Pasztet do piwnicy? Komentarze na śmietnik!

Ja mam 'brzydki, płaski tyłek', Aleksandra jest 'tak szpetna, że aż przykro patrzeć, a Martyna pisze 'debilne artykuły, bo jest... debilką'. Proste! Jak powód, dla którego nasza tolerancja na niektóre wasze komentarze na kobieta.gazeta.pl zmniejszyła się do zera.

Pasztetowi najlepiej w musztardzie

Kiedy ostatni raz widziałam Aleksandrę i Martynę żadna z nich nie wyglądała, ani jak klacz arabska w drodze na aukcję koni w Janowie Podlaskim, ani jak chart włoski tuż przed rundą honorową podczas międzynarodowej wystawy psów. Żadna z nich, ze mną włącznie, nie bierze udziału w wydarzeniach, w których nasz wygląd mógłby być przedmiotem drobiazgowej analizy. Coś jednak sprawia, że tak się dzieje.

Lektura komentarzy pojawiających się pod tekstami, które piszemy i firmujemy swoimi zdjęciami, skłoniła nas do refleksji: żeby pokazywać twarz, trzeba mieć twardą dupę (nawet jeśli jest ona brzydka, mała i płaska).

 

Lubię mój tyłek i nogi - takie jakimi są. Ale oczywiście można mieć inne zdanie... Fot. AP

Wracając do Janowa Podlaskiego i wystawy psów. Nie bierzemy udziału w konkursach piękności, nie zakłamujemy rzeczywistości, a pokazywanie twarzy nie jest wcale tak fajne, jak się powszechnie wydaje (spróbujcie sami). Uważamy, że materiały, których nie ilustrujemy anonimowymi zdjęciami z banków fotografii, a ujęciami z prawdziwymi ludźmi, są bardziej wiarygodne i ciekawe.

Tym bardziej, jeśli nie wyglądamy na nich jak modelki, zdjęcia nie są oświetlone przez sztab profesjonalistów i za aparatem Hasselblada nie stał Mario Testino. Tak, mamy zmarszczki, tak, po zimie urosły nam nieco uda, no ale co z tego, skoro w materiale zajmujemy się relacją z zakupu dżinsów , sprawdzamy, jak robi się zakupy z osobistą stylistką czy testujemy makijaże w sieciowych perfumeriach ?

 

"Do pasztetu najlepiej pasuje musztarda" - twierdzi jeden z Internautów. My nie oceniamy wyłącznie po wyglądzie. Fot. AP

Ale pasztet! Do piwnicy!

Co wnosi w nasze życie komentarz, który nie dotyczy meritum sprawy, czyli tekstu, ale aparycji autorek? Przyznam szczerze, że mnie, wszystkie ocierające się o werdykty i osądy uwagi, rozweselają. Podziwiam internautę, który bazując na lekturze mojego materiału stwierdza, że śmierdzą mi stopy . Cóż za nadzwyczajne supermoce albo ultraczuły węch posiada!

 

Fot. AP

Martyna, która jara się drogimi markami, ale z pomyślunkiem u niej gorzej - jak uważa jej antyfan/ka. Fot. AP

W liceum podczas zielonej szkoły oprócz retoryki uczyliśmy się także asertywności. Czym skorupka za młodu nasiąkła, tym na starość trąciła, dlatego nieco dziwią mnie naznaczone boską wszechwiedzą uwagi zaczynające się od słów: "Ma", "Jest", "Wygląda". Wpojona mi wiedza zmusza mnie do poprzedzania tych wyrazów określeniami: "Moim zdaniem", "Uważam, że".

 

"Ale pasztet! Do piwnicy" - nawołuje Internauta/ka. Fot. AP

Idąc tym tropem postanowiłyśmy interweniować. Bo trochę czujemy się tak, jakby ktoś nas odwiedzał i kończył wizytę pozostawieniem niemiłej niespodzianki na środku dywanu w dużym pokoju. "Brzydka morda", "nastrzyknięte wary" - tym podobne komentarze zostawiają smród. Całkiem niepotrzebnie. Osoby, które je zamieszczają twierdzą, że skoro jest wolność słowa, to mogą nam jechać, ile wlezie. Mogą, ale my możemy z tym walczyć. I będziemy. Będziemy się bronić. Bo wolność nie oznacza przyzwolenia na obrażanie nas i czytelników, których podobne komentarze nie bawią. Nie będziemy tolerować chamstwa i naruszania norm społecznych. Wy sami także możecie nam pomóc - naciskając ikonę kosza na śmieci przy komentarzach, które wam nie odpowiadają.

Komentujcie, dyskutujcie, krytykujcie - ale merytorycznie, a nie skupiając się na kwestiach dotyczących naszej urody. Jeżeli jesteście piękni, młodzi, szczupli i jędrni, to nas bardzo cieszy. Serio! Gratulujemy i cieszymy się, że na naszym nieidealnym tle wypadacie tak wspaniale.

PS Dziękujemy Zuzannie Poprzeczko z Sephory i Agacie z Focha za pomoc w realizacji materiału.

Więcej o: