Słabości i niedoskonałości - walczyć z nimi czy je pokochać?

Ciasto upieczone na urodziny przyjaciółki nie prezentuje się apetycznie, znowu nie zrobiłaś wszystkiego z listy spraw ważnych na weekend a na dodatek w poniedziałek szef zignorował cię na zebraniu. Można się załamać i oskarżać za niepowodzenia albo uznać je za nieistotne. Jak słabości przekuć w atuty? Są na to sposoby.

Każdego dnia konfrontujemy się z naszymi ograniczeniami. Jednak gdybyśmy mieli spisać wszystkie nasze błędy, gafy i potknięcia tylko z jednego tygodnia, uzbierałaby się z tego gruba księga. Często są to drobiazgi o niewielkim znaczeniu, nikomu nie wyrządzające krzywdy i przez większość osób niezauważane. Największą wagę przywiązujemy do nich my sami, i tylko od nas zależy czy okażą się dla nas rozwojowe czy też destrukcyjne. Do wyboru mamy dwie drogi. Możemy zaakceptować własne niedoskonałości lub wpaść w pułapkę samobiczowania się: jestem beznadziejna, nieudolna, nieciekawa, każdy się ze mną nudzi.

- To, że mamy wątpliwości na swój temat i nie wszystko nam się podoba, to rzecz zupełnie normalna. Jeśli jednak takie okazjonalne niezadowolenie przeradza się w dominujące postrzeganie siebie, to zaczynamy mieć do czynienia z kompleksami. A te z kolei mogą mocno zatruć nam życie. Takie stałe krytykowanie siebie, umniejszanie swojej wartości, odbieranie sobie prostych, życiowych przyjemności jest źródłem wielkiego cierpienia - podkreśla Barbara Burduk, psychoterapeutka z wrocławskiego ośrodka Better.

A kompleks to ból, jak pisze Christophe André w swojej książce "Niedoskonali, wolni, szczęśliwi. O sztuce dobrego życia".

- Jeśli całą naszą uwagę skupiamy na jakiejś części ciała lub cesze charakteru, które postrzegamy jako nieodpowiednie to jest to źródłem naszego emocjonalnego bólu i cierpienia ponieważ uważamy i jesteśmy głęboko przekonani, że wszyscy to widzą i krytykują naszą domniemaną lub rzeczywistą ułomność. To powoduje, że nie idziemy za głosem naszego serca i nie robimy tego, co w danej chwili chcielibyśmy zrobić. W rezultacie coś, co mogłoby być źródłem przyjemności, staje się udręką ()" - wyjaśnia André.

Przewrażliwienie, czyli alergia

Niebezpieczna staje się alergia na wszelką porażkę, każdą niedoskonałość.

"() Koncentrujemy się na spojrzeniu i sądzie innych: bezustannie zadajemy sobie pytanie, co o nas i o naszych działaniach myślą inni. Nie tylko zresztą zadajemy sobie to pytanie (i szukamy odpowiedzi u innych, pytając ich lub obserwując i słuchając naprawdę), ale przede wszystkim sami na nie odpowiadamy ("Jak wypadłem? Beznadziejnie!")." - dodaje Christophe André.

Skąd bierze się w nas skłonność do nieustannego samobiczowania się, wstydzenia się swoich wad i słabostek? Taka postawa ma często swoje korzenie w relacji z rodzicami, którzy karmili nas miłością warunkową. Dawali nam przekaz: "kocham cię pod warunkiem, że jesteś mi posłuszna i spełniasz moje oczekiwania". Bywa i tak, że rodzice wpoili nam, że samokrytyka to najwyższa wartość, która pozwala robić postępy, doskonalić się.

Krytyczne komunikaty sączą się kropla po kropli. Najpierw od rodziców, potem od nauczycieli, znajomych, zwierzchników w pracy. Na uczelniach, konkursach i różnych klasyfikacjach wciąż daje się nam do zrozumienia, że jesteśmy dalecy od doskonałości, niekompletni, wybrakowani. Żyjemy w świecie, w którym skłonność do osądzania jest na porządku dziennym. Osądzamy siebie i innych, jesteśmy osądzani. Z czasem sami zaczynamy w to wierzyć, że inni są lepsi od nas.

Feler a może atut?

Jednak ukrywanie wad nie prowadzi do szczęścia. Oszukiwanie siebie zawsze będzie podszyte strachem, że w końcu prawda wyjdzie na jaw i wszyscy dowiedzą się jacy jesteśmy naprawdę.

- Nie chodzi o dążenie do perfekcji, do uzyskania stanu "zero wad", ale raczej spojrzenia na siebie w realistyczny sposób. To coś w rodzaju: mam świadomość swoich wad i zalet. Wiem, że pomimo niedoskonałości jestem w porządku - wyjaśnia Barbara Burduk, psychoterapeutka z wrocławskiego ośrodka Better.

Najczęściej wyolbrzymiamy nasze wady. Mamy przy tym tendencję do rozdmuchiwania błędów, przy jednoczesnym sabotowaniu wszelkich sukcesów i osiągnięć. Deformujemy sukcesy i porażki. To co nam się nie udało, jest całkowite i nieodwracalne i tylko z naszej winy, a z kolei to, co się udało, ma charakter tymczasowy i jest dziełem przypadku. Szala zawsze przeważa na niekorzyść.

Czy da się zaakceptować siebie ze wszystkimi słabostkami?

- Najtrudniej zrobić ten pierwszy krok czyli pokazać światu swój kompleks, zaakceptować siebie, powiedzieć "tak" dla siebie takiego jakim jestem, uznać fakt, że jestem niedoskonała w pewnych sprawach, ale to nie wpływa na mój całościowy wizerunek, nie powoduje, że uznaję siebie za niekompletną w całości. Można zrobić krok dalej i zastanowić się czy to, co uważam za feler, nie może stać się moim atutem. Drobiazgowość, asekuranctwo, powolność, chaotyczność czy zdystansowanie bywają w określonych sytuacjach bardzo pomocne - radzi Barbara Burduk.

Jak to zrobić?

Słabości - dobre bo moje

1. Przyjmij do wiadomości: Nie jesteśmy idealni i nigdy nie będziemy. Zaakceptuj to, że jesteś wystarczająco dobry/a, ze wszystkimi swoimi ułomnościami.

2. Oswajaj i rozwijaj tolerancję na porażkę i odporność na własne niedoskonałości. Zapytaj nieznajomych o drogę do najbardziej znanego obiektu w danym mieście, załaduj w sklepie pełny koszyk po czym "odkryj", że zapomniałaś portfela i wybrnij jakoś z tej sytuacji. Wyjdź do sklepu w kapciach czy też w miejscu publicznym zaśpiewaj na głos ulubioną piosenkę z dzieciństwa. Wszystko to pozwala przełamywać strach przed osądem innych ludzi i kruszy obawę przed pokazaniem własnej niedoskonałości, śmieszności, niewiedzy etc.

3. Stań przed lustrem i przyjrzyj się sobie. Skup się nie tylko na swoich niedociągnięciach, ale i atutach.

- "Ok, mam długi nos, ale też zgrabne nogi".

- "Może jestem mało zabawna, ale potrafię bezinteresownie pomagać innym ludziom".

4. Przypomnij sobie jakieś potknięcia kolegi z pracy. Czy przez to mniej go szanujesz? Czy ludzie go unikają? Czy został wykluczony ze społeczności, zdegradowany? Zapewne nie. Jest po prostu ludzki i naturalny.

5. Nie przechodź "obok" życia. Każde działanie wystawia nas na niepowodzenie i osąd innych, ale lepiej podjąć ryzyko, niż żałować, że się nawet nie spróbowało. Na dłuższą metę bardziej żałujemy unikania działania ze strachu przed porażką, błędem czy ośmieszeniem.

6. Daj sobie prawo do:

- mylenia się,

- sprawienia zawodu,

- osiągnięcia niedoskonałego wyniku,

- zmiany zdania,

- uznania czyichś argumentów za bardziej logiczne i przekonujące.

7. Znajduj pozytywne strony każdego niedociągnięcia. Twoje mieszkanie nie lśni jak u sąsiadki, ale za to spędzasz mnóstwo czasu z dziećmi na spontanicznej, radosnej zabawie.

8. Pamiętaj, że zawsze może być gorzej. Pochlapałaś obrus na eleganckim bankiecie? Zamiast uciekać w popłochu, pomyśl, że innym zdarza się wylać na siebie zupę pomidorową.

9. Staraj się oceniać konsekwencje popełnionych gaf z perspektywy czasu. Są one na ogół mniejsze od tych, jakich się w danej chwili spodziewaliśmy. Pamiętaj też, że inni postrzegają nasze niepowodzenia w sposób dużo bardziej wyważony niż my sami.

10. Podchodź do każdej porażki jako do etapu przejściowego. Małe potknięcia nie przekreślają zrobienia dużego kroku naprzód.

Materiały partneraMateriały partnera Fot. Materiały partnera

Barbara Burduk - psychoterapeutka, posiada certyfikat specjalisty psychoterapii uzależnień i systemowej terapii rodzin. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Uzależnień.

Założycielka Ośrodka Psychoterapii i Rozwoju Osobowości "Better" we Wrocławiu. Prowadzi terapię indywidualną i grupową od 20 lat. Specjalizuje się w technikach terapii behawioralno-poznawczej. Pracuje z ludźmi dorosłymi i młodzieżą, która boryka się z problemami emocjonalnymi. Prowadzi terapię rodzinną i małżeńską, a także zajęcia dla osób uzależnionych, współuzależnionych i DDA. Realizuje szereg warsztatów i treningów poświęconych m.in. radzeniu sobie ze stresem i lękiem, rozwiązywaniu konfliktów, asertywności, rozwojowi kreatywności, efektywnej komunikacji.

Zobacz wideo
Więcej o: