Pełen odlot, a właściwie odpływ. Relaks w kapsule (i pigułce)

Joga mnie nie porwała, do medytacji się nie nadaję - czy przy takim nastawieniu sprawdzi się pomysł na głęboki relaks w Oceanie Spokojnym? Przetestowałam na własnej skórze, wystawiając zmysły i wewnętrzną harmonię na próbę.

Każdy pierwszy raz związany jest z emocjami. Nie inaczej było w tym przypadku. Mam przez godzinę leżeć w bardzo słonej wodzie, w ciemności, zamnięta w kapsule. Wizję sesji głębokiego relaksu w warszawskim Centrum Floatingu Ocean Spokojny mam już gotową - to będzie tak, jakbym unosiła się w nocy na materacu na spokojnych wodach oceanu. Będzie cicho, błogo, a niebo będzie miało kolor atramentu.

Czy to w ogóle działa? Bo, że na świecie jest bardzo popularne już wiem. Służy do relaksu, rehabilitacji, leczenia bólu. Z kapsuł korzystają biznesmeni, sportowcy, artyści. Efekty działania kapsuł odpływowych zostały naukowo zbadane i udokumentowane w ciągu ponad 40 lat - od czasu gdy zbudowano pierwszą kapsułę. NASA włączyła wykorzystanie kapsuły do programu szkolenia przyszłych astronautów. Jak NASA jest zadowolona, to czuję się przekonana.

 

Fot. Geoff LMV/Flicr.com Monika Zgórzak z warszawskiego gabinetu z kapsułami odpływowymi radzi mi, żebym po prostu leżała nieruchomo i dała myślom odpłynąć. Mogę światło wewnątrz kapsuły zgasić, zostawić zapalone. Kapsuła może być zamknięta albo otwarta - wedle uznania.

W kapsule kładziemy się nago. Czy to higieniczne? Okazuje się, że ogromne nasycenie soli sprawia, że żadne mikroorganizmy nie przetrwają w kapsule ani chwili. Po każdym seansie floatingu cała woda z kapsuły zostaje automatycznie przepompowana przez system filtrujący, który całkowicie ją oczyszcza. Dodatkowo roztwór wody z solą jest sterylizowany specjalnymi preparatami - podobnie jak na basenie, co skutecznie zapobiega istnieniu bakterii czy wirusów.

Jak pułkownik Ellen Ripley

Kapsułę obsługuję sama i kiedy drzwi od pokoju z kabiną zamykają się, zaczynam się czuć jak pułkownik Ellen Ripley na pokładzie Nostromo. Biorę prysznic, wchodzę do kapsuły, z cichym sykiem pokrywa się zamyka. To nie jedyny film, w którym zagram tego wieczora. Będę się jeszcze czuła jak Justine z "Melancholii" (w scenie, w której w sukni ślubnej leży w sadzawce). Kryzys przyjdzie mniej więcej w 40 minucie pobytu w wodzie. Wtedy przez głowę przebiegną mi myśli, że może jestem jak Agatha z "Raportu mniejszości" i zostanę tu uwięziona do końca życia...

 

Fot. Materiały Studio Floatingu Ocean Spokojny

Monika Zgórzak tłumaczy, że zazwyczaj w ciągu 10-20 minut dochodzi się do stanu na granicy snu, nierzeczywistego, choć świadomego. Czas przestaje istnieć. Większość osób po prostu leży i obserwuje. Większość, ale nie ja.

Rozumiem problem, który może towarzyszyć wizycie w kapsule. Zwłaszcza w przypadku osób, które lubią bodźce. Rzadko kiedy jesteśmy pozostawieni sami sobie, a w sytuacjach, które zmuszają nas np. do czekania, potrafimy sobie znaleźć zajęcia - przeglądać internet w telefonie, czytać gazety sprzed pół roku, kasować stare SMS-y. Bezczynność jest trudna do ogarnięcia. A w kapsule to właśnie o bezczynność chodzi, o pobycie z własnymi myślami, o wyciszenie.

Niezbyt pilna uczennica

Najbardziej mnie relaksują masaże i delikatne kołysanie. Dlatego machałam nogami, żeby wytworzyć lekkie fale. Potem zaczęłam bawić się włosami, które zanurzone w soli dały się ugniatać jak modelina. I myślałam o różnych rzeczach, później otworzyłam oczy i miałam wrażenie, że rzeczywiście unoszę się na wodzie w prawdziwym oceanie - miałam nawet wrażenie, że patrzę w niebo pełne gwiazd.

Przez własną nieuwagę doświadczyłam także negatywnych skutków pobytu w wypełnionej siarczanem magnezu kapsule (substancji występującej naturalnie w źródłach wód mineralnych). Po pierwsze ta woda jest okropnie słona i gorzka. Przez nieuwagę jedna kropla wylądowała mi w oku, a druga w ustach. Po drugie sól z wody osadza się na ubraniu - a jak się na nie nakapie, to zostają białe plamy - na szczęście łatwe do usunięcia. Tyle minusów.

Spotkanie z framugą

Deprywacja sensoryczna - bo do takiej kategorii działania zaliczają się kapsuły odpływowe - była bardzo udana. Po godzinie unoszenia się w stanie nieważkości, kiedy wyszłam z wody, miałam wrażenie, że moje ciało waży tonę. Pierwsze wrażenie? Błogość jak po dobrym długim masażu. Wychodząc z łazienki wpadam na framugę, mówiąc lekko bełkoczę - znak, że moje ciało rzeczywiście straciło kontakt z umysłem...

 

Fot. Frank Peters/Flicr.com

Więcej o: