Teściowe - jakie mamy, a jakimi chcemy być? [OPINIE]

Teściowa i synowa - temat, który do najłatwiejszych nie należy. Każdej z nas (posiadaczek dzieci) grozi, że kiedyś nastąpi zamiana ról i do funkcji synowej dojdzie nam bycie teściową. Czy weźmiemy przykład z naszych "mam", czy pójdziemy w innym kierunku?

Ile teściowych, tyle opinii. Zapytałyśmy pięć synowych o opinie na temat swoich teściowych. Poprosiłyśmy je także o refleksję na temat tego, jakimi teściowymi wydaje im się, że będą. Oto ich przemyślenia.

Weronika, mama dwóch córek:

Zalety mojej teściowej? Zawsze można na nią liczyć, zawsze nam pomagała i nigdy nie chciała nic w zamian. Nie ma też w stosunku do nas żadnych oczekiwań ani roszczeń, nie wtrąca się w nasze sprawy. Stara się być jak najlepszą babcią dla naszych dzieci, świetnie się nimi zajmuje.

Jeśli chodzi o wady, to odkąd urodziły się dzieci moja teściowa nieustająco startuje w konkursie na Babcię Roku, trochę przy tym je rozpuszczając. Był też taki okres, że w czasie rodzinnych spotkań w ogóle z nami nie rozmawiała, cały swój czas poświęcając dzieciom: śpiewając, tańcząc, wygłupiając się itd. Jest to dość irytujące, jak również udzielanie rad i wiedza na każdy temat...

Jaką ja będę teściową? Pewnie wymagającą, niestety... Mam nadzieję, że pewne cechy będę w stanie przejąć od mojej teściowej - chociażby gotowość pomocy.

Urszula, mama dwulatka:

Ocena mojej teściowej jest trudna. Nie lubię jej, bo była i wciąż jest naprawdę złą matką i przez to mój ukochany ma ze sobą różne problemy. Dla mnie jest miła, ale to wiedźma, więc nie daję się nabrać. Kiedyś przypadkiem usłyszałam fragmenty jej rozmowy z synem, w której kwestionowała naszą miłość. Sugerowała, że w ogóle to pewnie się nie kochamy, bo nie mamy ślubu . Dodatkowo na poważnie drwi z mojego partnera, wyśmiewa go publicznie. A jak mówię, że jest najlepszym tatą na świecie, pyta ze szczerym zdziwieniem: Serio? Taki egoista? Całe szczęście ona mieszka bardzo daleko, bo każdy kontakt z nią to dla mojego faceta to trauma.

Jaką ja będę teściową? Hm Nie mam pojęcia, serio. Mój wredny charakter nie wróży dobrze, ale z drugiej strony zawsze starałam się np. zachować dobre relacje z drugimi połówkami mojej siostry, nawet jeśli uważałam, że to kompletni idioci. Skoro ich wybrała, próbowałam uszanować jej wybór... Poza tym chyba powinnam trochę zaufać własnemu dziecku. Nie wiem, zobaczymy, będę się martwić za jakiś czas. W każdym razie bardzo chciałabym być dobrą teściową, bo marzę o normalnej rodzinie. Ani ja, ani mój narzeczony takiej nie mieliśmy.

Ewa, mama dwójki nastolatków:

Moja teściowa ma jedną ogromną zaletę - zawsze ma czas i jest chętna do pomocy przy opiece nad dziećmi. Poza tym lubi gotować więc od czasu do czasu zaopatruje mnie w słoiki z gotowymi daniami, które z kolei uwielbiają moje dzieci. Fajne jest też to, że potrafi wczuć się w sytuację i nas wspomóc, np.: jak urodziłam pierwsze dziecko, to po powrocie do domu zastałam w kuchni moje ulubione danie, czyli kurczaka faszerowanego - miałam jedzenie na cały tydzień i mogłam spokojnie zająć się adaptacją do nowych warunków z dzieckiem w domu.

Cenię w niej to też, że jest aktywna i pełna pomysłów i nie jest babcią, która usiądzie na ławeczce w parku i obserwuje dzieci lub spędza z nimi czas w domu przed telewizorem. Od chwili gdy dzieci zaczęły chodzić, ciągle coś wymyśla - że pójdzie z wnukami do teatru lub kina albo gdzieś na fajny plac zabaw albo na basen. Zawsze jej się chce i to w niej podziwiam. Poza tym uczyła moje dzieci różnych prac domowych włączając je w przygotowywanie posiłków.

Nie lubię, gdy udziela mi jedynie słusznych rad, bo ona lubi sprzedawać swoje patenty na różne sprawy zwykle dotyczące gotowania ale też wychowywania dzieci. Te rady są zazwyczaj dobre i do wykorzystania i w sumie to nawet czasami korzystam z nich ale denerwuje mnie, jak o nich mówi, bo to jest takie kategoryczne (tylko tak jest dobrze i już!). Denerwuje mnie także, gdy podsuwa mi książki na temat odżywiania dzieci z lat, gdy jej syn był mały.

Aha i jeszcze jedna ważna zaleta - nie da się z nią pokłócić. Nawet jak coś jej wytknę i podniosę ton to ona milknie, a następnego dnia rozmawia jakby sprawy nie było. Generalnie wychodzi z założenia, że z ludźmi trzeba żyć dobrze, nie ma sensu się kłócić i zawsze da się znaleźć rozwiązanie.

Sama też chciałabym być podobną teściową, tzn. wspierającą i pomocną ale nie nachalną.

Magda, mama pięciolatka i dwulatki:

Moja teściowa jest w porządku - jest bardzo rozkochana we wnukach, nie wtrąca się w nasze sprawy. Ma dziwne przyzwyczajenia, które mnie czasem szokują, ale po początkowych tarciach, wyszłyśmy na prostą.

Ja potencjalnie mogę być bardzo niefajną teściową dla mojej synowej - mam uczulenie na wszystkie takie dziunie i mimozy: panienki, które nie mają swojego zdania, unikają jak ognia zabierania głosu w sprawach dotyczących życia społecznego czy politycznego, jarają się tym, czy odcień błyszczyka pasuje im do czółenek, itd., itp. Więc o ile nie uda mi się odpowiednio ukierunkować syna i wybierze sobie taką śniętą rybę, która nie potrafi nawet uścisnąć dłoni, to może być kiepsko. O, i bardzo bym nie chciała, żeby była długowłosą blondynką. Natomiast spokojnie sobie mogę wyobrazić, że będę lubić mojego zięcia. Banał taki. Raczej na pewno nie będę się wyrywać do opieki nad wnukami - zwłaszcza w pierwszych latach ich życia...

Joanna, mama trójki dzieci w wieku szkolnym:

Nie chciałabym innej teściowej niż ta, którą mam. Przede wszystkim cenię w niej to, że jest bardzo tolerancyjna - wiem, że z pewnością denerwuję ją moim podejściem do spraw domowych i ciągłą walką o partnerstwo w związku, który tworzę z jej synem. Jestem pełna podziwu dla jej dyplomacji - chociaż tu akurat obydwie trzymamy poziom i każda z nas ustępuje w odpowiednim momencie.

Moja teściowa świetnie wychowała obydwu swoich synów, ma ogromne doświadczenie pedagogiczne i życiowe - za to kłaniam się jej nisko. Jest świetną babcią - pełną pomysłów i oddaną. Czas, który spędza z wnukami jest imponująco intensywny i nastawiony na ich rozwój. Poza tym jest także fajną, dynamiczną kobietą - bardzo życzliwą ludziom. Lubię ją i nasze spotkania.

Wady mojej teściowej? Za bardzo się przejmuje zdrowiem wnucząt - każda drobna infekcja to dla niej powód do wizyty u specjalisty. No i za dużo daje dzieciom słodyczy. Za bardzo dba o innych, a za mało przejmuje się swoim zdrowiem. Innych grzechów nie pamiętam.

Jaką ja będę teściową? Mam samych synów, więc to będą same kobiety. Postaram się nie wtrącać, być wyrozumiałą i służyć radą i pomocą. A jak będzie, to się niestety okaże w praktyce.

A Wy jakie macie teściowe? Jak się Wam wydaje - jakie będziecie dla swoich synowych?

Więcej o: