej wycieczki zapożyczyła się u współpasażerów, żeby kupić sobie nieprzyzwoicie drogi pierścionek. Jej rodzina musiała spłacać jej szaleństwo przez wiele miesięcy. Uczestniczka moich warsztatów odkryła, że jest wierną kopią swojej, uwielbianej zresztą, babci.

Mamy wdrukowane zachowania przejęte od rodziców, dziadków. Czasami nie akceptujemy sposobu, w jaki w rodzinie traktowało się pieniądze. Staramy się postępować zupełnie odwrotnie, ale i w tym przypadku tę naszą postawę na bakier kształtuje dom rodzinny.

Od małego słyszymy, że pierwszy milion trzeba ukraść, że tylko oszuści się bogacą, że biedni ludzie idą do nieba, a bogaci do piekła itd. Potem się dziwimy, że pieniądze są dla nas czymś złym.

- Rzeczywiście, w naszej kulturze panuje przekonanie, że nagroda czeka w niebie. Ważną rolę odgrywają wzorce mnichów i ascetów, którzy rozwój duchowy wynoszą ponad sprawy cielesne i materialne. Praca zarobkowa w naszym społeczeństwie często jest pokazywana jako przykry obowiązek. A przecież zarabianie pieniędzy może dawać satysfakcję, być pasją, wyzwaniem. Dla porównania w kulturze protestanckiej to właśnie ci, którzy wytrwale pracują i bogacą się, zostają nagrodzeni.

No dobrze, przejdźmy do meritum: jakie są najbardziej popularne postawy wobec pieniędzy opisane w psychologii finansów?

- Jest ich kilka, ale ja cenię typologię Olivii Mellan, która wyróżnia wśród ludzi cztery podstawowe osobowości pieniężne: materialistów, ascetów, ignorantów i ciułaczy. Jeśli jedno z rodziców jest materialistą, z dużym prawdopodobieństwem któreś z jego dzieci też nim będzie - tak powstają rodzinne imperia biznesowe. Jednak jeszcze raz podkreślę, że mówimy tu o pewnym modelowaniu postaw, wzmacnianiu niektórych zachowań a stopniowym usuwaniu innych. Rodzic materialista będzie zachęcał dzieci do zarabiania własnych pieniędzy w czasie wakacji, a rodzic ciułacz prawie na pewno kupi dziecku skarbonkę i dokładnie opowie, po co ona jest.

Oczywiście dzieci uczą się przede wszystkim patrząc, co robią jego najbliżsi. Rodzic, który sam nie ma nigdy żadnych oszczędności, na pewno nie nauczy dziecka oszczędzania bez względu na to, jak często będzie powtarzał, że jest ono ważne. Mówi się przecież o specyficznym zjawisku dziedziczenia biedy.

Czy podejście do pieniędzy ma wpływ na dobieranie się w pary? Czy działa zasada przeciwieństw?

- Kontrasty nam dobrze robią, ale pod warunkiem, że nie okopujemy się na swoich stanowiskach. Ciułacze nie potrafią się cieszyć pieniędzmi, dlatego radości z wydawania oszczędności mogą się nauczyć tylko od hedonistów. Z kolei ciułacz nauczy hedonistę, że czasami warto oszczędzać i odłożyć nagrodę w czasie.

Oczywiście zdarza się też tak, że spotykają się dwie osoby z identycznym, np. hedonistycznym podejściem do pieniędzy. Zazwyczaj jest tak, że jeden z partnerów jest bardziej rozrzutny od tej drugiego i w po pewnym czasie ich stanowiska polaryzują się: jeden idzie w stronę postawy oszczędnej, drugi staje się coraz bardziej rozrzutny. Konflikt narasta, partnerzy zaczynają sobie robić na złość - to niestety dość częsty scenariusz. Bez względu na to, jak się dobierzemy, jeśli w pewnym momencie porządnie nie obgadamy tematu pieniędzy i nie ustalimy pewnych reguł, konflikty będą się mnożyć.

Gorzej, kiedy nikt nie chce ustąpić. Czy wówczas każde z partnerów pójdzie w swoją stronę?

- Są dwa wyjścia. Albo będzie coraz gorzej (stosunek do pieniędzy jest często podawany jako powód rozwodu), albo trzeba się dogadać i zmienić. Nie tylko dla partnera, ale i dla siebie. Trzeba pamiętać, że bez względu na to, jaki typ się reprezentuje, postawa ekstremalna bardzo szybko może zniszczyć nasz związek.

A związek dwóch materialistów jest zawsze udany?

- Znam parę, która doskonale w takim układzie funkcjonuje. Prowadzą wspólny biznes, świetnie im to wychodzi, oboje są bardzo skoncentrowani na tym, aby osiągnąć jak najlepsze zyski. Dla materialistów pieniądze są równoznaczne z prestiżem. Oceniają ludzi po tym, ile mają pieniędzy, ale niestety zapominają o tym, że pewnych ważnych i pięknych rzeczy nie da się kupić. Wiele wspaniałych chwil nie wiążę się z wydawaniem i zarabianiem pieniędzy. Czasem tylko mam takie przemyślenie, że być może przydałby się materialiście asceta, dla którego pieniądze same w sobie nie stanowią sensu życia.

Co jeszcze może wpłynąć na nasze postrzeganie kwestii pieniędzy w dorosłym życiu?

- Bardzo często zdarza się też tak, że konkretne wydarzenie, często traumatyczne, ma znaczący wpływ na kształtowanie się osobowości finansowej. Jeśli nas okradziono, możemy żyć w przekonaniu, że pieniądze są niepewne i można je łatwo stracić. A to często prowadzi do hedonistycznego podejścia: nie warto oszczędzać, lepiej szybko wydać.

Jeden z dużych banków przeprowadził badania, z których wynika, że partnerzy często ukrywają przed sobą oszczędności. Znana jest Pani taka sytuacja?

- Tak, to się często zdarza, taki rodzaj finansowej niewierności. W takiej sytuacji zawsze doradzam parom, aby prowadzili odrębne konta, ale nie ukrywali tego przed sobą.

Pieniądze z osobnych kont małżonków są wydawane na przyjemności?

- Raczej tak. Ich właściciele nie są narażeni na komentarze w stylu: jak mogłaś kupić buty za 1000 złotych lub wędkę w cenie pralki. Spotkałam kiedyś parę, która ze względu na zainteresowania nie potrafiła się dogadać w sprawie wspólnych wakacji: on marzył o wędkowaniu na północy, ona o Bali. Dogadali się, że nie muszą spędzać całego urlopu razem i zadecydowali, że czasami mogą pojechać na wakacje osobno. Założyli osobne rachunki, każde z nich oszczędziło na wymarzone wakacje. To jest ważne, aby mieć kawałek finansów tylko dla siebie. Jak już wspominałam, problem się zaczyna, kiedy dzieje się to w tajemnicy przed drugą osobą.

Mężczyzna utrzymuje dom, kobieta zarabia mniej lub jest na wychowawczym - to wciąż popularny rozkład finansowych sił?

- Układ z takim podziałem zarządzania i zarabiania pieniędzy ma się całkiem dobrze. Na moich warsztatach jest wciąż niewiele świadomych finansowo kobiet, stanowią mniejszość, może około 20 proc.

Jednak coraz częściej widać zmianę ról wśród młodych osób. Panowie, zmęczeni rolą jedynego żywiciela rodziny i speca od finansów, częściej doceniają to, że kobiety biorą na siebie odpowiedzialność.

Zauważyłam, że w związkach w których partnerzy wspólnie zarabiają i zarządzają majątkiem panują zdrowsze relacje. Jedna z uczestniczek warsztatów powiedziała mi, że z mężem dbają o to, aby co miesiąc usiąść do stołu i porozmawiać o pieniądzach - ile zarobili, wydali, ile oszczędzili. Po takim finansowym spotkaniu nie tylko puszczają wszelkie napięcia związane z pieniędzmi, ale również lepiej się dogadują w łóżku.

Spotkałam się też z sytuacją, w której mąż jednej z uczestniczek moich warsztatów sam z siebie zaproponował, że w czasie urlopu wychowawczego będzie jej przelewał na konto "wynagrodzenie" w wysokości 80 proc. jej ostatniej pensji. To przykład bardzo partnerskiego związku. Jednak częściej zdarza się tak, że ten z partnerów, który lepiej zarabia, uważa, że ma więcej do powiedzenia, kontroluje to, co dzieje się w domu i sam podejmuje najważniejsze finansowe decyzje i najczęściej jest to właśnie mężczyzna. To nie jest komfortowa sytuacja. Osoba, która mniej zarabia lub jest np. na urlopie wychowawczym często nie ma odwagi nawet pytać o pieniądze. Poza tym choć praca w domu może przynosić nam zadowolenie i poczucie spełnienia, w odbiorze społecznym nadal nie jest traktowana serio, co może znacząco potęgować frustrację.

No dobrze, ale jak mężczyźni radzą sobie z sytuacją, kiedy partnerka zarabia kilka razy więcej? Spotykamy taki układ w związkach: ona to zaradna materialistka a on uczuciowy lekkoduch.

- Znam kilku mężczyzn, którzy mówią o tym, że chętnie zrobiliby sobie przerwę i poszli na wychowawczy, aby partnerka trochę pozarabiała. Ta otwarcie demonstrowana przez panów tęsknota jest czymś bardzo nowym w naszym społeczeństwie i jeszcze nie zdarza się zbyt często. Spotykam się raczej z sytuacją, w której mężczyzna zarabiający znacznie mniej od kobiety znosi taki układ wyłącznie dlatego, że odbiera go jako przejściowy. Przez cały czas ma przekonanie, że za jakiś czas będzie zarabiał tyle samo co żona albo i więcej.

Pieniądze to częsty temat kłótni?

- Obok dzieci i seksu, pieniądze znajdują się w pierwszej trójce najczęstszych powodów kłótni małżeńskich. I kiedy związek się rozpada, kobieta, która nie interesuje się domowymi finansami ma prawdziwy problem. Inna rzecz, że współpracuję z prawniczką, która specjalizuje się w rozwodach i wiem, że wyprowadzanie pieniędzy z kont jest metodą powszechną. Nie tylko mężczyźni, ale i kobiety, kiedy już wiedzą, że chcą się rozstać wyprowadzają pieniądze ze wspólnych kont.

Często scenariusz jest taki: zaczynamy się kłócić o drobiazgi a kończymy awanturą o kasę.

- Pieniądze zawsze budzą emocje. I kiedy jest ich za mało (bo kłócimy się o to, na co i na kogo wydamy) i kiedy jest ich za dużo (bo wówczas mamy problem: czy kupić nowy samochód czy ekskluzywne wakacje). Kłótnie o pieniądze obrazują najlepiej to, co dzieje się w związku. Pokazują, że czujemy się niedocenieni, niezauważeni, niekochani.

W momencie kłótni chyba najwyraźniej ujawniają się nasze finansowe osobowości, wychodzi czy jesteśmy ciułaczami, materialistami, skąpcami.

- Rozmawiam z parami o tym, jak i o co się kłócą. Widzę, co jest tematem przewodnim dla każdego z nich. Dla jednej osoby będzie to, że za dużo wydajemy, że powinniśmy oszczędzać, a druga strona będzie zarzucać partnerowi skąpstwo i to, że nie potrafi się dobrze bawić. Albo tak: jeden z partnerów w ogóle nie chce rozmawiać o pieniądzach, a drugi uważa, że to temat bardzo ważny i chciałby porozmawiać o zmianie mieszkania na dom. Moim zdaniem kłótnie o finanse czy celowe ukrywanie oszczędności to papierek lakmusowy związku.

***

Zróżnicowanie stosunku ludzi wobec pieniędzy opisało wielu psychologów. Jedną z typologii osobowości pieniężnych zaproponowała amerykańska psychoterapeutka Olivia Mellon. Wyróżniła pięć głównych osobowości pieniężnych, tj: ciułacze (skrupulatnie planują i kontrolują wydatki), hedoniści (traktują pieniądze jako środek do celów, nie lubią i nie potrafią oszczędzać), asceci (traktują pieniądze jako nieistotny szczegół ich życia), ignoranci (nie lubią i nie potrafią zajmować się sprawami związanymi z pieniędzmi) oraz materialiści (uwielbiają gromadzić i wydawać pieniądze, są menedżerami własnych zasobów finansowych).

Terapia finansowa pomaga w rozwiązaniu konfliktów doświadczanych na tle pieniędzy. W przypadku terapii par zmierza ona przede wszystkim do poprawy komunikacji w sprawach finansowych między partnerami. Osiąga się to poprzez ćwiczenie umiejętności, mówienie o oczekiwaniach, planach, pomysłach, sposobach kierowania finansami. Więcej o terapii i warsztatach finansowych na stronie www.fikonomia.pl

 

 

Diana Więch-Jurowiec: psycholog, przez wiele lat pracowała w działach finansowych międzynarodowych firm i banków. Problemy finansowe przyjaciół i znajomych, które pomogła rozwiązać, a także własne błędy, podsunęły jej pomysł prowadzenia warsztatów finansowych. W swojej pracy łączy perspektywę psychologa i eksperta w dziedzinie finansów. Wierzy, że w zarządzaniu pieniędzmi nie chodzi o ich jak największe pomnożenie, ale o wyższą jakość życia. Więcej na stronie: www.fikonomia.pl

Lubisz nasze artykuły? Zostań fanem i kliknij tutaj.

Więcej o: